Na czarno i za nic. Zarobili w parlamencie po 100 tysięcy euro

Mężczyzni zasiadali w zarządzie funduszu emerytalnego Izby Reprezentantów, niższej izby belgijskiego parlamentu (fot. KoS/Wikimedia commons)

Dwóch współpracowników federalnego parlamentu Belgii przez 18 lat otrzymywało co miesiąc 500 euro za nic. Miało to być wynagrodzenie za zasiadanie w radzie zarządzającej funduszem emerytalnym posłów, jednak w rzeczywistości rada niczym nie zarządzała – podały w piątek belgijskie media.

Już ponad 100 mln euro. Belgia słono płaci za wojsko na ulicach

Belgijscy żołnierze patrolują ulice miast od 2015 roku. Koszt ich utrzymania przekroczyły sto milionów euro. Najnowsze dane przekazał minister...

zobacz więcej

Dwóch współpracowników wraz z kilkoma deputowanymi należało do zarządu funduszu emerytalnego Izby Reprezentantów, niższej izby belgijskiego parlamentu. Jednak – jak podają belgijskie media – zarząd nie spotykał się od lat. Jeden z dwóch współpracowników odszedł na emeryturę w 2011 roku, ale nadal otrzymywał co miesiąc 500 euro za swoją „pracę”.

Parlament rozpoczął wewnętrzne śledztwo w tej sprawie. Według belgijskich mediów, zgodnie z porozumieniem zwartym w 1999 r. obaj współpracownicy mieli zarządzać funduszem emerytalnym w zamian za wynagrodzenie w wysokości 500 euro miesięcznie, które jednak nie pojawiało się w oficjalnych sprawozdaniach finansowych parlamentu. Pieniądze otrzymywali więc nie tylko za nic, ale także na czarno. Sprawa została wykryta niedawno przez jednego z pracowników izby.

W efekcie każda z osób otrzymała z kasy parlamentu przez 18 lat łącznie po 100 tys. euro. Siegfried Bracke, przewodniczący Izby Reprezentantów, skierował sprawę do prokuratury w Brukseli.

źródło:

Zobacz więcej