Premier Szydło: lepiej pomagać uchodźcom na miejscu, tak robi Polska

aktualizacja: 09:26 wyślijdrukuj
Premier Beata Szydło (fot. PAP/Paweł Supernak)

– Jeśli możemy pomoc większej ilości osób w regionie ogarniętym wojną tam na miejscu, to trzeba tak robić – powiedziała w poniedziałek premier Beata Szydło. Jak dodała, korytarze humanitarne są propozycją, którą można rozważyć. Szefowa rządu odniosła się także do uroczystości w Oświęcimiu i zaznaczyła, że jej wypowiedź w KL Auschwitz „absolutnie nie odnosiła się do kwestii migracji i emigrantów”. – Kiedy opozycja nie ma argumentów, to potrafi zmanipulować słowa tak, żeby stworzyć jakąś histerię – powiedziała o komentarzach m.in. Donalda Tuska.

W poniedziałkowym wywiadzie dla internetowej telewizji wPolsce.pl, który został również wyemitowany w TVP Info, szefowa polskiego rządu pytana była m.in. o kwestie uchodźców i korytarzy humanitarnych. – Korytarze humanitarne są oczywiście pewną propozycją, którą można rozważyć, my to robimy. My to robimy, dlatego spotkałam się z nuncjuszem (apostolskim). Rozmawialiśmy na ten temat on sam poprosił nas o możliwość rozważenia dialogu na ten temat – podkreśliła premier.

– Zastanawiamy się, czy to jest akurat ten sposób, który pomoże faktycznie tym ludziom, czy też nie lepiej – tak jak w tej chwili robi to Polska – pomagać tam na miejscu, kiedy angażujemy się w niesienie pomocy medycznej – dodała Szydło. Wskazała, że nasz kraj jest zaangażowany m.in. w budowę szpitali.

Kwestia korytarzy humanitarnych do rozważenia

Dopytywana czy analiza w sprawie korytarzy humanitarnych doprowadziła już do jakichś konkluzji Szydło zaznaczyła: „My jesteśmy na razie na etapie rozpoznawania tych możliwości i przede wszystkim, jeśli chodzi o korytarze humanitarne, to trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie czy nie łatwiej postawić szpital tam na miejscu i przeznaczyć te środki tam na miejscu”.

Jak dodała premier z wyliczeń wynika, że jesteśmy w stanie więcej osób wyleczyć „jeżeli ta pomoc jest niesiona na miejscu, niż jeżeli te osoby muszą być przewiezione tutaj do Polski i tutaj jest im udzielana pomoc”. – Dlatego taka decyzja musi być przede wszystkim dyktowana dobrem tych pacjentów, tych ludzi, którzy będą tę pomoc otrzymywali – powiedziała.


„Obecna polityka UE nie przyniesie efektów”

Szefowa rządu podkreśliła jednocześnie, że obecna polityka UE wobec uchodźców nie przyniesie efektów. – Dlatego polski rząd mówi o tym (...) bardzo wyraźnie i bardzo prosto i bardzo jasno, że trzeba pomagać, tym ludziom trzeba stworzyć normalne warunki normalnego życia, ale to trzeba robić u nich, tam gdzie mieszkają. Nie da się wszystkich przenieść w taki spokojny sposób w inne miejsce i stworzyć im normalne warunki do życia – powiedziała Szydło.

„Relokacja nie jest rozwiązaniem. Nie wstrzyma dalszych fal migracji”
„Moje słowa w Oświęcimiu nie odnosiły się do emigrantów”

Premier odniosła się także do uroczystości w Oświęcimiu. – Powtórzyłabym te słowa po raz kolejny, ale one absolutnie nie odnosiły się w żaden sposób do kwestii migracji i emigrantów – powiedziała premier Szydło.

W środę premier Beata Szydło na terenie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau podczas obchodów przypadającego 14 czerwca Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych mówiła, że wstrząsający i haniebny proceder mordu prowadzony w obozach koncentracyjnych na zawsze pozostawił piętno na losach świata.

