„Nigdy nie zagram dla Polaków i Żydów”. Guns N’ Roses po raz trzeci w Polsce

Legenda rocka zagra we wtorek w Gdańsku (fot. REUTERS/Matt Sullivan)

Taka deklaracja miała paść z ust wokalisty zespołu Guns N’ Roses. Plotka, która urosła do rangi mitu, a może kolejna zmiana poglądów, z których znany jest wokalista grupy Axl Rose? Pewne jest jedno - ku uciesze fanów grupa znów zagrał w naszym kraju. Tym razem w Gdańsku.

Reaktywowany w zeszłym roku w częściowo oryginalnym składzie zespół wyruszył w trasę koncertową „Not In This Lifetime”, która ucieszyła fanów i przyniosła muzykom spore dochody. W rok Guns N’ Roses zarobili na niej 84 mln dolarów, co dało im 12. miejsce na liście najbogatszych celebrytów, opublikowanej właśnie przez magazyn „Forbes”.

„Po trzech dekadach, sześciu albumach studyjnych i siedmiu trasach, Guns N’ Roses po raz pierwszy udało się dostać do listy stu najbogatszych celebrytów „Forbesa”. Amerykański zespół zarobił w ciągu ostatnich 12 miesięcy 84 mln dolarów przed opodatkowaniem i kosztami managerskimi. Wpływy te zawdzięczają obejmującej pięć kontynentów trasie, podczas której Axl Rose, Slash i Duff McKagan po raz pierwszy od 1993 r. stanęli razem na jednej scenie” – można było przeczytać w magazynie.



– Koncert w Gdańsku zapowiada się jako prawdziwa uczta dla fanów rocka. Zespół, jak wynika z recenzji, jest w doskonałej formie i potrafi grać koncerty, które trwają około 2,5 godziny, jak nie dłużej. Zainteresowanie koncertami Guns N' Roses jest gigantyczne - na tej trasie widziało ich już ponad 2 mln fanów. I takiemu szaleństwu nie ma się co dziwić – mówi tvp.info Marcin Cichoński, dziennikarz muzyczny portalu dziennik.pl.

Koncert Guns N' Roses 20 czerwca 2017 r. w Gdańsku

Na trasie „Not In This Lifetime Tour" sprzedano prawie dwa miliony biletów.

zobacz więcej

„Gdyby chodziło o kasę, do tego powrotu by nie doszło”

Decyzja o powrocie do współpracy jawiła się wielu krytykom wyłącznie jako sposób na zarobienie dużych pieniędzy. Pogłoski te zdementował gitarzysta zespołu Richard Fortus.

– Axl podejmował decyzję o reaktywacji latami. Czy pieniądze były dla niego motywatorem? Zdecydowanie nie. Od kiedy go znam, nigdy nie widziałem, żeby do czegokolwiek motywowały go pieniądze. Gdyby chodziło o kasę, do powrotu doszłoby już dawno temu – mówił.

Stwierdził też, że dochodzenie do porozumienia „serca” i „mózgu” całego przedsięwzięcia, czyli Axla i Slasha, nie było łatwą sprawą. – Wydaje mi się, że Slash próbował trzymać go na dystans. W końcu razem usiedli, Axl powiedział coś w rodzaju: przegadajmy to. Usiedli, przeprowadzili prywatną rozmowę - mieli całą listę ważnych tematów do obgadania - i w końcu się udało. I to jest naprawdę niesamowite – powiedział Fortus.

Jego zdaniem brzmienie zespołu nigdy wcześniej nie było tak dobre, jak po reaktywacji starego składu. – Myślę, że to zasługa tego, że jesteśmy mocniej skupieni na tym, co gramy, niż kiedykolwiek wcześniej – mówi.

– Zespół uchodził za dream team, który się rozpadł, zanim ich talent zaczął się rozmieniać na drobne. Po wydaniu „Use Your Illusion" (I i II) nagrał tylko płytę z coverami i... tyle go widzieli. Axl Rose trzymał nazwę przy życiu, wydał krążek „Chinese Democracy", ale wszyscy wiedzieli, że to nie to. Do Polski przyjeżdża niemal najlepszy skład. Bedzie Slash i Duff - i, oczywiście, rudy wokalista. Mimo że każdy z nich powiedział, że nigdy w życiu już ze sobą nie zagrają – mówi Cichoński.

Podkreśla, że Gunsi to legenda, mają na koncie genialne płyty. „Apettite For Destruction" zawiera takie hity jak „Welcome To The Jungle", „Paradise City" czy „Sweet Child O' Mine". Potem była płyta „G N' R Lies" i wielkie albumy „Use Your Illusion". – Kto nie zna „November Rain", „Don't Cry" czy „You Could Be Mine", ten trąba. To klasyki, których wstyd nawet nie kojarzyć. Guns N' Roses to dla mnie jeden z dziesięciu najlepszych zespołów w historii. Ich dorobek stawiam na równi z Led Zeppelin czy Black Sabbath, a wpływ na współczesną muzykę - kto wie, czy nie jest większy – twierdzi dziennikarz.

