Radziwiłł: nie będzie żadnych opłat czy dopłat za leczenie

– Nasz projekt zakłada, że szpitale publiczne będą mogły dorobić sobie, oferując płatne usługi poza udzielaniem świadczeń. Oczywiście NFZ jako płatnik publiczny wymaga, aby jedne świadczenia z drugimi nie kolidowały i aby w jakikolwiek sposób nie wpływały na komfort tych, którzy korzystają z usług w ramach ubezpieczenia – przekonywał w programie „Gość Wiadomości” minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Nie będzie już bardziej i mniej „opłacalnych” pacjentów? „Reforma przywróci misję”

Reforma przywróci szpitalom w systemie publicznym misję, nie będzie pacjentów mniej opłacalnych, każdy będzie miał dostęp do leczenia – przekonuje...

zobacz więcej

Premier Beata Szydło w rozmowie z „wPolsce.pl” zapowiedziała, że będzie domagać się wyjaśnień od ministra zdrowia w związku z pomysłem, aby szpitale publiczne mogły dorabiać, wprowadzając płatne usługi. Chodzi o doniesienia medialne, jakie pojawiły się w związku ze skierowanym do konsultacji społecznych projektem, przewidującym umożliwienie szpitalom publicznym pobieranie od pacjentów opłat, jeśli chcą skorzystać ze świadczeń zdrowotnych poza publiczną służbą zdrowia.

Obecnie jedynie szpitale, które są spółkami, mają prawo do tego, żeby sprzedawać świadczenia zdrowotne, np. w postaci odpłatnych wizyt w przychodni tym, którzy chcą się dostać bez skierowania i są gotowi dodatkowo zapłacić.

Okazja do dorobienia

Konstanty Radziwiłł przekonywał, że projekt, który powstał w jego resorcie, absolutnie nie oznacza, że w polskim systemie ochrony zdrowia zostaną wprowadzone jakiekolwiek opłaty dla ubezpieczonych. – Nie przewidujemy żadnych opłat czy dopłat. Ten projekt tego nie dotyczy. Nawiązuje on do pomysłu prof. Religi z roku 2007 o nowelizacji ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, aby wyrównać szanse różnych podmiotów, które biorą udział w publicznym systemie służby zdrowia – mówił minister.

Jego zdaniem obecnie szpitale publiczne mogą dorabiać tylko przez wynajem powierzchni innym podmiotom, przez co powstają „szpitale wydmuszki”. Projekt resoru zdrowia ma tę sytuację zmienić, bo teraz szpitale będą mogły przyjmować na płatne wizyty tych, którzy będą chcieli szybciej skorzystać z opieki medycznej.

– Chcemy, aby szpitale pozostały publiczne, ale jednocześnie abstrahować od możliwości zarobienia dodatkowych środków. Jeżeli jest możliwość dorobienia do budżetu szpitala, to trzeba dać mu szansę – przekonywał. – Nie będzie to się działo kosztem tych ubezpieczonych, którzy czekają w kolejkach, ponieważ szpital nie może np. wykonywać operacji poza ustalonym limitem usług, bo nie dostanie za to pieniędzy. Chodzi o wykorzystanie wolnych mocy poza kontraktem, tak aby lekarze z tego szpitala mogli po godzinach przyjmować pacjentów, którzy w innym wypadku poszliby do prywatnych gabinetów w innych placówkach – dodał.



Za dużo złych emocji?

Minister pytany o zapowiedź Beaty Szydło, że będzie chciała od niego wyjaśnień, przekonywał, że już rozmawiał z panią premier. – Przedstawiłem, jak wygląda ten projekt i jutro też będę rozmawiał na ten temat na posiedzeniu Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów – podkreślił Radziwiłł.

– Moim zdaniem nie będzie problemu, aby realizować ten projekt. Wokół tego projektu jest niepotrzebnie dużo emocji. Nie uderza on w nikogo i ma na celu poprawę kondycji publicznych jednostek. Chcemy ucywilizować sytuację, tak aby korzyści mieli pacjenci szpitali publicznych – dodał.

Minister zaznaczył, że „NFZ jako płatnik publiczny wymaga, aby w najmniejszym stopniu jedne świadczenia z drugimi nie kolidowały i aby w jakikolwiek sposób nie wpływały na komfort tych, którzy korzystają z usług w ramach ubezpieczenia”.

źródło:
Zobacz więcej