TYLKO W TVP

„Część służb specjalnych chce osłonić to, co znajduje się w archiwach”

aktualizacja: 19:52 wyślijdrukuj
Od 16 czerwca nie ma już formalnie zbioru zastrzeżonego w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (fot. Wikipedia/Adrian Grycuk)

– Niestety, nadal jest jakiś zabiór zastrzeżony. Od 16 czerwca wszystko, co nie zostało uzgodnione ze służbami, miało być otwarte, ale tak nie jest. Część służb specjalnych nadal chce osłonić przed widokiem publicznym to, co znajduje się w archiwach. My, jako Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, zdecydowanie domagamy się ujawnienia jak największej liczy dokumentów – powiedział w programie „24 minuty” w TVP Info Krzysztof Wyszkowski, członek kolegium.

Od 16 czerwca nie ma już formalnie zbioru zastrzeżonego w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Tego dnia minął ustawowy termin zlikwidowania tajnego zbioru dokumentów wytworzonych przez służby specjalne PRL, które były utajnione ze względu na potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Część dokumentów, ponad 1500 jednostek archiwalnych, „pozostanie jednak na razie w zawieszeniu” – tłumaczył prezes IPN Jarosław Szarek – ponieważ dopiero na kilka dni przed terminem szefowie Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazali rekomendacje dotyczące nadaniu tym archiwaliom klauzuli tajności.

 Prezes Szarek wyjaśnia, że było zbyt mało czasu, by te wnioski przeanalizować. Ostateczną decyzję co do nadania klauzuli tajności poszczególnym dokumentom podejmuje właśnie prezes Instytutu Pamięci Narodowej.
Strona po stronie

Prof. Krzysztof Wyszkowski nie krył rozczarowania tym, że zbiór zastrzeżony IPN mimo likwidacji wciąż nie będzie do końca odtajniony. – Niestety nadal jest jakiś zabiór zastrzeżony. Od 16 czerwca wszystko, co nie zostało uzgodnione ze służbami miało być otwarte, ale tak nie jest. Część służb specjalnych nadal chce osłonić przed widokiem publicznym to, co znajduje się w archiwach. My, jako Kolegium IPN, zdecydowanie domagamy się ujawnienia jak największej liczy dokumentów – mówił Wyszkowski, zaznaczając jednocześnie, że MSWiA oraz MON wyszły naprzeciw IPN.

Historyk wskazał, że obecnie to prezes Szarek oraz wiceprzewodniczący kolegium prof. Sławomir Cenckiewicz mają przed sobą ogromną pracę, ponieważ muszą przejrzeć tysiące teczek, aby kwalifikować je do ewentualnego ujawnienia. – To są tysiące teczek spraw, które mają także po kilka teczek, a te – setki stron. A Szarek i Cenckiewicz muszą przeczytać każdą kartkę – narzekał Wyszkowski.

Niemcy osłabiają Polskę?

Wyszkowski komentował także wydarzenia z ostatniej tzw. miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie, podczas której policjanci wynieśli Władysława Frasyniuka, blokującego wraz z innymi osobami trasę przemarszu sympatyków PiS. – W czasie ostatniej miesięcznicy podszedłem od tyłu do tych Obywateli RP, aby przyjrzeć się tym ludziom. Widziałem obłęd nienawiści. Rozhisteryzowane twarze. Zobaczyłem też twarze ubeków – opowiadał Wyszkowski.

Komentując działania Frasyniuka stwierdził, że smutne jest, że niektórzy luzie tak się zmieniają.

Dostało się także Donaldowi Tuskowi. Odnosząc się do sprawy uchodźców Wyszkowski stwierdził, że Angela Merkel „zaprosiła młodych mężczyzn, ponieważ zapewne chciała tanich robotników, a właściwie – niewolników do fabryk. – Merkel może chcieć narzucić nam multikulturalizm, aby osłabić Polskę i (wystawić ją) na łup takich pół-Niemców jak Donald Tusk – stwierdził przekonując, że Kongres Liberalno Demokratyczny powstał za niemieckie pieniądze, co w jego opinii ma być wiedzą powszechną.

Wybrane dla Ciebie