Francuzi znów wybierają parlament. Frekwencja najniższa od lat

aktualizacja: 17:34 wyślijdrukuj
fot
Prezydent Emmanuel Macron ma powody do radości (fot. PAP/EPA/ETIENNE LAURENT)

Francuzi idą do urn w niedzielę w drugiej turze wyborów parlamentarnych. Jak podała BFM TV, do godz. 17. zagłosowało 35,33 proc. uprawnionych, a w poprzednich wyborach o tej porze było to 46,42 proc. Sondaże wskazują, że partia Republika En Marche prezydenta Emmanuela Macrona zdobędzie większość absolutną.

W pierwszej turze, która odbyła się tydzień temu do tego czasu do urn poszło 19,24 proc. uprawnionych do głosowania.

Głosowanie w niedzielnych wyborach potrwa do godziny 20. Wtedy też należy spodziewać się pierwszych prognoz wyników wyborów.

Kontrowersyjna ordynacja

Z szacunków wynika, że ugrupowanie prezydenta Macrona będzie miało około trzech czwartych miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, choć wcale nie ma masowego poparcia. Pozwala na to większościowa ordynacja wyborcza, która jest krytykowana przez niektórych ekspertów.

Partia Macrona, która uzyskała 32 proc. głosów w pierwszej turze wyborów, może liczyć na ponad 70 proc. miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. Z kolei Front Narodowy, który zdobył ponad 13 proc. poparcia – tylko na jeden procent miejsc. Pozwala na to system wyborczy V Republiki, który został tak pomyślany, by umożliwić prezydentowi stabilną parlamentarną większość.
Przy obecnych dysproporcjach system budzi jednak kontrowersje. – Aktualny system wyborczy sprawia, że przy podziale miejsc w parlamencie zwiększa się w sposób kolosalny przepaść między partiami w porównaniu z ich realnym wynikiem podczas wyborów – mówi w rozmowie z Polskim Radiem francuski politolog Thomas Guenole.

Jego zdaniem obecny system jest niedemokratyczny. – W momencie, gdy nasze Zgromadzenie Narodowe przestaje być reprezentatywne, nasza demokracja parlamentarna staje się parodią, demokracją operetkową – dodaje.

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że wprowadzi elementy systemu proporcjonalnego.

Wybrane dla Ciebie