Kuba Rozpruwacz zdemaskowany? Pamiętnik wskazuje na handlarza bawełną

łz aktualizacja: 15:18 wyślijdrukuj
fot
Po śmierci Jamesa Maybricka zbrodnie ustały (fot. Wiki/Frogwares)

Ta zagadka od niemal 130 lat pasjonuje badaczy i miłośników ponurych legend na całym świecie. Kim jest Kuba Rozpruwacz, seryjny morderca prostytutek z Whitechapel? Na to pytanie dotąd nie udało się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Być może do teraz. Są dowody, że za zbrodniami ma stać biznesmen z Liverpoolu.

Robert Smith, autor książki „25 lat Dziennika Kuby Rozpruwacza” jest przekonany, że rozwikłał zagadkę, nad którą tysiące osób głowiło się od końca XIX wieku. Za morderstwami ma stać niejaki James Maybrick, handlarz bawełną.

Badacz wszedł w posiadanie pamiętnika biznesmena z Liverpoolu, który był już podejrzewany o tajemnicze morderstwa prostytutek. Dokument mający potwierdzać tożsamość Kuby Rozpruwacza przez lata był ukryty w jego domu.

Pamiętnik został odkryty 25 lat temu i zawiera przyznanie się Maybricka do winy. „Podaję swoje imię, żeby wszyscy mnie znali i żeby historia wiedziała, co miłość może zrobić z gentlemanem. Wasz Kuba Rozpruwacz” – zapisał biznesmen.

Rozpruwaczologia

Wielu przedstawicieli nieoficjalnej dziedziny nauki zwanej „rozpruwaczologią” ma jednak wątpliwości. Wyniki badań Smith ich nie przekonują. Pytają nie bez racji, jak udało się znaleźć pamiętniki domniemanego mordercy i przede wszystkim, czy są autentyczne.

Autor książki zapewnia, że dysponuje odpowiednimi dowodami. – Mam niepodważalny dowód na to, że 9 marca 1992 roku pamiętnik został odkryty pod podłogą sypialni w domu Jamesa Maybricka, który mieszkał w nim 1889 roku – zapewnił w rozmowie z dziennikiem „Daily Telegraph”.
– Jeszcze tego samego dnia pamiętnik został zaoferowany londyńskiemu handlarzowi, autentyczności znaleziska nie da się podważyć – przekonywał. – Czy Maybrick to Kuba Rozpruwacz? Teraz musi być on głównym podejrzanym – dowodził. Handlarz zmarł w 1889 roku, wówczas ustały morderstwa. Jego żonę Florence oskarżono o otrucie męża arszenikiem.

Co ciekawe, handlarz bawełną nie jest jedynym noszącym nazwisko Maybrick, który miał dokonać zbrodni. Inny badacz Bruce Robinson niedawno przekonywał w innej książce, że Kubą Rozpruwaczem jest Michael Maybrick, brat Jamesa.

Masoni

Obydwaj bracia należeli do organizacji masońskich, co sprawiało, że pociągniecie ich do odpowiedzialności było niemożliwe. Istnieje ryzyko, że już na zawsze w sprawa pozostanie nierozwiązana, zaś liczba pytań zawsze będzie wyższa niż odpowiedzi.

Na razie wiadomo jedynie, że pomiędzy 31 sierpnia a 9 listopada 1888 roku w Whitechapel ta sama osoba zamordowała pięć prostytutek: Mary Ann Nichols, Annie Chapman, Elizabeth Stride, Catharine Eddowes i Mary Jane Kelly.

Jak do tego doszło? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się jeszcze nieco cofnąć w czasie. W połowie XIX wieku Londyn był przeludniony. Do miasta napływali między innymi Irlandczycy, wygonieni z wyspy przez biedę, czy Żydzi uciekający z carskiej Rosji przed pogromami.
Sprawa morderstw fascynuje od 130 lat (fot. „Illustrated London News”/cc)
Imigranci osiedlali się między innymi w jednej z najuboższych dzielnic Whitechapel, co doprowadziło do dalszego pogorszenia warunków mieszkaniowych i możliwości znalezienia zatrudnienia. Panowała przestępczość i alkoholizm. Często dochodziło do zamieszek.

Upadek

Nędza zmuszała kobiety do handlu własnym ciałem. W dzielnicy funkcjonowało ponad 60 domów publicznych, policja szacowała, że aż 1,2 tys. kobiet para się prostytucją. Właśnie one padały później ofiarą Kuby Rozpruwacza.

Whitechapel stało się synonimem upadku moralnego. Istnieje teoria sugerująca, że morderstw prostytutek dokonywano tam, żeby „oczyścić” to miejsce. Zbrodni przypisywanych tajemniczemu Kubie Rozpruwaczowi było więcej, ale tylko wspomniane pięć to morderstwa kanoniczne; w pozostałych przypadkach sprawcy chcieli zrzucić winę na tajemniczego seryjnego zabójcę.

