TYLKO U NAS

Cwany jak działacz PSL. CBA na tropie dziwnych transakcji w Biskupcu

aktualizacja: 08:30 wyślijdrukuj
Mieszkańcy Biskupca protestują przeciw budowie fabryki Egger (fot. PAP/Tomasz Waszczuk)

Partyjni znajomi burmistrza Biskupca zarobili na jednej z największych zagranicznych inwestycji w Polsce. Kupowali ziemię, sprzedali dom, dostali pracę. Teraz inwestycją interesuje się CBA i prokuratura.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez włodarzy Biskupca. Z kolei CBA interesuje się aportem ziemi, które miasto wniosło do swojej spółki, a następnie bez przetargu sprzedało firmie, która buduje fabrykę dla austriackiego Eggera. To jedna z największych inwestycji zagranicznych w Polsce.

30 km od Olsztyna powstaje duża fabryka za prawie 800 mln zł, która ma produkować płyty dla przemysłu drzewnego. Cała inwestycja zlokalizowana jest w Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Portal tvp.info poznał szczegóły obu postępowań.

W tle gigantycznej inwestycji pojawiają się działacze PSL. Jeden kupił ziemię, którą Kamil Kozłowski, burmistrz Biskupca i jednocześnie działacz Ludowców, wskazał jako lokalizację pod budowę fabryki. Starosta olsztyńska, również działaczka PSL, której urząd wydawał decyzje budowlane, zarobiła na sprzedaży nieruchomości, a kolejny działacz Ludowców, radny miejski z Biskupca, dostał pracę w spółce budującej fabrykę.
Miasteczko PSL

Biskupiec to małe miasto leżące niedaleko Olsztyna na Warmii. Mija się je jadąc drogą krajową nr 16 na Mazury. Od lat rządzą nim ludzie związani z PSL. Mieszkańcy żartują, że to najbardziej zielone miasto w Polsce.

Od 2002 r. burmistrzem był tu Marek Domin, lokalny biznesmen, w latach 1991-93 poseł PSL. W 2005 r. został złapany na jeździe pod wpływem alkoholu. Po nim, w wyborach 2006 r., burmistrzem została Elżbieta Samorajczyk, również działaczka PSL. Po wyborach Domin został jej doradcą ds. inwestycji. Samorajczyk wygrała również kolejne wybory. W 2011 r. w ratuszu pojawił się Kamil Kozłowski, wtedy nauczyciel wychowania fizycznego, także z PSL. Kozłowski został zastępcą partyjnej koleżanki, a trzy lata później wystartował w wyborach na burmistrza, które wygrał.

Elżbieta Samorajczyk trafiła do zarządu powiatu olsztyńskiego. Starostą została jej koleżanka, była sekretarz gminy, działaczka PSL – Małgorzata Chyziak. Ważną postacią w całej układance jest też Marek Świątek, prezes gminnej spółki PWiK, działacz PSL i radny powiatu olsztyńskiego. Wróćmy jednak do fabryki.

Obietnice w czasie kampanii

Podczas kampanii wyborczej w 2014 r. Kozłowski chwalił się na ulotkach, że sprowadzi do Biskupca dużego inwestora. Teraz burmistrz przyznaje, że rozmowy na temat budowy fabryki prowadził jeszcze w czasach, kiedy ratuszem rządziła Samorajczyk, a on był jej zastępcą. — Nie wiedzieliśmy tylko, kto jest tym inwestorem. Rozmowy były prowadzone z firmą doradczą — twierdzi Kozłowski.

Wszystko miało być tajne, bo austriacka firma Egger podobno nie chciała rozgłosu na temat inwestycji. Austriacy obawiali się konkurencji, dlatego wynajęli firmę doradczą, która szukała dla nich terenów pod inwestycję. Potrzebowali ponad 80 ha ziemi. Taki grunt na jednym ze spotkań wskazał Kozłowski. Chodziło o działki położone przy zjeździe z drogi krajowej nr 16 do Biskupca.

Problem w tym, że ziemia nie była własnością gminy – 62,9 ha należało do Agencji Nieruchomości Rolnej. Kolejne grunty były w posiadaniu osób prywatnych, gminy Biskupiec i jej spółki, Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Część ziemi miała też spółka Mardi, której prezesem i udziałowcem jest partyjny kolega burmistrza Biskupca, Marek Domin. Kolejne działki były własnością Starostwa Powiatowego w Olsztynie.
Kto kupił ziemię?

