„Efekt Kate”, czyli styl dziewczyny z sąsiedztwa, która została księżną

Zakłada to, w czym się dobrze czuje, a ubrania, w których się pojawia publicznie, natychmiast się wyprzedają. W jej garderobie na jednym z oficjalnych spotkań pojawił się polski akcent.

Księżna Kate do Polski przyleciała w białej kreacji Alexandra McQueena. Model ten można teraz kupić po przecenie za niespełna 800 funtów, a więc ok. 3, 8 tys. zł.

W mediach na całym świecie często pojawiają się zdjęcia księżnej. Dokumentują jej służbowe wizyty u boku męża, ale też transformację jej stylu. Najpierw widywaliśmy ją w luźnych t-shirtach i dżinsach, z upływem lat – w tweedowych kostiumach i eleganckich sukienkach. Każda kreacja jest szeroko komentowana, a już następnego dnia tysiące kobiet próbują kupić ubrania, które nosi Kate.

– Nie ulega wątpliwości, że Kate to ikona mody. Jest to jednak ikona inne niż te, z którymi mieliśmy do czynienia dotychczas. To dziewczyna z sąsiedztwa, która ubrania ekskluzywnych marek miesza z tym, co znaleźć można w sieciówkach. Stąd bierze się tak popularny już „efekt Kate”, w pewnym sensie zamierzony, bo dzięki niemu brytyjska monarchia jest bliżej ludzi i nie jest, tak jak dawniej, oderwana od rzeczywistości – tłumaczy dr Karol Jachymek, kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS.

Książęca wizyta na szczycie. Kate i William w Polsce [RELACJA]

– Panie i panowie, dobry wieczór – tak swoje przemówienie zaczął książę William. – Dziś wieczorem mamy dwa powody do świętowania: pierwszy to...

zobacz więcej

Tańsza wersja płaszcza Burberry

Gdy księżna w marcu 2011 r. pojawiła się w klasycznym trenczu Burberry, następnego dnia model ten wyprzedał się we wszystkich możliwych rozmiarach w ciągu kilkunastu godzin. Fankom stylu Kate nie przeszkodził fakt, że supermarketowa cena płaszcza, która wynosiła 22 funty, wzrosła o 300 proc. – To był ten moment, w którym znane marki zrozumiały, że warto produkować tańsze wersje ulubionych i wybieranych przez księżną kreacji – wyjaśnia Jachymek.

„Losy” trencza Burberry podzielił czarny, aksamitny płaszcz brytyjskiej marki Libélula, który w połączeniu z fioletowymi szpilkami i kopertówką także okazał się marketingowym strzałem w dziesiątkę. Wyprzedał się w ciągu doby, a kobiety, które nie zdobyły go od razu, przez kilka miesięcy czekały na realizację zamówień, które złożyły.

Księżna Cambridge jest zwolenniczką klasyki i minimalizmu. Jej sukienki mają prosty krój, a ożywiają je dodatki w postaci torebek, delikatnej biżuterii czy szpilek.

(fot. Richard Pohle - WPA Pool /Getty Images)
.

Modowa patriotka

Księżna najczęściej wybiera projekty Brytyjczyków – Burberry lub Temperley. Nie stroni od znanych brytyjskich sieciówek jak Topshop, Jigsaw, Reiss i Whistles. Te dwie ostatnie musiały przywrócić do sprzedaży bluzkę i sukienkę sprzed kilku sezonów, bo to w nich Kate pozowała fotografom jako narzeczona Williama.

W stylizacjach Kate pojawiają się zagraniczne akcenty, np. torebka-kopertówka polskiej marki, którą księżna miała w marcu podczas spotkania z prezydentem Francji i w Dniu Świętego Patryka. Dziennikarze sprawdzili, że kupiła torebkę w Harrodsie, luksusowym domu towarowym w Londynie.

– Ten dystans do projektantów z najwyższej półki czy najnowszych trendów nie jest przypadkowy. Po pierwsze, niesamowicie przypadł do gustu najmłodszemu pokoleniu kobiet, nie tylko w Wielkiej Brytanii. Po drugie – właśnie w ten sposób odbywa się „uczłowieczanie” brytyjskiej monarchii. Kate i książę William mają być pomostem między monarchią a ludem, tymi, którzy wiedzą, jak wygląda codzienne życie – tłumaczy Jachymek.

Kulturoznawca przypomina moment, gdy książę William odbierał żonę ze szpitala po urodzeniu George'a. – William podjechał zwykłym samochodem, ze zwykłym nosidełkiem. Odbyło się to tak, jak w milionach rodzin na świecie, którym rodzi się dziecko – mówi.

(fot. Chris Jackson/Getty Images)

Księżna Kate, Rihanna, Lady Gaga. Gwiazdy wybierają polskie marki

Od kilku dni internauci zafascynowani są faktem, że księżna Kate, podczas swojej niedawnej wizyty w Paryżu, dzierżyła w dłoni torebkę polskiej...

zobacz więcej

Królowa prostoty

Na przyjęciu zaręczynowym Kate pokazała się w szafirowej sukience jej ulubionej firmy Issa. Dziewczyna z bogatego domu wybiera to, co lubi i co nie zawsze kosztuje krocie. W wypadku tej marki „efekt Kate” zadziałał w drugą stronę. Niebieska sukienka to projekt babci Danielli Helayel, właścicielki marki Issa. Od zawsze ten model cieszył się dużą popularnością. Po zaręczynach sukienki wyprzedały się w pięć minut.

Pracownicy Issa nie wyrabiali się z zamówieniami, a marka nie miała pieniędzy, aby zwiększyć produkcję. To doprowadziło ją do upadku. Projektantka rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu, firmą pod szyldem Dehla.

Styl księżnej Cambridge od początku komentują kreatorzy mody. Amerykanin Michael Kors, który nazwał ją „The Queen of Clean” (królową prostoty)zaoferował jej swoje usługi. W kolejce ustawili się Calvin Klein i Narciso Rodriguez.

Nie wszystkim się podoba styl Kate. Oberwało jej się od rodzimej projektantki Vivienne Westwood.– Nie miałabym nic przeciwko ubieraniu księżnej, ale jeszcze nie teraz. Kate czeka jeszcze długa droga, zanim się połapie, o co chodzi w modzie – mówiła ironicznie.

(fot. Arthur Edwards-Pool/Getty Images)

Specjaliści od marketingu oszacowali, że brandingowa moc księżnej Cambridge będzie warta więcej niż koszt organizacji londyńskiej olimpiady w 2012 r. Dr Jachymek zwraca uwagę, że „efekt Kate” nie istniałby bez internetu. Dzięki sieci za nim idzie też „efekt Georga” i „efekt Charlotte”. Wartość netto księżniczki wynosi teraz 3,8 mld dolarów.

(fot. Fanny Trang / British Embassy Paris - Pool / Getty Images)

źródło:
Zobacz więcej