Na kocach, leżakach, w miejscach bez świateł. Dziś noc spadających gwiazd

aktualizacja: 20:25 wyślijdrukuj
fot
Dziś najlepszy czas na obserwację Perseidów (fot. Dan Kitwood/Getty Images)

Nawet 120 „spadających gwiazd” na godzinę będzie można zaobserwować podczas nocy z 12 na 13 sierpnia. Wspólne oglądanie organizuje m.in. Centrum Nauki Kopernik w Warszawie i łódzkie Planetarium EC1. W Warszawie będą wyłączone światła na trzech mostach i iluminacja Stadionu Narodowego, aby lepiej można było obserwować to zjawisko.

Wspólne obserwacje Perseidów odbywają się w wielu miastach w Polsce. W Warszawie najlepszymi do tego miejscami będą bulwary wiślane, skwer Kahla i Park Odkrywców, czyli miejsca w pobliżu Centrum Nauki Kopernik.

– Będziemy się starali stworzyć jak najlepsze warunki do oglądania, więc będzie wyłączone pobliskie oświetlenie: mosty Świętokrzyski, Poniatowskiego i Śląsko-Dąbrowski, także światła na skwerze Kahla, szklane wejścia do tunelu Wisłostrady, niektóre lampy przy wyjściu ze stacji metra Centrum Nauki Kopernik, a także iluminacja Stadionu Narodowego – poinformowała Katarzyna Nowicka, rzecznik CNK. Według organizatorów obserwacja „spadających gwiazd” jest prosta. – Wystarczy położyć się na kocu, leżaku lub po prostu na trawie i wpatrywać się w jak największy obszar nieba. Pierwsze meteory powinniśmy dostrzec już po kilku minutach obserwacji. Będzie ich tym więcej, im ciemniejsze miejsce do obserwacji wybierzemy – powiedziała Nowicka.

Planetarium w Toruniu na swojej stronie internetowej radzi, aby obserwacje zaczynać jak najwcześniej, bo po godz. 23.00 zacznie nam przeszkadzać Księżyc, który będzie rozjaśniać niebo. Ok. godz. 22.00 radiant roju, czyli miejsce, skąd będą „wylatywały” meteory, będzie ponad północno-wschodnim horyzontem.
Okruchy wszechświata na niebie

„Spadające gwiazdy” to inaczej meteory, czyli ślady przejścia w atmosferze po drobnych ciałach kosmicznych, nazywanych meteoroidami. Taką nazwę noszą one wtedy, kiedy poruszają się przez Układ Słoneczny. Są to pozostałości po kometach bądź asteroidach w postaci okruchów i ziarenek, często milimetrowej wielkości.

Kiedy te wpadną do atmosfery ziemskiej – z prędkościami rzędu kilkudziesięciu kilometrów na sekundę – parują gwałtownie, kreśląc przy tym na niebie jasny ślad, czyli właśnie meteor. Żeby okruch zostawił po sobie widoczny ślad na niebie, wystarczy, że ma masę ok. 1 grama, ale z obserwacji radiowych wiadomo, że w atmosferę naszej planety wpadają i mniejsze.

Astronom i szef Planetarium EC1 w Łodzi Tomasz Kisiel podkreśla, że „meteory wlatując z dużą prędkością w atmosferę ziemską momentalnie rozgrzewają się do tysięcy stopni Celsjusza i płoną. Dają błysk jasnego światła przez bardzo krótki czas”. – Im mniejszy obiekt, tym słabiej widoczny i tym szybciej ulega całkowitemu spaleniu – wyjaśnił.

– Trzeba przygotować się na co najmniej godzinę, dwie godziny obserwacji. Wtedy jest szansa, że po pierwsze oczy przyzwyczają się porządnie do ciemności i będziemy dostrzegali te najsłabsze meteory, ale również ten okres daje szanse na zaobserwowanie wielu zjawisk – wyjaśnił ekspert.

Wybrane dla Ciebie