Warchoł o Amber Gold: pod oknami KNF kwitł biznes, wyciągający od ludzi miliony

– Syn Donalda Tuska stwierdził, że Amber Gold „to była lipa”. I co z tego? I co zrobili? Była też mowa o jednym wyroku skazującym (dla Marcina P. - przyp. red.). Tych wyroków było więcej, wszystkie były w zawieszeniu, to drwina z państwa prawa – powiedział w programie „Bez retuszu”, w TVP Info wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

„Razem wiedzieliśmy, że to jest lipa”. Przesłuchanie Michała Tuska w pigułce

Syn byłego premiera Donalda Tuska przez kilka godzin zeznawał przed sejmową komisją do spraw afery Amber Gold w obecności swojego pełnomocnika,...

zobacz więcej

Wiceminister Warchoł surowo ocenił działania organów państwa w czasie, gdy działała firma Amber Gold. – 18 tysięcy pokrzywdzonych, 850 mln zł strat, czyli gigantyczna afera i umorzenie postępowania w państwie Donalda Tuska, w tej „zielonej wyspie” – wskazywał.

Umorzone postępowania

– Niemalże pod oknami KNF kwitł ten biznes, wyciągający od ludzi setki milionów złotych. Umorzone postępowania i odmowy ich wszczęcia za poprzedniej władzy spowodowały szkody dla wymiaru sprawiedliwości – podkreślił wiceminister. – W tej chwili prokuratura staje na wysokości zadania i próbuje nadrabiać stracony czas – dodał.

Odnosząc się do niedawnych zeznań Michała Tuska przed komisją śledczą, gdzie syn byłego premiera minął się z prawdą, mówiąc, że nie autoryzował wywiadu w tygodniku „Wprost” z 2012 roku, stwierdził, że prawo dotyczy każdego. – Artykuł 233. Kodeksu Karnego stanowi, że świadek, który składa zeznania i mówi nieprawdę, podlega karze – powiedział.

„Małżonkowie P. byli zbyt głupi, żeby wymyślić tak skomplikowaną aferę”

– Pytanie, które wciąż wisi w tej sprawie brzmi: kto stoi za małżeństwem P.? Bo na pierwszy rzut oka widać, że to byli ludzie zbyt głupi, żeby...

zobacz więcej

Marcin Warchoł odniósł się też do decyzji warszawskiego sądu rejonowego sprzed kilku dni, który odroczył bezterminowo proces wytoczony Trybunałowi Konstytucyjnemu, ponieważ jego zdaniem obecne władze TK mogły zostać wybrane niezgodnie z prawem.

– Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy sędzia stawia się ponad prawem. Przepisy wprost stanowią, że sąd powszechny nie może kontrolować aktu powołania prezesa TK, a do tego tutaj doszło, czyli przepisy prawa, które sędzia powinien stosować zgodnie z regułami, wykorzystuje on do swoich politycznych celów – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej