Warszawiacy w szoku, budowa metra wstrzymana. Nad inwestycją wisi fatum?

Stacja metra Nowy Świat-Uniwersytet (fot. arch.PAP/Leszek Szymański)

Generalny Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił pozwolenie na budowę stacji metra Księcia Janusza na warszawskiej Woli. To bezprecedensowe postanowienie, mogące zatrzymać inwestycję wartą ponad miliard złotych, a warszawiaków skazać na dłuższe kłopoty komunikacyjne w rozkopanej dzielnicy. – To decyzja absolutnie szokująca – powiedziała w czwartek wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska. Ale to nie pierwszy przypadek pokazujący, z jakimi problemami od lat toczy się budowa podziemnej kolejki w Warszawie. Portal tvp.info przypomina poprzednie wpadki i grzechy metra.

Jak prezentuje się stacja metra Rondo Daszyńskiego?

zobacz więcej

Warszawiacy są wściekli od środowego wieczoru, gdy pojawiły się pierwsze informacje o wstrzymaniu budowy jednej ze stacji na wolskim odcinku II linii metra. Stacji kluczowej, bo to od niej ma się rozpocząć drążenie tuneli kolejki. Tarcze, które je wykonają, mają w 2018 roku posuwać się z zachodu w stronę centrum.

Obecnie Wola, podobnie jak Targówek, jest rozkopana, bo toczy się tam budowa trzech stacji: Płocka, Młynów i Księcia Janusza. Ruch do centrum miasta kierowany jest objazdami, bo nieczynna jest jedna z głównych arterii - ul. Górczewska. To powoduje, że kierowcy toną w korkach. Narzekają też okoliczni mieszkańcy, którzy mają kłopot z dojściem do domów i są narażeni na ciągły hałas. Teraz może się okazać, że ich gehenna nie skończy się, jak zapowiadało miasto, w 2019 roku, a dużo później.

Wszystko za sprawą nadzoru budowlanego, który nakazał wstrzymanie prac. Pojawiły się bowiem wątpliwości do prawa własności kilku działek, które zajęto pod budowę. – Będę oczekiwać i żądać, żeby wojewoda razem z GINB powołali zespół kryzysowy, aby natychmiast, pilnie przy jednym stole wypracować dalszy tryb postępowania – powiedziała w czwartek wiceprezydent Kaznowska. Sam wojewoda Sipiera uspokajał mieszkańców. – Metro jest budowane i będzie budowane i nic tu nie grozi, co do tego przedsięwzięcia – zapewniał. Podkreślił też, że duże inwestycje takie jak metro, to „są sprawy ponadpolityczne i ponad sporem”. Zaprosił też Renatę Kaznowską na rozmowę.

Budowa metra ma się zakończyć w 2019 roku (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)
.

Nad budową II linii metra w stolicy bez wątpienia wisi jakieś fatum. No, może poza odcinkiem na Targówek, gdzie prace przebiegają bez przeszkód i wszystko na to wskazuje, że zakończą się nawet wcześniej, niż latem 2019 roku. Powstaną tam trzy stacje: Szwedzka, Targówek i Trocka.

Ciągle opóźnienia

Budowa wolskiego odcinka złapała opóźnienie już na starcie. Prace na obydwu odcinkach miały ruszyć wiosną 2016 roku, ale udało się to tylko na Targówku. Tam stacje powstają już od ponad roku. Na Woli wszystko zaczęło się dopiero w listopadzie. Wcześniej przez wiele miesięcy miejscy urzędnicy przygotowywali dokumentację budowy, którą odsyłał do Ratusza wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera.

Warszawscy radni PO zarzucali mu wtedy, że zwlekając z wydaniem pozwoleń na budowę działa z pobudek politycznych, ale urzędnik tłumaczył, że chce wszystko wnikliwie sprawdzić, a to urzędnicy Ratusza przekazują mu dokumenty z błędami. Ostatecznie pozwolenia wydano, a prace miały trwać do jesieni 2019 roku.

Czy na budowie wolskiego odcinka II linii metra nastąpi opóźnienie? (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Warszawiacy wciąż czekają na drugą linię metra. U innych opóźnienia trwały latami

„Może uda się pojechać II linią metra ze święconką” – żartują warszawiacy. Ratusz długo zapewniał, że w połowie grudnia podziemna kolej zawiezie...

zobacz więcej

Od razu też zaczęły się schody, bo okazało się, że wykonawca, czyli tureckie konsorcjum Gülermak, nie przygotował dobrze objazdów placów budowy. Przez wiele dni dochodziło tam do groźnych sytuacji, gdy piesi wchodzili prosto pod koła pojazdów, a kierowcy wjeżdżali na ulice pod prąd, bo oznakowanie dróg było fatalne. Pół dzielnicy utknęło wtedy w korkach.

