„To nie mój mąż!”. Żona handlarza ludźmi twierdzi, że posadzili kogoś innego

aktualizacja: 14:18 wyślijdrukuj
fot
Szmugler miał przemycać ok. 13 tys. ludzi rocznie (fot. ullio M. Puglia/Getty Images)

Żona handlarza ludźmi Medhanie Yehdego Mered upiera się, że mężczyzna, który czeka na proces w więzieniu w Palermo, nie jest jej mężem. Potwierdza to obawy prokuratury, ale podejrzany – choć może być niewinnym człowiekiem – nadal w więzieniu siedzi.

Mered jest najbardziej poszukiwanym szmuglerem świata. Jego zatrzymanie w czerwcu 2016 r. było sukcesem. Złapano go w Sudanie i przewieziono do Włoch, gdzie ma być sądzony. W operacji brały udział m.in. brytyjskie służby.

Jednak Lidya Tesfu, 24-letnia uciekinierka z Erytrei, twierdzi, że mężczyzna siedzący w więzieniu na pewno nie jest jej mężem. Jedyne, co ma z nim wspólnego, to imię. Mówi się, że zatrzymanym jest 29-letni Eritrean Medhanie Tesfamariam Berhe.

Sprawa ukrócenia działalności szajek handlarzy ludźmi jest paląca. Wysyłają oni tysiące ludzi z północy Afryki na Morze Śródziemne w przepełnionych łodziach, na pewną śmierć. Mered był śledzony. Z nagrań jego rozmów telefonicznych wynika, że szmuglował ok. 13 tys. ludzi rocznie.
Tesfu ma pewność, że osadzony nie jest jej mężem. Wątpliwości miała już wcześniej brytyjska Narodowa Agencja Kryminalna (NCA) i włoska prokuratura. Badania wykazały bowiem, że głos zatrzymanego jest inny niż ten z nagranych rozmów telefonicznych. A zdjęcia martwych uchodźców, które znaleziono na jego telefonie, były ściągnięte z internetu.

Zwraca się uwagę, że zdjęcia Mereda, które prokuratura opublikowała przed jego aresztowaniem, i zatrzymanego w Sudanie mężczyzny, znacznie się różnią. Tesfu, gdy zobaczyła zdjęcie więźnia, powiedziała: – To nie jest mój mąż. Znam tego człowieka z Facebooka, ale nigdy nie spotkaliśmy się osobiście.

Kontakt, który miała Tesfu z zatrzymanym, wskazuje wg prokuratury, że jej mąż ukrywał się pod fałszywym nazwiskiem. – To śmieszne – mówi kobieta. – Medhanie to popularne imię w Erytrei. Mam dziesiątki znajomych o tym imieniu na Facebooku – dodaje. Pytana, czy nie obawia się, że jej mąż będzie odpowiadał przed włoskim sądem za szmuglowanie ludzi z Libii do Włoch, odpowiada: – I co z tego. Nie jest jedynym, który tak pracuje. Próbowałam go przekonać, żeby przestał i powiedział, że od miesięcy tego nie robi.

Mereda uważa się za głównego odpowiedzialnego za katastrofy łodzi, które topiły się w drodze na włoską wyspę Lampedusę w 2013 r. Miał też wysłać tysiące ludzi z Erytrei przez Sudan i Libię do Włoch.

W listopadzie ub.r. „Guardian” opublikował serię zdjęć Mereda z wesela w Khaartoum i jego posty z Facebooka. Dziennikarze podkreślali, że zamiast poszukiwanego przestępcy, w Palermo siedzi niewinny człowiek. Także adwokat aresztowanego twierdzi, że jego klient jest niewinny. Włoska prokuratura zwróciła się do parlamentu, by wszczęto postępowanie sprawdzające dotyczące operacji, w wyniku której zatrzymano Mereda i dokładnie sprawdzono jego tożsamość.

Wybrane dla Ciebie