W całych przygotowaniach do inwestycji niebagatelną rolę odegrało Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o.. Gmina Biskupiec ma w nim 100 proc. udziałów. Prezesem firmy jest Marek Świątek, radny powiatu olsztyńskiego i działacz PSL. Podczas walnego posiedzenia udziałowców spółki, interesy samorządu, zarazem głównego i jedynego udziałowca, reprezentował Kamil Kozłowski, burmistrz miasta, prywatnie – kolega partyjny prezesa PWiK.

W grudniu 2015 r. spółka wystartowała w ogłoszonym przez Agencję Nieruchomości Rolnej w Olsztynie przetargu na sprzedaż 62,9 ha ziemi w Biskupcu. To był ten grunt, o którym Kozłowski rozmawiał z firmą doradczą i mówił, że może na nim powstać fabryka. – Do przetargu nieograniczonego licytacyjnego mógł przystąpić każdy zainteresowany zakupem ww. nieruchomości, a więc zarówno osoba fizyczna jak i prawna. Jedynym warunkiem przystąpienia do przetargu nieograniczonego było wpłacenie wadium w wysokości 3,2 mln zł. – mówi Adam Struziak, rzecznik ANR.

Warszawska spółka wkracza na scenę

Co ciekawe, spółka samorządowa z Biskupca nie miała takich pieniędzy. Jakim więc cudem zapłaciła za ziemię? Wyjaśnia to Struziak. – Wadium w wysokości 3,2 mln zł i dopłatę reszty ceny nabycia przed podpisaniem aktu notarialnego w wysokości 29.040.000,00 zł wpłaciła spółka Horizont Project Development z Warszawy przelewem z dnia 23.12.2017 r. – informuje Struziak.

Firma, o której mówi rzecznik, to celowa spółka założona do budowy fabryki Eggera w Biskupcu. Powstała w marcu 2015 r. Miała tylko 5 tys. zł kapitału zakładowego. W kwietniu 2015 r., jak wynika z informacji podanych przez ANR, Horizont Project Development i PWiK sp. z o.o. z Biskupca podpisały „przedwstępną umowę sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego Rep. A 5891/2015, w której spółka PWiK zobowiązała się nabyć grunty w Biskupcu, w tym m. in. grunt od Agencji Nieruchomości Rolnych Oddział Terenowy w Olsztynie, a następnie, po nabyciu wszystkich potrzebnych inwestorowi gruntów, sprzedać je inwestorowi, to jest spółce Horizont za cenę nie wyższą niż cena, za którą PWiK kupiło grunty.” — W żadnym wypadku nie należy traktować spółki PWiK jako podmiotu podstawionego. Spółka PWiK jest spółką gminną, a jej udział w projekcie jest wyrazem współpracy z Inwestorem ze strony samorządu — przekonuje rzecznik ANR.
Robili za słupa?

Inaczej sprawę opisuje Kamil Kozłowski, burmistrz Biskupca, z którym rozmawialiśmy na temat inwestycji. Twierdzi on, że PWiK kupił ziemię, bo gdyby to robili Austriacy, musieliby uzyskać zgodę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Robiliśmy trochę za słupa – wypala podczas rozmowy. Później prosi, by o tym nie pisać.

Kiedy pytam o wypowiedź burmistrza Waldemara Zawiślaka, członka zarządu Horizont Project Development, jest wyraźnie zmieszany. Mówi tylko, że podpisali umowę z PWiK, bo chcieli utrzymać całą inwestycję w tajemnicy. Przed kim? – Przed naszą konkurencją – odpowiada.

Kozłowski zapewnia, że gmina nie złamała prawa. Urząd podpiera się przy tym opinią prawną, którą przygotowała dla niego kancelaria adwokacka w kwietniu 2016 r. Urząd za obsługę zapłacił adwokatom 45 tys. zł.

Milczenie i coraz więcej pytań

Zapytałem, czy PWiK, w którym gmina Biskupiec ma 100 proc. udziałów, mogło sprzedać kupione od ANR działki bez przetargu. Jeśli tak, proszę podać podstawę prawną, konkretny przepis, orzeczenie sądu. – Pytanie nie dotyczy informacji publicznej – odpisał mi Kozłowski.

Na tym jednak nie koniec. Już po zakupie ziemi od Agencji PWiK dostał w aporcie od miasta 11,2 ha gruntu o wartości 3,02 mln zł. Część działek sprzedał do Horizont Project Developmet. Ile i w jakiej cenie? Nie wiadomo. Kozłowski odesłał nas do partyjnego kolegi Marka Świątka, prezesa PWiK. Ten z kolei, mimo że grunt, który jego firma dostała, był własnością gminy, napisał: „W odpowiedzi na Pana prośbę o udzielenie informacji dotyczącej działalności naszej Spółki w zakresie obrotu nieruchomościami, uprzejmie informuję, że Spółka zobowiązana jest kontraktowo do zachowania zawartych umów w poufności.”

