„To nie mój mąż!”. Żona handlarza ludźmi twierdzi, że posadzili kogoś innego

Szmugler miał przemycać ok. 13 tys. ludzi rocznie (fot. ullio M. Puglia/Getty Images)

Żona handlarza ludźmi Medhanie Yehdego Mered upiera się, że mężczyzna, który czeka na proces w więzieniu w Palermo, nie jest jej mężem. Potwierdza to obawy prokuratury, ale podejrzany – choć może być niewinnym człowiekiem – nadal w więzieniu siedzi.

Rekordowa fala imigrantów na włoskim wybrzeżu. Władze alarmują: sytuacja jest krytyczna

11 tysięcy nielegalnych imigrantów przypłynęło w ciągu ostatniego tygodnia do Włoch. Exodus z wybrzeży Libii narasta w lawinowym tempie, a władze w...

zobacz więcej

Mered jest najbardziej poszukiwanym szmuglerem świata. Jego zatrzymanie w czerwcu 2016 r. było sukcesem. Złapano go w Sudanie i przewieziono do Włoch, gdzie ma być sądzony. W operacji brały udział m.in. brytyjskie służby.

Jednak Lidya Tesfu, 24-letnia uciekinierka z Erytrei, twierdzi, że mężczyzna siedzący w więzieniu na pewno nie jest jej mężem. Jedyne, co ma z nim wspólnego, to imię. Mówi się, że zatrzymanym jest 29-letni Eritrean Medhanie Tesfamariam Berhe.

Sprawa ukrócenia działalności szajek handlarzy ludźmi jest paląca. Wysyłają oni tysiące ludzi z północy Afryki na Morze Śródziemne w przepełnionych łodziach, na pewną śmierć. Mered był śledzony. Z nagrań jego rozmów telefonicznych wynika, że szmuglował ok. 13 tys. ludzi rocznie.

Ma symbolizować dramat wędrówki ludów, powstał z wraku. Krzyż z Lampedusy trafił do British Museum

Symbol dramatu migracji znalazł się w jednym z najsłynniejszych muzeów świata. Londyńskie British Museum zakupiło niedawno krzyż, wykonany z...

zobacz więcej

Tesfu ma pewność, że osadzony nie jest jej mężem. Wątpliwości miała już wcześniej brytyjska Narodowa Agencja Kryminalna (NCA) i włoska prokuratura. Badania wykazały bowiem, że głos zatrzymanego jest inny niż ten z nagranych rozmów telefonicznych. A zdjęcia martwych uchodźców, które znaleziono na jego telefonie, były ściągnięte z internetu.

Zwraca się uwagę, że zdjęcia Mereda, które prokuratura opublikowała przed jego aresztowaniem, i zatrzymanego w Sudanie mężczyzny, znacznie się różnią. Tesfu, gdy zobaczyła zdjęcie więźnia, powiedziała: – To nie jest mój mąż. Znam tego człowieka z Facebooka, ale nigdy nie spotkaliśmy się osobiście.


Kontakt, który miała Tesfu z zatrzymanym, wskazuje wg prokuratury, że jej mąż ukrywał się pod fałszywym nazwiskiem. – To śmieszne – mówi kobieta. – Medhanie to popularne imię w Erytrei. Mam dziesiątki znajomych o tym imieniu na Facebooku – dodaje. Pytana, czy nie obawia się, że jej mąż będzie odpowiadał przed włoskim sądem za szmuglowanie ludzi z Libii do Włoch, odpowiada: – I co z tego. Nie jest jedynym, który tak pracuje. Próbowałam go przekonać, żeby przestał i powiedział, że od miesięcy tego nie robi.

Mereda uważa się za głównego odpowiedzialnego za katastrofy łodzi, które topiły się w drodze na włoską wyspę Lampedusę w 2013 r. Miał też wysłać tysiące ludzi z Erytrei przez Sudan i Libię do Włoch.

W listopadzie ub.r. „Guardian” opublikował serię zdjęć Mereda z wesela w Khaartoum i jego posty z Facebooka. Dziennikarze podkreślali, że zamiast poszukiwanego przestępcy, w Palermo siedzi niewinny człowiek. Także adwokat aresztowanego twierdzi, że jego klient jest niewinny. Włoska prokuratura zwróciła się do parlamentu, by wszczęto postępowanie sprawdzające dotyczące operacji, w wyniku której zatrzymano Mereda i dokładnie sprawdzono jego tożsamość.

źródło:
Zobacz więcej