Wcześniej, na budowie centralnego odcinka II linii metra, który otwarto dla pasażerów w marcu 2015 roku, też nie brakowało wypadków, które opóźniły budowę (początkowo wszystko miało być gotowe w październiku 2013, ostatecznie prace zakończyły się we wrześniu 2014, potem kilka miesięcy trwały odbiory stacji).

Kopernik pod wodą

Najbardziej pechowa okazała się stacja Centrum Nauki Kopernik, na Powiślu, tuż obok pomnika Syreny i Wisły. Ulokowano ją wyjątkowo niefortunnie, bo z daleka od ciągów komunikacyjnych i w dodatku tuż pod... tunelem Wisłostrady, którym jeżdżą samochody. Budowa w takim miejscu była chyba skazana na poważną awarię i tak się stało.

Stację drążono nietypowo, bo z dwóch stron pod tunelem. W pewnym momencie obie części peronu miały się „spotkać”. Dziś w tym miejscu stoją specjalne filary, których nie ma na żadnym innym peronie.

Niestety w sierpniu 2012 roku robotnicy natrafili tam na ciąg wodny. Woda zalała stację, powodując ogromne zniszczenia. Doszło do tego, że dla ruchu zamknięto na dłuższy czas nie tylko tunel Wisłostrady, ale i położony obok most Świętokrzyski. Kierowcy zaś utknęli w korkach na naziemnych objazdach. Do historii przeszły słowa prezydent Gronkiewicz-Waltz, że przynajmniej... mają ładny widok na Wisłę.

Stacja CNK do dziś jest jedną z najmniej uczęszczanych przez pasażerów, ale być może się to zmieni, gdy zakończy się budowa nowych bulwarów wiślanych.

Wielka ewakuacja

Poważny wypadek miał też miejsce w październiku 2012 roku na stacji Świętokrzyska. Tam osunęła się ziemia, przez co zagrożone były dwa budynki przy ul. Świętokrzyskiej i ul. Szkolnej. Ich mieszkańcy zostali ewakuowani, a do domów wrócili dopiero po kilku dniach. Było to ponad sto osób.

Winowajcą okazał się wtedy wodociąg, który zwyczajnie pękł. Podmycie miało dwa metry głębokości, ale szczęśliwie konstrukcja stacji nie została naruszona. Woda stała tam jednak aż do początku 2013 roku, zanim została wypompowana.

Problemy budowniczym sprawiały też pociski z czasów II wojny światowej, które znajdowano podczas prac. Za każdym razem trzeba było w takim przypadku wzywać saperów. Wiele trudności sprawiło też przekładanie podziemnych instalacji. Wielu z nich nie było bowiem na mapach.

Na uwagę zasługuje też nie zawsze do końca przemyślana lokalizacja stacji. I nie chodzi tylko o położoną na uboczu stacji Centrum Nauki Kopernik. Na Woli II linia kończy się na Rondzie Daszyńskiego, gdzie krzyżuje się wiele linii tramwajowych. Stację ulokowano jednak obok ronda, aby nie zamykać wszystkich ulic na czas budowy. Efekt jest taki, że zabrakło wyjść na wszystkich narożnikach skrzyżowania, a ludzie, aby dojść do metra, muszą czekać - czasem dwukrotnie - na światłach.

Powielono zatem błąd z I linii metra, gdy np. stacja Ratusz Arsenał znajduje się obok pl. Bankowego, przez co jej południowe wyjścia są oblegane, a z północnych mało kto korzysta.

Kontrowersje budzi również stacja Stadion Narodowy, gdzie od razu zbudowano aż dwa perony. W zamyśle projektantów dodatkowy peron miał służyć pasażerom planowanej III linii na Gocław, przez Dworzec Wschodni. Ale niewykluczone, że III linia... w ogóle nie powstanie. Bardziej opłacalny miałby być szybki tramwaj. Dodatkowo ten ostatni dowiózłby mieszkańców dalekich osiedli prosto do centrum. Jadąc metrem pasażerowie skazani byliby na uciążliwe przesiadki na Stadionie Narodowym, gdzie schodami musieliby wchodzić i schodzić na peron II linii do centrum.

źródło:
Zobacz więcej