„Nie chciałem snuć żadnych planów”

Informacja o tym, że założony w 1985 r. w Los Angeles zespół po różnego rodzaju perturbacjach prywatnych i zawodowych wraca do starego składu, oficjalnie podana została w styczniu zeszłego roku. Guns N’Roses ogłosili wtedy, że zagrają w Kalifornii na Coachelli - popularnym corocznym festiwalu muzyki i sztuki. Pierwsze występy ze Slashem i Duffem McKaganem odbyły się 8 i 9 kwietnia zeszłego roku. Kilka dni wcześniej Guns N’Roses zagrali niezapowiedziany koncert w Mieście Aniołów, podczas którego Axl upadł i złamał nogę. Na kolejnych występach korzystał ze specjalnego, podwyższanego siedziska.



– Nie chciałem snuć żadnych planów. Cieszyłem się, że udało nam się spotkać i pograć razem. Przy okazji odkryłem na nowo i głębiej poznałem album „Chinese Democracy" (ostatnia jak dotąd płyta Guns N' Roses, wydana w 2008 r. – przyp. red.) – mówił sam Axl.

Dodatkowym smaczkiem nowej trasy jest fakt, że do zespołu na stałe dołączyła kobieta. Niebieskowłosa Melissa Reese jest keybordzistką. Przyznaje, że nie liczyła na pozytywne przyjęcie fanów. – Jestem jedyną kobietą, która to robi, więc używam nienawiści jako napędu do moich kompozycji lub... żeby rozrywać scenę – stwierdziła.

Reese nauczyła się ponad 40 piosenek w niecałe dwa tygodnie. Pytana, czy zmienia ich brzmienia, odpowiada, że nie - pozwala sobie tylko na ich zagęszczanie przez dodawanie swojej warstwy dźwiękowej. Melissa także ma swoje fanki.

– Dziewczyny czekają na mnie w hotelowych korytarzach, by powiedzieć mi, że grają na pianinie dzięki mnie. To rozgrzewa moje serce. Nie mam pojęcia, do czego tak naprawdę zmierzam, ale jestem nieskończenie wdzięczna Axlowi i reszcie zespołu, że zabrali mnie ze sobą i dali mi szansę – powiedziała.

Doda wystąpi przed Guns N’ Roses. Spłynęła na nią fala hejtu

„Zestaw stoperów na wejściu obowiązkowy… co za badziew” – to jeden z kilkuset komentarzy, jakie pojawiły się po informacji, że piosenkarka Doda...

zobacz więcej

„Powoli zaczynamy planować płytę”

Kolejne terminy koncertów, wyprzedawane w błyskawicznym tempie bilety i ogromne zyski z trasy sprawiły, że coraz częściej pojawiało się pytanie, czy kolejnym krokiem zespołu będzie nagranie nowego albumu. – Niczego nie zaczęliśmy nagrywać. Przygotowywaliśmy wiele pomysłów, robiliśmy selekcję. Nie wchodzimy jednak do studia i nie przygotowujemy nowej płyty – deklaruje Richard Fortus.

Jednocześnie zapewnia, że wierzy w powstanie nowego albumu. – Wokół zespołu wydarzyło się wiele dobrych rzeczy. Mamy siłę i mam szczerą nadzieję, że nagramy tę płytę. Sądzę, że wszyscy na to liczymy i powoli zaczynamy to planować – powiedział.

Zespół znany jest z tego, że długo pracuje nad każdym nowym albumem. Według krytyków tym razem może pójść szybciej za sprawą samego Slasha, który ponoć uwielbia tworzyć nowe kawałki. – Czy nagrają nową płytę? Z nimi wszystko jest możliwe, wszystko. Nawet to, że w pięć minut po koncercie w Gdańsku - oby nie wcześniej - pokłócą się tak, że wszyscy wylądują na OIOM-ie i nigdy więcej na siebie nie spojrzą – żartuje Marcin Cichoński.

Zespół po raz pierwszy w Polsce wystąpił 15 czerwca 2006 roku na warszawskim Stadionie Legii (fot. PAP/EPA)
.

