TYLKO U NAS

Malta Files. Na małej wysepce mafie piorą ogromne pieniądze

Beata Zatońska aktualizacja: 07:30 wyślijdrukuj
fot
Maltę upodobali sobie nie tylko turyści (fot. Flickr/Tauralbus)

Minął czas tzw. Panama Papers, teraz pojawiły się Malta Files. To kolejna wielka afera związana z rajami podatkowymi, którą ujawnili współpracujący między sobą dziennikarze z całego świata. Z opublikowanych właśnie serii dokumentów wynika, że na niewielkiej Malcie prały pieniądze firmy powiązane m.in. z włoską i rosyjską mafią.

49 dziennikarzy z 16 krajów zgromadziło ponad 150 tys. poufnych dokumentów, które mają dowodzić, że najmniejsze państwo UE, czyli Malta, stało się, dzięki łagodnym przepisom podatkowym, miejscem, gdzie z jednej strony ogromne firmy uciekają przed obciążeniami finansowymi, a z drugiej – przestępcy z łatwością piorą pieniądze.

„Malta files” opublikowało 13 europejskich tytułów prasowych należących do sieci European Investigative Collaborations (EIC).

Władze Malty są oburzone publikacjami, a Komisja Europejska odmawia komentarza na ten temat, podkreśla jednak, że walka z unikaniem płacenia podatków to jej priorytet.
Proceder stary jak banknot

Problem legalizowania dochodów z przestępczej działalności od wieków spędzał części ludzi sen z oczu. Historycy ekonomii twierdzą, że „pranie pieniędzy” zaczęło się w Chinach, gdy tylko za dynastii Tang (VII-XIX wiek naszej ery) pojawiły się pierwsze banknoty. Pełną parą proceder uprawiany był w Europie w średniowieczu.

„Brudne pieniądze” to te, które pochodzą z nielegalnych źródeł i, żeby je wprowadzić do legalnego obiegu, trzeba je po prostu „wyprać”. Termin „pranie pieniędzy” wszedł do użycia za czasów prohibicji w USA (1920-1933), gdy mafia starała się zalegalizować środki zarobione na nielegalnym handlu alkoholem.

Międzynarodowe pranie pieniędzy na większą skalę ułatwiają skomplikowane operacje finansowe, które dzięki rozwojowi informatyki w bankowości stają się coraz trudniejsze do wykrycia.

W 1989 r. podczas szczytu G7 powołano Grupę Specjalną ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy FATF (The Financial Action Task Force on Money Laundering), która w kwietniu 1990 r. wydała zalecenia dotyczące walki z praniem pieniędzy (zalecenia te zostały zaktualizowane w lutym 2012 r.).
Z Sycylii na Maltę pływają m.in. promy (fot. Flickr/ ro431977)
80 km od Sycylii

Włoski tygodnik „L'Espresso” informuje, że Włochy są pierwszym krajem pod względem powiązań z Malta Files, bo na Malcie funkcjonuje ok. ośmiu tysięcy firm, w których udziałowcami są Włosi. W artykule zatytułowanym „Wyspa skarbów”, który ukazał się 22 maja br., podaną listę nazwisk znanych Włochów, którzy na Malcie ulokowali biznesy i pieniądze. Są na niej politycy, przedsiębiorcy i artyści.

I to jest novum. Ale o tym, że włoskie mafie chętnie piorą pieniądze w liczącym niecałe 500 tys. mieszkańców państwie wiadomo od dawna. Tam zakładają m.in. restauracje, internetowe i stacjonarne kasyna, hotele i obracają milionami euro.

Sprawa jest o tyle prosta, że Maltę od włoskiej Sycylii dzieli zaledwie 80 km i można tę odległość pokonać drogą morską, unikając niepotrzebnych formalności np. na lotnisku. Wystarczą niecałe dwie godziny, by promem lub łodzią przedostać się na Maltę z sycylijskich portów Pozzalo czy Portopalo di Capo Passero.

Jak podkreśla „L'Espresso” pranie pieniędzy ułatwia to, że walutą na Malcie jest euro oraz dość liberalny stosunek maltańskich władz do inwestujących tam zagranicznych firm.
Pranie coraz łatwiejsze

Roberto Saviano, włoski pisarz i dziennikarz, znawca środowisk mafijnych i rządzących nimi praw uważa, że Malta zajęła miejsce uważanej do tej pory za ogromną pralnię pieniędzy Panamy.

– Wszystko, o czym teraz się mówi jako o objawieniu, od dawna było widać jak na dłoni, ale nikt nie chciał tego zauważyć. Uwaga koncentruje się przede wszystkim na terroryzmie, mafie mają więc absolutną swobodę w praniu brudnych pieniędzy tam, gdzie tylko im się to zamarzy – powiedział Saviano w niedawnym wywiadzie dla Euronews.

