TYLKO U NAS

Sterowanie światem z Twittera. Polityka według Trumpa

Katarzyna Chojnowska aktualizacja: 11:14 wyślijdrukuj
fot
Donald Trump swoją aktywność na Twitterze nazywa „prezydenturą w nowoczesnym wydaniu” (fot. Shutterstock/Tero Vesalainen)

Donald Trump twittuje na potęgę, a wiele jego wpisów w tym serwisie budzi kontrowersje. Najważniejszy przekaz często pojawia się nie na oficjalnych konferencjach, a w sieci. Przed wizytą prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce i w jej trakcie warto bacznie obserwować twitterowy profil najważniejszego lokatora Białego Domu.

Gala „WrestleMania 23” z 2007 roku. W okolice ringu wbiega mężczyzna, powala drugiego na ziemię i okłada go pięściami po głowie. Napastnikiem jest Donald Trump, a na filmiku, który właśnie pojawił się w sieci, głowę mężczyzny zasłania logo CNN. W taki sposób prezydent Stanów Zjednoczonych skomentował ostatnie doniesienia medialne, które pojawiły się na antenie stacji.

Pod koniec czerwca na swojej stronie CNN opublikowała tekst mówiących o powiązaniach współpracowników Donalda Trumpa z Rosją. Doniesienia okazały się nieprawdziwe, stacja najpierw usunęła artykuł, a troje dziennikarzy straciło pracę. CNN znalazła się jednak w ogniu krytyki ze strony Donalda Trumpa i jego zwolenników, którzy od dawna zarzucają mediom głównego nurtu publikowanie nieprawdziwych informacji na podstawie wątpliwych źródeł. „CNN zostało przyłapane na kłamstwie. A co z innymi stacjami NBC, CBS i ABC? Co z upadającymi „New York Timesem” i „Washington Post”? To wszystko kłamliwe media” – napisał prezydent Trump na Twitterze.
Nowoczesna prezydentura

20 stycznia Donald Trump oficjalnie został czterdziestym piątym prezydentem USA. To właśnie wtedy praca waszyngtońskiego korespondenta stała się zdecydowanie bardziej multimedialna. Oprócz przemierzania korytarzy Kongresu i oczekiwania na kolejne konferencje prasowe rzecznika Białego Domu, zdecydowanie więcej czasu muszą spędzać w sieci. Jak pod koniec maja informował bowiem Biussines Insider, powołując się na dziennikarza Axios, Mike’a Allena, Donald Trump na swoim smartfonie ma podobno tylko jedną aplikację – Twittera. Medium społecznościowe, którym 45. prezydent Stanów Zjednoczonych posługuje się często i chętnie. Tak według Donalda Trumpa wygląda „prezydentura w nowoczesnym wydaniu”.

Przykłady można mnożyć, a niemal każdy kolejny dzień przynosi kolejne. Korea Północna ogłosiła właśnie, że przeprowadziła pierwszy „udany” test międzykontynentalnego pocisku balistycznego.

Wydarzenie niemal od razu we właściwy sobie sposób skomentował prezydent Stanów Zjednoczonych. „Czy ten facet nie ma nic lepszego do roboty?” – napisał. W kolejnym wpisie sugeruje, by to Chiny podjęły działania, które ukrócą na zawsze północnokoreańskie prowokacje.
Donald Trump na Twitterze komentuje bieżące wydarzenia, ale nie tylko. Są tacy, którzy twierdzą, że wznieca też dyplomatyczne konflikty. Pod koniec stycznia swoimi wpisami praktycznie odwołał spotkanie z prezydentem Meksyku. Zasugerował bowiem, że prezydent Meksyku nie ma po co przyjeżdżać do Waszyngtonu, jeżeli nie zamierza zapłacić za mur, który ma oddzielić oba kraje. Ten sam mur, który Donald Trump obiecywał w kampanii. Prezydent Stanów Zjednoczonych zadał cios, a z meksykańskiej strony niemal natychmiastowo pojawił się riposta. Także na Twitterze prezydent Meksyku Enrique Peña Nieto poinformował, że nie akceptuje decyzji Trumpa ws. budowy muru na granicy i powtórzył, że jego kraj nie poniesie żadnych kosztów z tego tytułu. Dzień później wizytę odwołano.