Łącznie policja odnotowała 11 morderstw kobiet pomiędzy 3 kwietnia 1888 a 13 lutego 1891 roku, między innymi na East Endzie, ale różniły się one pod wieloma względami. Rozpruwaczowi przypisuje się te, w których ofiarom podrzynano gardło i zadawano rany w okolicach twarzy, jamy brzusznej i narządów płciowych oraz usuwano narządy wewnętrzne. W tym okresie w samym Whitechapel doszło do podobnych napaści. Emma Elizabeth Smith, która przeżyła atak zeznała, że zaatakowały ją dwie lub trzy osoby, w tym jeden nastolatek. Choć atak miał częściowo podtekst seksualny, policja przypisała go gangowi niepowiązanemu z Kubą.

Skórzany fartuch

Morderca z Whitechapel, nazywany też początkowo przez media mianem „Skórzanego fartucha”, atakował wczesnym rankiem w okolicach weekendu na początku lub pod koniec miesiąca. Stopniowo stawał się coraz bardziej brutalny, co przejawiało się większą liczbą obrażeń. Jedynie Elizabeth Stride zginęła szybciej i policja podejrzewała, że ktoś mógł spłoszyć mordercę.
Pierwszą ofiarą była Mary Ann Nichols, która zginęła 31 sierpnia 1888 roku niedaleko skrzyżowania Osborn Street i Whitechapel Road. Około godz. 2.30 nad ranem sublokatorka namawiała ją do powrotu do domu. Była ostatnią osobą, która widziała ją żywą.

Jeszcze o godz. 3 policjant patrolował ten teren i nie zauważył nic podejrzanego. O 3.40 zmasakrowane ciało odnalazł woźnica. Ofiara miała podcięte gardło w dwóch miejscach i rany na brzuchu.

8 września na podwórku domu przy Hanbury 29 tragarz odkrył drugie ciało. Annie Chapman miała poderżnięte gardło i rozcięty brzuch. Cześć narządów usunięto i ułożono obok, część została zabrana.

Ubogi, lecz nobliwy

W tym przypadku był świadek. Elizabeth Long widziała Chapman w towarzystwie mężczyzny w wieku około 40 lat ubranego w ciemny płaszcz i kapelusz. Jak odnotowała, „sprawiał wrażenie ubogiego, lecz nobliwego”.

30 września doszło kolejnych morderstw. Zginęły wówczas Elizabeth Stride i Catharine Eddowes. Ciało pierwszej odkryto na terenie Dutfield's Yard. Miała poderżnięte gardło, ale morderca nie zmasakrował jej wnętrzności. Zdaniem policji został spłoszony.
W Londynie organizuje się wycieczki śladami Kuby Rozpruwacza (fot. Flickr/terencechisholm)
Świadek zeznał, że widział, jak Stride około godz. 12.45 rozmawiała w bramie z jakimś mężczyzną, który następnie rzucił ją na ziemię, po czym krzyknął „Lipski!” do mężczyzny stojącego po drugiej stronie ulicy.

Zwłoki kolejnej ofiary, Eddowes, odnalezione przez policjanta Edwarda Watkinsa na Mitre Square, były już zmasakrowane. Jeden ze świadków zeznał, że widział kobietę rozmawiającą z około 30-letnim wąsatym mężczyzną o jasnej karnacji w luźnej kurtce z kaszkietem i czerwonawą apaszką.

Antysemickie graffiti

Nieco dalej odkryto zakrwawiony fragment fartucha Eddowes z antysemickim napisem, ale komisarz policji nakazał usunięcie graffiti, żeby nie doszło do zamieszek.

Ostatnią ofiarą uznawaną przez policję i badaczy za kanoniczną była Mary Jane Kelly, straszliwie zmasakrowana w nocy z 8 na 9 listopada 1888 roku. Także w tym przypadku znaleźli się świadkowie. Robotnik George Hutchinson podał wiele szczegółów dotyczących wyglądu domniemanego mordercy. Był tak dokładny, że wielu autorów uważało, że to on jest Kubą Rozpruwaczem.

Przyjmuje się, że Kelly była ostatnią ofiarą przypisywaną temu seryjnemu mordercy. Badacze uważają, że dokonywane przez niego zabójstwa ustały wobec jego śmierci, uwięzienia, wyjazdu za granicę bądź zmiany pozycji społecznej.
Same zbrodnie, często bardzo podobne, jednak nie ustały. Policja odnotowała pięć morderstw, które mogły mieć związek z Kubą Rozpruwaczem. Ofiarami padły Rose Mylett, Alice McKenzie, niezidentyfikowana kobieta znaleziona na ulicy Pinchin oraz Frances Coles.

Modus operandi

Nigdy nie potwierdzono, czy dokonał ich morderca z Whitechapel, czy też ktoś naśladujący jego modus operandi. Wiele szczegółów się powtarzało – podcięcie gardła, usuniecie narządów wewnętrznych, także rozrodczych. Zatrzymano nawet podejrzanego o zabójstwo Coles z 13 lutego 1891 roku Jamesa Sadlera, ale wobec braku dowodów został wypuszczony.

