TYLKO U NAS

„Zabiłem 22 osoby, mafiosów takich jak ja. Najczęściej ich dusiłem”

Beata Zatońska aktualizacja: 18:00 wyślijdrukuj
fot
Gaspare Mutolo (fot. Wikimedia Common)

„Wiem, że wiele osób podskórnie wyczuwa moje okrutne drugie ja; wiedzą, że nadal we mnie tkwi” – powiedział w książce „Mafia nie daje czasu” Gaspare Mutolo, były członek cosa nostry, prawa ręka Totò Riiny z Corleone. Mutolo w 1991 r. postanowił zeznawać przeciwko mafii, był pierwszym, który opowiedział o związkach bandytów z politykami. W zamian dostał nową tożsamość i nie powędrował na resztę życia do więzienia.

Cosa nostra w latach 80. zaczęła tracić na znaczeniu, ale nadal nie daje o sobie zapomnieć, działa prężnie. Niektórzy twierdzą, że odbudowuje swoje imperium, choć włoska policja stara się odcinać jej kolejne macki.

Cosa nostra nadal niebezpieczna

W Messynie w czwartek przeprowadzono szeroko zakrojoną operację, podczas której aresztowano pod zarzutem korupcji i działalności mafijnej 30 osób, w tym m.in. znanego w rejonie przedsiębiorcę budowlanego.

Opinię publiczną nadal rozgrzewa do czerwoności sprawa Totò Riiny, odsiadującego wyrok dożywocia. Riina ma 87 lat, jest schorowany i jego adwokat zażądał, by pozwolono mu „umrzeć z godnością w domu”. Włoski Sąd Najwyższy uznał, że mafioso, zwany za swe okrucieństwa „Bestią”, ma do tego prawo. I zalecił ponowne rozpatrzenie wielokrotnie odrzucanego przez sąd w Bolonii wniosku. Czy Riina wyjdzie, nie wiadomo. Wszyscy przez niego pokrzywdzeni głośno protestują.
Skruszony zabójca

Jego dawny współpracownik, Gaspare Mutolo, ma się dobrze. Mieszka z rodziną w Rzymie; tęskni co prawda za rodzinnym Palermo, ale – jak wynika z jego nielicznych wypowiedzi, w tym książkowego wywiadu rzeki – nie żałuje, że postanowił współpracować z organami ścigania.

„Pracowałem dla Riiny jako kierowca i zabójca, mam na swym koncie 22 morderstwa. Najczęściej dusiłem moje ofiary: zaciskałem im sznur wokół szyi i pozbawiałem życia; zdecydowanie rzadziej wybierałem pistolet i karabin. Nie zabiłem żadnego sędziego, prokuratora ani policjanta. Chodziło zawsze o wewnętrzne porachunki, a ofiarami byli mafiosi” – opowiadał po latach w książce Anny Vinci.
Tylko cosa nostra

Gaspare Mutolo ma teraz 77 lat. Urodził się w Palermo i zanim wszedł do cosa nostry, był mechanikiem; dorabiał sobie, kradnąc samochody. Wielu jego krewnych należało już do cosa nostry.

W 1965 r. po raz pierwszy trafił do więzienia. Wsadzono go do celi z nie byle kim, bo z samym Totò Riiną, bossem z Corleone. Zdobył jego zaufanie i gdy wyszli na wolność, został kierowcą Riiny i pierwszoligowym współpracownikiem; boss powierzał mu delikatne misje. Jak mówił potem Mutolo, od tej chwili istniała dla niego tylko cosa nostra.

Okresy wolności przeplatane były u Gaspare odsiadkami. Za każdym razem wracał jednak na łono „rodziny”. Udało mu się m.in. przeżyć krwawą wojnę mafijną w 1982 r.
Maksiproces

Pod koniec lat 70. rozkręcił razem z kumplami z cosa nostry handel morfiną i kokainą dzięki kontaktom, które nawiązał w więzieniu z przemytnikami z Turcji i Singapuru. Wartość narkotyków oceniano potem na ok. 55 mln dolarów amerykańskich.

Mutolo trafił do więzienia w 1982 r. za handel narkotykami na olbrzymią skalę. Odpowiadał przed sądem w tzw. maksiprocesie, wymierzonym przez słynnego sędziego Giovanniego Falcone w cosa nostrę. Proces obnażył mafijne mechanizmy rządzące światowym handlem heroiną oraz bierność włoskiego wymiaru sprawiedliwości.

Mutolo w 1987 r. został skazany na 16 lat więzienia. W wyniku maksiprocesu ponad 400 mafiosów, których broniły dwie setki adwokatów, trafiło do więzienia ze wspólnym wyrokiem wynoszącym prawie 3 tys. lat.
Deklaracja wyjścia z mafii

„Podjęcie decyzji współpracy z wymiarem sprawiedliwości nie zajęło mi wiele czasu. Spotkałem się 15 grudnia 1991 r. z Giovannim Falcone, któremu zakomunikowałem chęć rozpoczęcia »drugiego życia«” – opowiadał w książce Mutolo. Tak został świadkiem koronnym. Po kryjomu wywieziono go z więzienia w Pizie. Złożył deklarację wystąpienia z mafii i przeszedł na drugą stronę. Rozpoczęło się dla niego życie w ukryciu.

Jak powtarzał, żył – mimo ochrony – w ciągłym strachu, bo doskonale wiedział, że ludzie Riiny nie znają litości, a był przecież jednym z nich.

Mutolo najchętniej współpracował z sędziami Paoloem Borsellino i Giovannim Falcone. Współpraca nie trwała jednak długo, bo Totò Riina w 1993 r. zorganizował na obu skuteczne zamachy; , Falcone zginął 23 maja, Borsellino – 19 lipca.
Konsekwencje zeznań

Choć Mutolo oficjalnie przyznaje się do 22 zabójstw, mówi się, że zabił ponad 30 osób. Za żadne z tych przestępstw nie poniósł kary, ponieważ zaczął zeznawać. Jako pierwszy zaczął ujawniać powiązania włoskiego świata polityki, biznesu i wymiaru sprawiedliwości z cosa nostrą. Rzucił m.in. światło na nieczystą grę włoskiego prawicowego polityka Giulia Andreottiego.

Z powodu zeznań Mutolo samobójstwo popełnił prokurator Domenico Signorino, o którym mafioso powiedział, że miał związki z cosa nostrą. Jego informacje doprowadziły też m.in. do aresztowania Bruna Contrady, szefa palermitańskiej policji.

Był ważnym świadkiem w amerykańskim procesie członków cosa nostry. Jego słowa rzuciły też nowe światło na zamach na sycylijskiego polityka Salvatora Limę oraz sędziów Falconego i Borsalino.
Spokój duszy

Teraz Gaspare Mutolo żyje spokojnie i maluje obrazy. Wychował dzieci. Opowiedział o swoim życiu w książce i kreuje się na dobrego, skruszonego bandytę.

O swoim byłym szefie, czyli „Bestii” Riinie, mówi, że był tyranem i szalonym mordercą.

„Moja historia to historia człowieka, który postanowił się przeciwstawić choremu systemowi, będącemu owocem szaleństwa Riiny” – opowiada. I dodaje, że jego były szef był „demonem, i to niezwykle przebiegłym”.

W obliczu dyskusji o przeniesieniu Totò Riiny do aresztu domowego to, co opowiadał Mutolo, nabiera nowego znaczenia i jest przytaczane przez przeciwników decyzji Sądu Najwyższego.

Wybrane dla Ciebie