TYLKO U NAS

„W czasach stalinizmu pielęgnowanie polskości groziło śmiercią”

łz aktualizacja: 08:43 wyślijdrukuj
Abp Tomasz Peta pełni posługę w Kazachstanie od 27 lat (fot. arch.PAP/Rafał Guz)

– Nie możemy ani zachęcać do wyjazdu do Polski, ani odmawiać, bobyśmy minęli się z misją. Naszą jest załatwianie wiz do nieba, a nie do Polski – mówi portalowi tvp.info abp Tomasz Peta, biskup archidiecezji Najświętszej Marii Panny w Astanie, od 27 lat mieszkający w Kazachstanie. W państwie tym mieszka około 50 tys. Polaków, część zamierza skorzystać z nowej ustawy repatriacyjnej i wrócić do ojczyzny przodków.

Jak żyje kazachstańska Polonia?

Jest rozproszona, co wynika przede wszystkich z rozmiarów tego kraju, który jest dziewięć razy większy od Polski. Tam, gdzie są skupiska, na przykład w polskiej wiosce Oziornoje, w której znajduje się Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju, żyje się inaczej w dużej grupie, inaczej, gdy jest większe rozproszenie i ten kontakt między polskimi rodzinami jest ograniczony.

Jest nowa ustawa repatriacyjna, która ułatwi Polakom mieszkającym w azjatyckiej części byłego ZSRR powrót do ojczyzny przodków. Czy Wasza Ekscelencja uważa, że wielu rodaków zdecyduje się na ten krok?

Myślę, że wielu będzie chciało skorzystać i wrócić na ojczyzny łono, ale to jest takie gdybanie. Trzeba pamiętać, że wielu to potomkowie emigrantów, którzy opuścili ojczyznę nawet 250 lat temu, a były to na przykład tereny obecnej Ukrainy. Tym niemniej podziwiać trzeba Polaków za to, że nie mieszkając tak długo w państwie polskim i będąc deportowanymi do Kazachstanu, jednak – przy stracie nieraz języka – zachowali narodowość.

W czasach komunizmu wymagało to dużo odwagi.

Wpis „Polak”, „Polka” w czasach stalinizmu nieraz mógł być równoznaczny z wysłaniem do obozu koncentracyjnego, a nawet z karą śmierci.

Kwestie gospodarcze będą decydować o powrocie Polaków do ojczyzny czy potrzeba zamieszkania w kraju przodków, może ciekawość i chęć spróbowania nowego życia?

Ciężko wskazać jeden decydujący powód. Każdy przypadek jest indywidualny. Każda rodzina będzie tę kwestię sama omawiała, roztrząsała, decydowała. Na pewno różne elementy się nakładają na to pragnienie wyjazdu. My, duchowni, nie możemy ani zachęcać do wyjazdu do Polski, ani odmawiać, bobyśmy minęli się z misją. Naszą jest załatwianie wiz do nieba, a nie do Polski.
Z jakimi wyzwaniami zmaga się Kościół w Kazachstanie. Nie ma problemów z powołaniami wśród Polonii, polegacie głównie na misjonarzach?

Trzeba podkreślić, że Kościół katolicki w tym kraju to nie tylko Polacy. W Kazachstanie jest ponad 130 narodowości, więc w naszej wspólnocie są wyznawcy Chrystusa należący do kilkudziesięciu narodowości. Jesteśmy małą wspólnotą, liczącą około 100 tys. osób, ale nasze struktury są bardzo mocne, nie ze względu na liczbę katolików, ale na wielkie przestrzenie – w regionach, w których mieszkają wierni, są sobie oni bardzo bliscy.

To atut.

Tak. Ale Kościół nie mówi o problemach, a raczej o radościach. Mamy wolność religijną, są struktury kościelne, jest nuncjusz apostolski, konkordat, budujemy kościoły. Cieszymy się, że można być świadkiem Pana Jezusa w kraju, gdzie jest 70 proc. muzułmanów, ponad 20 proc. prawosławnych, są też wspólnoty protestanckie. My, katolicy, mamy tu duże możliwości. Kraj się rozwija, Polonia się rozwija, stosunki między obydwoma krajami się rozwijają, niedawno w Polsce gościł prezydent Nursułtan Nazarbajew, we wrześniu do Kazachstanu przyleci prezydent Andrzej Duda. Mały odsetek katolików zapewne wzmacnia poczucie bliskości.