Ania Rusowicz dla tvp.info: nie jestem moją mamą

– Ta moja płyta z autorskimi piosenkami świątecznymi ma być trochę takim odczarowaniem tych świąt. Żeby nie były tylko takie nostalgiczne i...

zobacz więcej

„Wypolerowany Żyd”

„Nigdy nie zagram dla Polaków i Żydów” – te słowa miał na początku lat 90. wypowiedzieć Axl Rose. Wielokrotnie powtarzane i ostro komentowane, okazały się tylko plotką. Wzięła się ona z błędnie przetłumaczonego zwrotu „polished Jews” - „wypolerowani Żydzi”. W Stanach Zjednoczonych mówi się tak o osobach nastawionych na karierę, goniących za pieniądzem. Axl chciał w ten sposób zaznaczyć, że nie ma zamiaru się sprzedawać i grać do kotleta na bankietach dla bogatych biznesmenów.

Z czasem nabrał dystansu od swoich deklaracji. Prywatnych imprez, na których zagrał i za które wziął niemałe honorarium, było dużo. Wystarczy wspomnieć przyjęcie u rosyjskiego milionera Alexandra Chistyakova w 2010 r. czy wesele w Saint-Tropez dwa lata później.



Plotkę o tym, że nie zagra dla Żydów ani Polaków, Axl zdementował w praktyce, czyli koncertami. W obu krajach Guns N' Roses pojawią się po raz trzeci. W Polsce zespół wystąpił pierwszy raz 15 czerwca 2006 r. na warszawskim stadionie Legii. Jak podkreślają fani, nie był to już czas ich świetności, ale mimo wszystko warto było ich zobaczyć.

– Pamiętam, że wyszli na scenę wcześniej, niż to było planowane. Wszyscy oszaleli, w stronę sceny zaczęły lecieć czerwone róże. Jedną z nich Axl trzymał w zębach. To zdjęcie pojawiło się potem na okładce pisma „Teraz Rock” – wspomina Marcin Cichoński. Zgadza się, że ów koncert był rodzajem dementi, jeśli chodzi o niechęć do Polaków i występowania przed nimi. – Jak to na koncertach bywa, nie zabrakło transparentów i flag. Jedną z nich, bodajże z napisem „Welcome to Poland”, Axl zarzucił sobie jak pelerynę na plecy. Przez dłuższą chwilę śpiewał, mając ją na sobie, a pod koniec koncertu krzyknął: „Warsaw, you’re f...ing amazing” – opowiada dziennikarz.

Po raz drugi Guns N’Roses pojawili się w Polsce sześć lat później. Z występu w Rybniku zagorzali fani zapamiętali głównie to, że Axl spóźnił się prawie 2,5 godz. – Mimo tego dał z siebie wszystko, szalał na scenie przez prawie trzy godziny. Miałem wrażenie, że wszystko jest dopracowane, idealnie zagrane i zaśpiewane. Tym razem jednak pozdrowień dla Polaków nie było, mało mówił – wspomina Cichoński.

AC/DC zagrało na Narodowym. „Współczesny rock jest sztuczny i nie ma energii”

Australijski zespół hard-rockowy AC/DC wystąpił 25 lipca na Stadionie Narodowym w Warszawie. Grupa przyjechałą do Polski w ramach trasy...

zobacz więcej

„Widocznie tego ludziom potrzeba”

Koncert w Gdańsku, który był trzecim występem zespołu w Polsce, od momentu ogłoszenia daty wzbudził ogromne zainteresowanie. Bilety rozchodziły się jak ciepłe bułki. Ceny tych na najlepsze miejsca Stadionu Energa, z możliwością podpatrywania pracy ekipy technicznej i pamiątkowymi gadżetami w pakiecie, kosztowały nawet 5 tys. zł.

W kwietniu spore emocje wzbudziła informacja o tym, że jako support Gunsów wystąpi Doda z zespołem Virgin. Piosenkarka śpiewała przed łódzkim koncertem Slasha w 2015 r. i wykonała z nim „Sweet Child O'Mine”. Została mocno skrytykowana przez niektórych fanów zespołu za wykonanie. Tym razem Doda na Instagramie zamieściła specjalne pozdrowienia od Slasha dla niej i dla wybierających się na koncert fanów.

- Myślę, że wypełniliśmy pewną lukę. Udało nam się nie dlatego, że nasze kawałki są jakimiś wielkimi hitami - mówił prawie 30 lat temu Slash o fenomenie zespołu, którego jest filarem. - To zwykłe rock'n'rollowe numery i pieprzyć Top 40, rozumiesz? Jesteśmy po prostu zepsutymi i obleśnymi Guns N'Roses. Widocznie tego ludziom było trzeba - skonstatował znakomity gitarzysta. Potwierdzeniem tych słów były tłumy fanów, który we wtorek pojawiły się w Gdańsku.

Axl Rose jest wokalistą zespołu od początku jego istnienia (fot. Ian Hitchcock/Getty Images)

źródło:
Zobacz więcej