Szpital zatrudnia wolontariuszy do… przytulania noworodków

aktualizacja: 11:16 wyślijdrukuj
fot
Terapia przytulaniem, jak twierdzi szpital, już przynosi efekty (fot. Shutterstock/Vera Petrunina)

15 wolontariuszy szpitala w Ohio do pracy zmierza z ogromnym uśmiechem na twarzy. Wszyscy uczestniczą w programie, który w skrócie polega na przytulaniu noworodków.

Tylko w ubiegłym roku w szpitalu w Miami Valley w stanie Ohio przebywało 90 noworodków cierpiących na syndrom odstawienia. To niemowlaki, których matki w trakcie ciąży zażywały narkotyki. To właśnie takie maluchy znalazły się w programie, który z początkiem miesiąca ruszył w szpitalu.

 – Matczyne ramiona to dla tych niemowląt najlepszy lek – twierdzi Amy Clayton, pielęgniarka, która od 1998 roku pracuje w placówce. – Jeżeli mama nie może tam być, wolontariusze mogą pomóc wypełnić pustkę, uspokoić, pocieszyć niemowlęta. „Terapia przytulaniem” została uruchomiona w placówce po pięciu latach badań prowadzonych nad farmaceutycznymi i niefarmaceutycznymi sposobami walki nad syndromem odstawienia. Do pilotażowego programu wybrano 15 osób, wszyscy najpierw zostali dokładnie sprawdzeni.

– Po przejściu na emeryturę nie chciałem zostać w domu. Nadal chciałem coś zrobić – opowiada Floyd Chriswell, jeden z wolontariuszy. O programie dowiedział się, gdy urodziła się jego wnuczka, a on w szpitalu zobaczył grupę starszych osób tulących niemowlaki. – Nie lubię, gdy maleństwa płaczą, gdy coś im się dzieje, więc powiedziałem żonie, że to właśnie to, co chciałbym robić.

 Dr Kruti Jambula, neonatolog w szpitalu tłumaczy, że niemowlęta z NAS często są rozdrażnione i płaczliwe, wrażliwe na hałas i jasne kolory, a także po prostu smutne. – Słabo jedzą, często wymiotują – dodaje Jambula, przyznając, że równie ważne jak leczenie farmakologiczne jest terapia dotykiem, kojącą muzyką i przytulaniem.

Program ruszył 1 lipca, od tego czasu placówka została zalana podaniami chętnych do przytulania niemowlaków.

Wybrane dla Ciebie