Umorzono „dyscyplinarkę” sędziego, który porównał Kaczyńskiego do Hitlera

Wpis sędziego na Twitterze (fot. Flickr/ Twitter)

Sędziowski sąd dyscyplinarny umorzył postępowanie wobec sędziego Cezarego Skwary, który porównał Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera. Sąd Apelacyjny w Lublinie powołał się na „znikomą społeczną szkodliwość” czynu – ustaliła PAP w źródłach zbliżonych do sprawy.

Wiceprezes stowarzyszenia sędziów porównał Kaczyńskiego do Hitlera. Teraz przeprasza

Sędzią, który na Twitterze porównał Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera jest wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”....

zobacz więcej

„Czyn obwinionego, jakkolwiek zasługujący na całkowitą dezaprobatę i w swej wymowie naganny (...), charakteryzuje się znikomym stopniem społecznej szkodliwości” - napisał SA w uzasadnieniu wyroku. „Sam fakt nagłośnienia sprawy i prowadzenia postępowania dyscyplinarnego stanowił dlań (sędziego - PAP) kolosalną dolegliwość” – dodano.

Od wyroku sądu dyscyplinarnego I instancji można się odwołać do Sądu Najwyższego. Prawo takie ma m.in. minister sprawiedliwości, sędziowski rzecznik dyscyplinarny oraz obwiniony sędzia.

Kontrowersyjny wpis

Sprawa zaczęła się we wrześniu 2016 r. od wypowiedzi posła PiS Marka Suskiego, że Jarosław Kaczyński (prezes PiS) nie ożenił się, „bo służył Polsce i nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał, służąc Polsce”. W reakcji sędzia Skwara z Sądu Okręgowego w Warszawie na Twitterze warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, zamieścił post: „Niczym Führer. Też wszystko poświęcił dla narodu. Ein Volk, ein Reich, ein Fuehrer. To nawet nie jest już zabawne”.

Wpis wzbudził krytykę, został usunięty, a Skwara zrezygnował z funkcji członka zarządu warszawskiego oddziału Iustitii. Oświadczył, że był to „wyłącznie komentarz do wypowiedzi polityka, a nie ocena pana Jarosława Kaczyńskiego”. Przeprosił wszystkich, którzy poczuli się urażeni, zaznaczając, że wpis zinterpretowano niezgodnie z jego intencją. „Przepraszam również wszystkich sędziów, których w ten sposób naraziłem na krytykę ze strony opinii publicznej i mediów” – dodał.

Kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie, które wyraziło dezaprobatę wobec wpisu Skwary, zwróciło się wtedy do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o podjęcie czynności w stosunku do sędziego.

„Nie wyobrażam sobie, aby ten pan mógł dalej orzekać”

– Trzeba zobaczyć kto to napisał, jak to napisał i co napisał. Przede wszystkim trzeba zobaczyć, że nie napisał tego zwykły szeregowy sędzia, tylko...

zobacz więcej

Z wnioskiem do sądu dyscyplinarnego wobec Skwary wystąpił w marcu br. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Uzasadnił to tym, że jego zachowanie przyniosło ujmę godności sędziego i naruszało powagę stanowiska sędziowskiego.

Umarzając postępowanie, SA zaznaczył, że w przypadku porównań w kontekście Adolfa Hitlera „wymagana jest bardzo pogłębiona ostrożność i wstrzemięźliwość”. „Przeciętny obywatel nie dysponuje zaawansowaną wiedzą historyczną na temat doktryny Josepha Goebbelsa - tak jak obwiniony, który podał, że jest pasjonatem historii II wojny światowej, przeczytał wiele książek z tej dziedziny, w tym »Dzienniki« Josepha Goebbelsa” – głosi uzasadnienie.

Niedopuszczalna retoryka

– Sędzia Cezary Skwara interesuje się historią, dużo czyta z tej dziedziny. W tym czasie czytał wydane w Polsce „Dzienniki” Josepha Goebbelsa, który używał identycznych sformułowań, jakie zostały użyte przez posła Marka Suskiego. Było to później wykorzystywane w III Rzeszy do kreowania wizerunku Adolfa Hitlera. Propagowano tezę, że Adolf Hitler nie zawarł związku małżeńskiego, bo wszystko poświęcił dla Rzeszy, bo nie chciał unieszczęśliwiać kobiety, z którą by się związał – stwierdził SA. Według niego użycie tego typu retoryki przez posła Suskiego wydawało się sędziemu Skwarze niedopuszczalne, dlatego zamieścił swój wpis.

Za okoliczność łagodzącą SA uznał przeprosiny Skwary. „Czytelne i niemalże natychmiastowe wyrażenie skruchy i zdystansowanie się od własnego działania w sposób oczywisty zminimalizowało negatywne skutki w sferze postrzegania środowiska sędziowskiego” – podkreślił.

Według SA „relatywnie niewielka” była też liczba osób śledzących wpisy na Twitterze warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Iustitia. „W większości byli to przedstawiciele szeroko rozumianych zawodów prawniczych - co mogło utwierdzać obwinionego w przekonaniu, że przedmiotowy wpis zostanie zinterpretowany zgodnie z jego intencjami” – uzasadnił. „Komentarz nie był podpisany przez obwinionego, dlatego zinterpretowany został jako stanowisko Stowarzyszenia Iustitia” – przyznał SA.

Sędziowskie procesy dyscyplinarne od dawna są jawne. W I instancji orzekają sądy apelacyjne, a w drugiej - SN, którego decyzja jest ostateczna. Sąd dyscyplinarny może wymierzyć kary: upomnienia, nagany, obniżenia wynagrodzenia zasadniczego o 5-20 proc. na czas od sześciu miesięcy do dwóch lat, usunięcia z zajmowanej funkcji, przeniesienia na inne miejsce służbowe lub usunięcia z zawodu.

We wrześniu ubiegłego roku sędzia Skwara był gościem program „Studio Polska” na antenie TVP Info. Skomentował w nim m.in. skandaliczne słowa sędzi Ireny Kamińskiej, która kilka tygodni wcześniej nazwała swoje środowisko „zupełnie nadzwyczajną kastą ludzi”.

– To była niezręczność, te słowa nie powinny paść – bronił koleżanki po fachu. – Stwierdzenie padło w tym kontekście, że jesteśmy ludźmi, na których barkach ciąży ogromna odpowiedzialność, odpowiedzialność za wydawanie wyroków. To nie jest naprawdę łatwe – przekonywał Skwara.

źródło:

Zobacz więcej