Dziennikarz twierdzi, że jest więcej niż się powszechnie wydaje takich miejsc jak Malta czy Panama, gdzie pranie pieniędzy jest łatwe. Jego zdaniem „kryzys rzucił duże banki na kolana” i już nie sprawdzają one tak skrupulatnie jak w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, skąd pochodzą deponowane środki.

– Znacznie obniżyła się bankowa samoobrona i mafia może swobodnie z tych instytucji korzystać. To relatywnie nowe zjawisko. Mafia przyzwyczaiła się, że wprowadzanie do legalnego obiegu pieniędzy pochodzących z przestępstw było w Europie niemożliwe, korzystała więc z banków w Ameryce Południowej czy Azji. A teraz zupełnie legalnie zaczyna korzystać z europejskiego systemu bankowego – tłumaczy Saviano.
Mafie piorą pieniądze poprzez hazard (fot. Flckr/ Matthew Thomson)
Zgubiony portfel

W 2005 r. włoska policja przypadkiem trafiła na ślad maltańskich inwestycji potężnego klanu kamorry, czyli Casalesi. Stało się to, gdy Nicola Schiavone, syn Francesca Schiavone, czyli groźnego „Sandokana”, zgubił portfel, w którym była m.in. wizytówka Bruna Tucciego, włoskiego przedsiębiorcy, który operował na Malcie. Policjanci zaczęli Tucciego podsłuchiwać i okazało się, że mafiosi z Casal di Principe piorą na Malcie pieniądze zarobione na międzynarodowym handlu narkotykami i inwestują m.in. w nocne kluby, restauracje, a przede wszystkim w hazard.
Farmaceutyczny biznes

Dziennikarze twierdzą, że zarejestrowana na Malcie firma Haru Pharma Limited zawiązana jest ze specjalizującą się w handlu narkotykami z Ameryki Południowej rodziną ‘ndranghety Calabrò. Mafiosi wybrali Maltę, by ukryć tam swoje bogactwo. Szefem maltańskiej firmy jest Sebastiano Calabrò, zwany Bastianeddu, jednocześnie boss klanu, który swój kapitał zbił na porwaniach i handlu kokainą.

Wg włoskich prokuratorów wyprane na Malcie pieniądze mafiosi zainwestowali m.in. w jedną z najstarszych aptek w Mediolanie – 100-letnią Caiazzo Pharmacy.
Hazard on line

W internetowe i stacjonarne kasyna zainwestował także Mario Gennaro, mafioso z ‘ndranghety, przez przyjaciół zwany „Mariolino”. Wiele o maltańskich interesach opowiedział śledczym, gdy zdecydował się z nimi współpracować po tym, jak włoska policja w 2015 r. rozbiła syndykat, który czerpał zyski z hazardu. Siedzibę na Malcie miało sześć z 11 firm, a ich obroty oceniono na ok. 2 mld euro – prały oczywiście pieniądze ‘ndranghety.

W sierpniu tego samego roku na Malcie zawieszono licencję firmy Fenplay Limited, którą zarządzał powiązany z ‘ndranghetą Vincenzo Giuliano.

W 2015 roku na 26 lat więzienia za przestępstwa mafijne został skazany Nicola Rocco Femia, zwany „królem jednorękich bandytów”. Rok później zdecydował się na współpracę z organami ścigania i na jaw wyszły interesy, które miały swoje powiązania z mafią. Femia został aresztowany w 2013 r. w wyniku akcji szeroko zakrojone akcji pod nazwą „Black Monkey”.
"Poeta" z biletem

Jak ważna jest Malta dla włoskich organizacji mafijnych może też świadczyć to, że wielu bossów policja chwyta albo na Malcie, albo w drodze na wyspę. I tak np. w 2014 r. w ręce policji w porcie w Pozzallo wpadł 42-letni wtedy kammorysta Aldo Gionta, zwany ironicznie "poetą". Zatrzymano go, gdy z biletem w ręce wchodził na pokład promu płynącego na Maltę.

W październiku 2016 włoska i maltańska policja podczas wspólnej akcji zatrzymały na Malcie w miejscowości Mosta 40-letnią Donatellę Concas, poszukiwaną od kilkunastu miesięcy za przestępstwa związane z działalnością mafijną. Była żołnierzem kamorry.

15 czerwca 2017 r. na lotnisku w Katanii zatrzymano bossa ‘ndranghety 48-letniego Guiseppe Arcarię, szefa klanu z Leonforte; właśnie wracał z Malty i stracił czujność.

Wybrane dla Ciebie