Premier podkreśliła, że wielkim zadaniem dla polityków, jest doprowadzić do tego, by „tak straszliwe wydarzenia, jak te, które miały miejsce w Auschwitz, a także innych miejscach kaźni nigdy więcej się nie powtórzyły”. – Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli – powiedziała.

Opozycja odniosła się do tych słów krytycznie, uznając, że jest to aluzja ze strony premier do sprawy przyjmowania migrantów. „Takie słowa w takim miejscu nigdy nie powinny paść z ust polskiego premiera” – napisał w środę na swoim oficjalnym profilu na Twitterze Donald Tusk.

Premier pytana w wywiadzie dla wPolityce.pl, czy powtórzyłaby te słowa odpowiedziała, że te słowa absolutnie nie mogą być wiązane z imigrantami. – Wtedy, kiedy opozycja nie ma argumentów to potrafi zmanipulować tak słowa, żeby stworzyć jakąś histerię. Ja przez dwa dni obserwowałam tę histerię, postanowiłam nie zabierać głosu właśnie z szacunku dla miejsca, w którym byłam – powiedziała premier.

– Powtórzyłabym te słowa po raz kolejny, ale one absolutnie nie odnosiły się w żaden sposób oczywiście do kwestii migracji, nawet z kontekstu to nie wynikało – dodała.

Szydło podkreśliła, że mówienie w Auschwitz o ofiarach, prawdzie historycznej i bezpieczeństwie jest potrzebne. Dopytywana, czy jej słowa rzeczywiście nie odnosiły się do emigrantów premier odpowiedziała: „absolutnie nie będę tego komentowała w tym kontekście, dlatego że one nie odnosiły się do emigrantów”.



strona główna » aktualności Premier: mord w Auschwitz na zawsze pozostawił piętno na losach świata
„Córka leśniczego to wypadek przy pracy”

W wywiadzie dla telewizji internetowej wPolsce.pl premier wspomniała o sprawie „córki leśniczego”. – To wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć, na pewno będzie to wyjaśniane – powiedziała premier Beata Szydło.

Przed wtorkowym posiedzeniem rządu operator Polsatu zarejestrował, jak minister środowiska Jan Szyszko podszedł do szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i wręczył mu kopertę. – To jest taka... córka leśniczego - powiedział Szyszko. – A to jest kamera Polsatu – odparł Mariusz Błaszczak, machając w stronę obiektywu – opisał zdarzenie portal PolsatNews.

– Tak, że tutaj, mówię, niech Pan to przeczyta, dobrze? – dodał na odchodne szef resortu środowiska. - Dobrze – zapewnił Błaszczak – przytacza portal dalszą wymianę zdań przed posiedzeniem rządu. Tego samego dnia, w czterech tweetach MSWiA napisało, że minister zwrócił korespondencję otrzymaną od Szyszki i poinformował go, że nie zwykł zapoznawać się z korespondencją przekazywaną z pominięciem drogi służbowej.

Resort zaznaczył, że jeżeli sprawa, którą we wtorek w ten sposób przekazywał minister środowiska leży w kompetencjach szefa MSWiA, to chętnie się z nią zapozna, gdy zostanie mu ona przekazana formalną drogą służbową.

Premier pytana w poniedziałek o krytykę opozycji m.in. tego zdarzenia oraz przejścia byłej szefowej Kancelarii Prezydenta Małgorzaty Sadurskiej do zarządu PZU odpowiedziała, że śledzi te wydarzenia. Dopytywana czy sprawa „córki leśniczego” zostanie wyjaśniona odpowiedziała: „będzie wyjaśniona”.

– To jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć, ja nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty – powiedziała Szydło.
Nowe wyzwania przed Małgorzatą Sadurską

– Na pewno to będzie wyjaśniane. Natomiast jeśli chodzi o panią minister Małgorzatę Sadurską, to jest osoba, która posiada wszelkie kompetencje do tego, żeby akurat trafić do spółki, do której trafiła i nie widzę tutaj niczego nadzwyczajnego. Jeżeli pani minister, w tej chwili pani prezes Małgorzata Sadurska, nie sprawdzi się na swojej funkcji, to będzie musiała odejść z PZU, czy każdy inny prezes, bo to dotyczy wszystkich – zaznaczyła szefowa rządu.

Jak oceniła obecne wyniki spółek skarbu państwa pokazują, że zarządy działają zupełnie inaczej niż w przypadku poprzedniego rządu. – Okazuje się, że spółki Skarbu Państwa mogą przynosić bardzo dobre wyniki, mogą inwestować, mogą angażować się w rozwój polskiej gospodarki – mówiła Szydło.


Karczewski: Sadurska ma wszelkie kompetencje do pracy w PZU
„Oczekuję na uczciwą ocenę”

Podczas poniedziałkowego wywiadu szefowa rządu była pytana m.in. o zbliżający się kongres Prawa i Sprawiedliwości. Ma się on odbyć 1 lipca w Przysusze i ma być poświęcony m.in. aktualizacji programu tej partii. Szydło pytana, jakiej oceny prac rządu spodziewa się ze strony partii rządzące stwierdziła: „Oczekuję przede wszystkim na ocenę uczciwą i sprawiedliwą”.

– Nie zależy mi na laurkach i nie chodzi o to, by rząd otrzymał laurkę, bo partia rządząca, która tworzy rząd jest przede wszystkim odpowiedzialna za to, aby cały czas ten rząd kontrolować, wskazywać na to co trzeba poprawić, recenzować – dodała.

Szydło dopytywana o ewentualne zmiany personalne w rządzie, które według doniesień medialnych miałaby nastąpić jesienią, odparła: „Zmiany personalne w rządzie mogą nastąpić praktycznie z dnia na dzień i każdego dnia. I tak się też dzieje, bo przecież rotacja chociażby na stanowiskach wiceministrów jest bardzo duża”.

– Ktoś się nie sprawdza - odchodzi, ktoś odchodzi dlatego, że uważa, iż ma inne plany zawodowe, że jest zmęczony. Bardzo często odchodzą wiceministrowie z bardzo prozaicznych względów, czyli ze swoje sytuacji rodzinnej – dodała.
Planowanych zmian w służbie zdrowia

Szydło pytana była też, czy minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ma jej poparcie w kontekście doniesień dotyczących planowanych zmian ws. SPZOZ-ów. Chodzi o to, by mogły one pobierać opłaty za usługi ponad limitowe. – Nie ukrywam, że poprosiłam ministra Radziwiłła o wyjaśnienie tej sprawy. Jestem z nim umówiona na rozmowę i będę żądać od niego wyjaśnień – mówiła premier.

– Służba publiczna ma być bezpłatna dla pacjentów. Według mnie w tej chwili nie ma takiej możliwości, abyśmy wprowadzali świadczenia odpłatne, chyba, że pan minister zdrowia jest w stanie mi uzasadnić, że nie wpłynie to na dostępność pacjentów do świadczeń zdrowotnych, że nie wpłynie to na, że będą dzieleni pacjencie na lepszych i na gorszych – stwierdziła szefowa rządu.

Podkreśliła jednocześnie, że nie zgodzi się na to, by wprowadzać przepisy, które zróżnicują pacjentów. – Takie rozwiązania w

„Pewna granica została przekroczona w czasie obchodów smoleńskich”

– Pewna granica została już przekroczona przez kontrmanifestujących m.in. w czasie miesięcznic smoleńskich i przyjazdów na Wawel na grób Marii i Lecha Kaczyńskich – powiedziała premier Szydło.

Szydło była pytana, czy nie obawia się, że to, co robią Obywatele RP, którzy m.in. organizują kontrmanifestacje podczas miesięcznic smoleńskich „doprowadzi wreszcie do jakiegoś aktu terrorystycznego, do jakiegoś rozlewu krwi”.

Premier powiedziała, że w niedzielę była na Wawelu razem z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, gdzie jak każdego 18. dnia miesiąca – w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej – uczestniczyli w mszy świętej i złożyli wieńce na grobie Marii i Lecha Kaczyńskich.