Trzeba dbać o wspólnoty czy stowarzyszenia nie tylko polskie. Należy je wspierać i rozmawiać z nimi, ponieważ Kościół katolicki jest powszechny. Polacy są cząstką tej wspólnoty katolickiej, oczywiście w niektórych parafiach są grupami wiodącymi, ale to tylko cześć tutejszego Kościoła.
W wiosce Oziornoje znajduje się Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju (fot. arch.PAP/Rafał Guz)
Skąd się bierze takie poczucie wspólnoty w tym surowym i niegościnnym kraju?

Warto się nad tym głębiej zastanowić, bo przecież Kazachstan uniknął wojen domowych, wstrząsów, które były w innych krajach byłego Związku Radzieckiego. Myślę, że na to składają się dwie rzeczy. Po pierwsze – historia Kazachstanu. Tyle krwi i łez wsiąknęło w tę ziemię, miliony zesłańców, miliony ludzi więzionych w obozach koncentracyjnych, a jednocześnie Kazachowie, którzy stracili połowę swojej populacji w czasach komunizmu, okazywali wszystkim deportowanym wielką pomoc. Sami byli bardzo głodni, biedni, ale umieli się dzielić. To jest niesamowite, mamy tysiące relacji o pomocy Kazachów deportowanym. Nie słyszałem o żadnej relacji o jakimś wrogim nastawieniu. Sami przeżyli bardzo wiele i pomagali innym.

Mieli podobne jak my, Polacy, przejścia z agresywnymi sąsiadami. Walczyli z Hunami, Złotą Ordą, Mongołami, Rosją.

Tak, ale największym wstrząsem była tragedia z czasów komunizmu, a szczególnie stalinizmu. Te wspólne tragedie zjednoczyły ludzi. To jest fundament obecnego pokoju.

A drugi czynnik?

To mądra polityka władz na czele z prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem. To jest bardzo ważne, ile wysiłku wkładają władze, aby była tzw. asambleja narodu kazachstańskiego, żeby wszyscy przedstawiciele uczestniczyli w życiu społecznym. Ile razy nas, przedstawicieli religii, zbiera się na poziomie państwa, województwa czy miasta. To jest wielki wysiłek, bo mamy do czynienia z olbrzymią mozaiką narodowości, religii i kultur w tym ogromnym kraju. Myślę, że to historia tragiczna, ale i chwalebna, bo ludzie okazali sobie wielką pomoc, zwłaszcza Kazachowie ludności napływowej wbrew swojej woli, deportowanym. Oni wiedzieli, jak w tym klimacie żyć – 40 stopni mrozu zimą, 40 upału latem. Wiedzieli, jak tu przeżyć i pomogli. Do tego postawa władz i mamy to, co jest dzisiaj.
Kraj zmaga się z problemami ekonomicznymi, zwłaszcza ostatnio wobec niskich cen ropy na światowych rynkach, do tego dość wysoka inflacja. Czy ma to wpływ na ewentualny kryzys wiary wśród Polaków, czy też może ich to dodatkowo spaja?

Nie wydaje mi się. Krytyczna sytuacja jest na całym świecie, kryzys to zjawisko ogólnoświatowe. Ale żeby sprawiedliwie oceniać to, co dzieje się w Kazachstanie, nie można zapominać, że to państwo ma dopiero 25 lat. Wcześniej nigdy nie było tu struktur państwowych w dzisiejszym rozumieniu. Trzeba też pamiętać, że był tu komunizm inny od polskiego socjalizmu. Zespół obozów koncentracyjnych miał rozmiar Francji.

Kazachom udało się wyjść z kryzysu, który zapanował po upadku ZSRR.

Należy porównywać to, co dzieje się w Kazachstanie - a dzieje się wiele dobrego - z sytuacją w sąsiednich krajach, byłych republikach ZSRR. Obecnie Kazachstan cieszy się ogromnym rozwojem w porównaniu z tym, co się dzieje choćby w Kirgistanie czy Uzbekistanie. Trzeba się cieszyć, że tu sytuacja jest stabilna. Na początku lat 90. było kilka lat, że niemal nie było światła, to była tragedia. Od razu po ogłoszeniu niepodległości wyjechało milion osób. A teraz to jeden z najbogatszych krajów w regionie.

