Włodzimierz Cimoszewicz: obecnie opozycja jest niewiele warta

aktualizacja: 09:33 wyślijdrukuj
fot
Cimoszewicz być premierem od 7 lutego 1996 do 31 października 1997 (fot. arch.PAP/Radek Pietruszka)

- Nadchodzi taki moment, gdy nawet najwierniejsi mają dość. Jak długo Tusk był teflonowy? To samo będzie z Prawem i Sprawiedliwością. Niestety, wciąż nie ma kto zlać PiS - powiedział Włodzimierz Cimoszewicz, były premier z ramienia SLD, w rozmowie z „Polską The Times”.

Cimoszewicz zapytany, dlaczego większość Polaków nie chce imigrantów, odparł, że „ludzi można przestraszyć dość łatwo”.

– Jeśli dysponuje się mediami, zwłaszcza telewizją, można z prawie każdego społeczeństwa zrobić histerycznie przerażony tłum, bezmyślny, dający się łatwo sterować. To wyjątkowo obrzydliwa metoda uprawiania polityki. Jest skuteczna, gdy idzie o interesy manipulatorów, przykładem mogą być Putin, Orban czy Kaczyński, jednocześnie jest śmiertelnym zagrożeniem dla demokracji. Doprowadza ludzi do podłości, do rezygnacji z elementarnych wartości moralnych i humanitarnych. Polacy reagujący wrogością i nienawiścią do ofiar wojny i przemocy, to karykatura narodu odwołującego się wciąż do wspomnień o bohaterach wcześniejszych pokoleń. Ta polityka wyrządza największą szkodę kondycji moralnej naszego społeczeństwa. Polska staje się krajem moralnie nieprzyzwoitym i antychrześcijańskim – powiedział. W jego opinii „najpewniej wzmacnianie integracji w UE obejmie państwa strefy euro i m.in będzie polegało na koncentracji środków finansowych w tym gronie, kosztem reszty członków Unii Europejskiej”.

– Polska pozostająca poza euro i prezentująca wyjątkowo głupią politykę europejską zostanie zmarginalizowana. Nikt nie będzie naszym sojusznikiem w walce o podział środków w nowej perspektywie finansowej. Będziemy też tracili nie biorąc udziału we wspólnych działaniach węższej grupy. Straty będą gigantyczne – oświadczył.

Wybrane dla Ciebie