– Wjeżdżając na Wzgórze Wawelskie po raz kolejny przywitali nas niestety agresywnie nastawieni ludzie pełni nienawiści, wściekłości. Myślę, że wielu z nich nawet tak do końca chyba nie jest w stanie zrozumieć tego, że my chcemy się po prostu pomodlić, tak normalnie, po ludzku pomodlić – powiedziała Szydło.

W niedzielę, trasa przejazdu na Wawel została odgrodzona barierkami przez policję. Na przybywających na Wzgórze Wawelskie polityków PiS już od popołudnia oczekiwali zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy. Kilkuset demonstrujących przekrzykiwało się za pomocą sprzętu nagłaśniającego.

– To, co się dzieje 10 każdego miesiąca na Krakowskim Przedmieściu, ale to co się dzieje również w mediach, nakręcanie nienawiści, dobrym przykładem była również ta moja wypowiedź o której przed chwila rozmawialiśmy (w Oświęcimiu) (...). Ten fake news ma działać w ten sposób, że jest budowanie agresji, budowanie nienawiści, i w pewnym momencie już ta granica kompletnie jest zatracona – podkreśliła szefowa rządu.
KE nie ukarze Polski za brak zgody w sprawie relokacji

Premier Beata Szydło przekonywała, że Komisja Europejska nie ukarze Polski za brak zgody w sprawie relokacji uchodźców. Problem migracyjny jest jednym z tematów dzisiejszych rozmów premierów państw Grupy Wyszehradzkiej i Beneluksu w Warszawie.

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska rozpoczęła procedurę o naruszenie unijnego prawa przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom za niewykonanie decyzji Rady Europejskiej w sprawie relokacji uchodźców. Beata Szydło powiedziała w wywiadzie dla internetowej telewizji wPolsce.pl, który został również wyemitowany w TVP Info, że działania Komisji Europejskiej szkodzą jedności w Unii Europejskiej.

„Ujawnione nagrania pokazują poziom degradacji polityków poprzedniego rządu“

– Ujawnione kolejne nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele” pokazują poziom zupełnej degradacji polityków poprzedniego układu rządzącego - powiedziała premier.

Na początku czerwca TVP Info opublikowało nowe nagrania z podsłuchów w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. W spotkaniu – jak podała telewizja – mieli uczestniczyć m.in. b. rzecznik rządu Paweł Graś, b. minister Skarbu Państwa Włodzimierz Karpiński, b. szef BOR gen. Marian Janicki i ks. Kazimierz Sowa. Z krótkiego nagrania wynika, że rozmowa miała dotyczyć m.in. obsadzania stanowisk w spółce energetycznej Tauron.

Premier pytana o ujawnienie nagrań odpowiedziała, że pokazują one, w jaki sposób poprzednia władza traktowała Polskę oraz to, w jaki sposób państwo przez poprzednią władzę „było wysysane, drenowane”. – Praktycznie rzecz biorąc żadnych hamulców, żadnych zahamowań, wszystko można, nie ma żadnych granic, liczy się tylko kasa, liczą się własne kariery – mówiła. – To pokazuje oczywiście ten poziom już zupełnej degradacji polityków poprzedniego układu rządzącego – dodała Szydło.

Według szefowej rządu historia księdza Sowy „jest po prostu smutna”. – Jest kapłanem, jest księdzem i na pewno jest to również dla Kościoła po prostu bardzo przykra sytuacja, ale cóż ja mogę tylko powiedzieć – nad nim należy ubolewać – zaznaczyła.

– Sprawy, które już się toczą i które wynikają również z tych poprzednich rządów, a o których myśmy mówili w audycie m.in., że będą kończyły się wnioskami. (...) Często słyszę, że z audytu niewiele wyniknęło – to nie jest prawda, ponieważ sprawy oczywiście zostały skierowane do prokuratury, postępowania się toczą i służby odpowiednie również działają i tak to się musi toczyć – podkreśliła premier.


To nie koniec nagrań. TVP Info publikuje kolejne taśmy z restauracji „Sowa & Przyjaciele”

Wybrane dla Ciebie