Kazachstan uniknął rewolucji, ponieważ prezydent Nazarbajew był w czasach ZSRR pierwszym sekretarzem KC Komunistycznej Partii Kazachskiej SRR, władza centralna pozostała ta sama i ludzie nie wyszli na ulicę.

Po upadku komunizmu to państwo poprowadzili ludzie, którzy mieli doświadczenie polityczne, wykształcenie. Oczywiście prezydent nie był z opcji komunistycznej. Komunistyczna Partia w Kazachstanie to są relikty, a parlamencie zasiada kilka osób z tego ugrupowania i nie mają żadnego znaczenia politycznego. Partia prezydencka zawsze uzyskuje miażdżące zwycięstwo w wyborach, bo rzeczywiście prezydent cieszy się ogromnym poparciem w narodzie. Jest jakaś opozycja, ale główne masy stoją za prezydentem Nazarbajewem.
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • Kumys sfermentowane mleko klaczy (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)

Kazachstan

Powierzchnia osiem razy większa od Polski, a liczba ludności o ponad połowę mniejsza. Kazachstan to jeden z najciekawszych krajów nie tylko pod względem demograficznym czy geograficznym. To kraj, który zwłaszcza nam, Polakom, jest szczególnie bliski ze względów historycznych. Łączy nas też wspólna przyszłość.

Skąd się bierze takie poparcie dla prezydenta? Decydują o tym tylko kwestie gospodarcze?

Też. Głównym elementem programu partii prezydenckiej jest szeroko pojmowany patriotyzm. Przy dobrych układach z sąsiadami – prezydentowi zależy na tym, żeby nie antagonizować sobie sąsiadów – władze troszczą się przede wszystkim o dobro swojej ojczyzny, o pozycję kraju w świecie, gospodarczą, polityczną. Po wybuchu konfliktu na Ukrainie Kazachstan pozostał neutralny, nie chce być w sporze z nikim. Są też kwestie wolnościowe. Cieszymy się wolnością, religii, sumienia w wyjątkowym stopniu w porównaniu z innymi krajami muzułmańskimi. Wyobraźmy sobie innego przywódcę kraju muzułmańskiego, który już czterokrotnie spotykał się z papieżami. W tym kraju nie ma presji ze strony muzułmanów, nie ma tu ekstremizmu islamskiego.

Przedstawicielka Polonii opowiadała, że podczas majowego święta Polaków w Kazachstanie jest zawsze odezwa od prezydenta, który podkreśla, że Polacy są częścią jednego narodu kazachstańskiego.

Jest pragnienie, żeby nie mówić narody Kazachstanu, a naród Kazachstanu. Ta wspólna historia tragiczna złączyła ludzi i ten kraj kojarzy się mieszkańcom nie tylko z tymi tragicznymi latami komunizmu, obozów koncentracyjnych, ale też z solidarnością międzyludzką, która wtedy była obecna i pozwoliła wielu przeżyć w nieludzkich czasach. To ma przełożenie na obecny obraz kraju. Sytuacja jest inna, ale ten duch solidarności wciąż siedzi w ludziach.

Abp Tomasz Peta urodził się w Inowrocławiu w 1951 roku. Święcenia kapłańskie przyjął w 1976 roku w Gnieźnie po ukończeniu seminarium duchownego. Od 1990 roku mieszka w Kazachstanie. 15 lutego 2001 roku został mianowany biskupem tytularnym. Sakrę biskupią otrzymał 19 marca 2001 roku z rąk papieża św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra. Od 2003 roku jest arcybiskupem utworzonej wówczas archidiecezji Najświętszej Marii Panny w Astanie. Jest również przewodniczącym Konferencji Biskupów Katolickich Kazachstanu i członkiem watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa. W 2016 za zasługi w pielęgnowaniu duchowego i kulturowego dziedzictwa Polski na Wschodzie został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

Wybrane dla Ciebie