O miejski grunt przekazany aportem pytamy więc burmistrza Kamila Kozłowskiego, który reprezentuje gminę na posiedzeniu walnym spółki. – Tutejszy urząd nie posiada takiej wiedzy – odpowiada.

W czerwcu 2015 r., kiedy jeszcze nikt poza Kozłowskim, Świątkiem i przedstawicielami Eggera nie wiedział, że w Biskupcu powstanie fabryka, do gry wkroczył trzeci pomiot – spółka Mardi z Biskupca, której prezesem i udziałowcem jest Marek Domin, partyjny kolega Kozłowskiego i były burmistrz miasta. Firma, jak wynika z ksiąg wieczystych, kupiła pięć działek od mieszkańców Biskupca, sprzedała je PWiK, a ten – dalej Horizont Project Development. Innymi słowy, firma partyjnego kolegi burmistrza z PSL jako jedyna wiedziała, jakie grunty opłaca się kupić w Biskupcu.

Pytamy o te transakcje burmistrza Kozłowskiego. — Tutejszy urząd nie posiada na ten temat wiedzy – odpisuje i odsyła nas do swojego partyjnego kolegi, prezesa PWiK. Ten z kolei zasłania się tajemnicą przedsiębiorstwa.
Interes starosty, praca dla radnego

Na tym jednak nie koniec. Na przynajmniej dwóch działkach, które kupiła spółka Mardi, stały domy, w których nadal mieszkali ludzie. Prześledziliśmy jedną z takich transakcji, dotyczącą nieruchomości państwa P. z Biskupca. Działkę kupiła od nich w czerwcu 2015 r. spółka Mardi. Z kolei P. kupili później dom od Małgorzaty Chyziak, działaczki PSL i starosty olsztyńskiej, która również zarobiła na austriackiej inwestycji.

Jej urząd już po transakcji wydał decyzje budowlane dla Horizont Project Development. Na tej podstawie Austriacy mogli rozpocząć budowę fabryki.

Jak Państwo P. trafili do starosty? W jakich okolicznościach kupili od niej dom? Czy starosta nie widzi w swoim działaniu konfliktu interesów? – Pani starosta jest zajęta, ma spotkanie i oddzwoni – usłyszałem w sekretariacie, kiedy prosiłem o kontakt z Małgorzatą Chyziak. Nie oddzwoniła.

Wygrali los na loterii

– Ci ludzie mieszkali w ruderach. Wygrali los na loterii, bo kupili sobie ładne mieszkania – mówi Kozłowski. Twierdzi jednak, że nie wie, gdzie i od kogo kupili oni domy i mieszkania. Sprawdzam dalej.

Na inwestycji zyskał też Tadeusz Szczerba, przewodniczący rady gminnej w Biskupcu. On również należy do PSL. 30 grudnia 2015 r., tuż przed podpisaniem aktu notarialnego na zakup ziemi przez PWiK od ANR, rada zmieniła najpierw studium, a później plan zagospodarowania dla tych terenów. I tak ziemia, która była przeznaczona na działalność rolniczą i grunty zielone, stała się działką budowlaną.

Szczerba głosował za tymi zmianami. Głosował też za ulgami dla Austriaków w postaci zniżek od podatku od nieruchomości. Niedługo po tym radny znalazł pracę w spółce budującej fabrykę dla austriackiego Eggera.
Epilog

W Biskupcu jest wysokie bezrobocie. Ludzie za pracą dojeżdżają do Olsztyna. Kozłowski liczył, że fabryka będzie skokiem cywilizacyjnym dla mieszkańców, a jemu da pewną wygraną w najbliższych wyborach samorządowych. Ale część mieszkańców Biskupca na poczynania włodarzy miasta patrzy z nieufnością.

Czarę goryczy przelała informacja o decyzji środowiskowej wydanej przez Kozłowskiego. Okazało się, że fragment dokumentu przygotowany przez inwestora poświęcony był Biskupcowi, ale nie temu na Warmii, a temu leżącemu w województwie pomorskim. Pomyłka? Niechlujstwo? Kozłowski tego nie zauważył.

Przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Olsztynie toczy się postępowanie w sprawie unieważnienia decyzji środowiskowej. 30 mieszkańców zaskarżyło też decyzję budowlaną wydaną przez Starostwo Powiatowe w Olsztynie. Inwestor, by nie stać z robotą w polu, posiłkuje się zezwoleniem budowlanym wydanym na PWiK.

Wybrane dla Ciebie