Do historii przeszedł także komentarz, który najważniejszy lokator Białego Domu umieścił po marcowej wizycie w Białym Domu kanclerz Angeli Merkel.

Biorąc pod uwagę często dość uszczypliwe komentarze, jakie jeszcze kandydat na prezydenta Donald Trump wygłaszał na temat kanclerz Niemiec, spotkanie przebiegało bez większych niezręczności. Sam prezydent stwierdził, że było ono „wspaniałe”. Amerykańskie media natomiast twierdziły, że było to spotkanie bez historii. Do czasu, gdy wizytę kanclerz postanowił ponownie skomentować 45. prezydent USA. Stwierdził, że „Niemcy są winne NATO ogromne sumy pieniędzy i Stany Zjednoczone muszą być lepiej opłacane za potężną i bardzo drogą obronę, jaką zapewniają Niemcom.”
Następnego dnia niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen w wydanym oświadczeniu napisała, że Niemcy nie mają żadnego długu wobec NATO.

Kontrowersje już nie w Berlinie, a Londynie wzbudził wpis, jaki prezydent Stanów Zjednoczonych zamieścił po zamachach w stolicy Wielkiej Brytanii. „Co najmniej 7 zabitych i 48 rannych i burmistrz Londynu mówi, że nie ma powodów do alarmu!” – skomentował słowa Sadiqa Khana. Brytyjskie media komentowały wówczas, że są to słowa wyrwane z kontekstu. Rzecznik Khana stwierdził, że kilkanaście godzin po zamachu „burmistrz ma ważniejsze rzeczy do zrobienia niż odpowiadanie na nieprzemyślany tweet”.
Co wydarzyło się w Szwecji, zostaje w Szwecji

Trumpowi zdarzały się jednak wypowiedzi, z których potem wycofywał się – także na Twitterze. W połowie lutego na wiecu na Florydzie Trump poczynił aluzję do ataków terrorystycznych w Europie.

– Popatrzcie, co dzieje się w Niemczech, popatrzcie, co ostatniej nocy stało się w Szwecji. Kto by uwierzył? Przyjęli wielu uchodźców i teraz mają problemy, których nie potrafili sobie nawet wyobrazić – napisał.

Wypowiedź Trumpa wywołała konsternację w Szwecji, gdzie w piątek nie odnotowano żadnego aktu terrorystycznego. Internet zareagował natychmiast. Okazało się, że tego dnia w Szwecji pojawił się Pippi Langstrumpf. Oczywiście z nieodłącznym Alfonso, którego podnosiła… Internauci sugerowali także, że to, co mogło być widoczne nad Szwecją to zorza, a nie atak chemiczny… Dziennik „Aftonbladet” zamieścił natomiast artykuł pod tytułem „Panie prezydencie, w piątek w Szwecji miały miejsce następujące wydarzenia” z listą informującą m.in. o mężczyźnie, który z poważnymi poparzeniami trafił do szpitala, ostrzeżeniu lawinowym i policyjnym pościgu za pijanym kierowcą w Sztokholmie.

Sam Donald Trump tłumaczył się natomiast tym, że jego wypowiedź wynikała z obejrzanego wcześniej programu telewizji Fox News, którego gospodarz Tucker Carlson rozmawiał z dokumentalistką Ami Horowitz o jej nowym filmie na temat aktów ze strony uchodźców w Szwecji. Donald Trump do Polski przyjeżdża 5 lipca. Ten zakątek świata jeszcze nigdy nie pojawił się w jego twitterowym uniwersum.

Wybrane dla Ciebie