Kolejne morderstwa odbijały się szerokim echem w mediach. Panika zmusiła Scotland Yard do zaangażowania dużych sił w znalezienie zabójcy. Łącznie przesłuchano ponad 2 tys. osób, w tym 76 rzeźników, 80 osób zatrzymano. Sprawą zajmowało się wielu detektywów, między innymi słynny inspektor Frederick Abberline.

Także sami mieszkańcy patrolowali ulice w ramach Komitetu Czujności Dzielnicy Whitechapel. Zatrudniano prywatnych detektywów, wyznaczano nagrody za schwytanie sprawcy. Mimo to Kuba Rozpruwacz pozostawał nieuchwytny.

Sprawa morderstw w Whitechapel przyczyniły się do rozwoju metod śledczych. Szef Departamentu Dochodzeń Kryminalnych Robert Anderson poprosił chirurga Thomasa Bonda o wydanie opinii dotyczącej umiejętności i potencjalnej wiedzy anatomicznej sprawcy, co było pierwszą próbą stworzenia profilu kryminalnego przestępcy.
Najpewniej tożsamość sprawcy nigdy nie zostanie ustalona (fot. „The Illustrated Police News”/cc)
Profil kryminalny

Tak Bond scharakteryzował mordercę Nichols, Chapman, Stride i Eddowes: „Nie ma wątpliwości, że wszystkie pięć morderstw zostało popełnionych przez tę samą osobę. U pierwszych czterech ofiar gardło zostało przecięte z lewej do prawej strony, natomiast zwłoki piątej ofiary są zbyt okaleczone, by ustalić kierunek cięcia, jednak obryzganie krwią tętniczą jednej ze ścian sugeruje, że głowa kobiety w chwili zabójstwa leżała blisko niej. Wszystko wskazuje, że zabójca najpierw powalał swoje ofiary, a następnie podcinał im gardło”.

Ekspert nie przesądzał, czy sprawca dysponował wiedzą chirurgiczną, twierdził nawet, że Kuba Rozpruwacz nie był rzeźnikiem. W jego ocenie sprawcą była „samotnie żyjąca osoba przechodząca okresy manii morderczych erotycznych”.

Motywami – dowodził Bond – mogły być chęć zemsty, zły stan umysłowy, fanatyzm religijny bądź zaburzenia psychiatryczne. Zwrócił uwagę, że Kuba Rozpruwacz nie wykazywał aktywności seksualnej wobec ofiar, choć odczuwał satysfakcję seksualną podczas zabójstw i masakrowania zwłok.

Zarzutów nie postawiono

Po kilku latach śledztwa policja stwierdziła, że sprawcy nie udało się zidentyfikować. Choć sami detektywi mieli swoje typy, to jednak nikomu nie przedstawiono oficjalnie zarzutów o popełnienie morderstw przypisywanych Kubie Rozpruwaczowi. Nadal jest około stu podejrzanych.

Wśród nich jest między innymi polski fryzjer Seweryn Kłosowski, zatrzymany w 1903 roku i oskarżony o otrucie swoich trzech żon. Po zatrzymaniu powiedział do policjanta: „Masz w końcu Kubę Rozpruwacza”. Policja była jednak przekonana, że morderstw dokonywała osoba z wyższych warstw społecznych.
Jest także inny, bardziej prawdopodobny polski wątek. Podejrzenie padło także na Aarona Kośmińskiego, Żyda z Polski, który w 1891 roku trafił do zakładu dla obłąkanych.

Trzy lata temu badacz Russel Edwards w książce „Naming Jack the Ripper” wskazywał, że na podstawie badań DNA z szala znalezionego na miejscu zbrodni wynika, że to właśnie Kośmiński miał być Kubą Rozpruwaczem. Wielu ekspertów od badań DNA podważyło jednak tę wersję.

List „Z piekieł”

Nagłośnienie sprawy nie ułatwiało śledztwa. Policja otrzymała kilkaset listów od rzekomego Kuby Rozpruwacza. Kilka faktycznie mogło zostać przez niego napisanych. Najważniejsze są listy „Drogi szefie” i „Z piekieł” oraz kartka pocztowa od „Zuchwałego Kuby”.

Ich autorzy podali wiele szczegółów, które mógł znać morderca. W kilku przypadkach dokładał nawet fragmenty ciał. Policja opublikowała je, licząc, że na czytelnicy rozpoznają charakter pisma i wskażą sprawcę. Później autorzy listu „Drogi szefie” i pocztówki od „Zuchwałego Kuby” ujawnili się. To dziennikarze, którzy chcieli zwiększyć sprzedaż swoich gazet.

Kim jest Morderca z Whitechapel? To pytanie pozostaje otwarte od 130 lat i pewnie takim pozostanie. Najpewniej nigdy nie dowiemy się, czy zbrodni faktycznie dokonał James Maybrick. Ale to nie jest istotne. Wystarczy, że Kuba Rozpruwacz stał się najbardziej popularnym seryjnym mordercą w kulturze masowej. Legenda trwa.

Wybrane dla Ciebie