Kapis: o kłopotach finansowych Jet Air dowiedziałem się dopiero po jego upadku

– O liniach lotniczych OLT Express dowiedziałem się wiosną 2012, w momencie akcji marketingowej tego przewoźnika – zeznał w środę przed komisją śledczą b. dyrektor Departamentu Lotnictwa w ówczesnym Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Krzysztof Kapis.

Kapis, który pełnił tę funkcję w latach 2010–2013, jest kolejnym świadkiem zeznającym przed komisją w kontekście wątku lotniczego w sprawie Amber Gold.

W połowie 2011 r. firma ta przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Joanna Kopcińska (PiS) pytała świadka kiedy oraz od kogo dowiedział się o funkcjonowaniu firmy Jet Air oraz spółek OLT. – Wydaje mi się, że w momencie rejestracji nowego przewoźnika i akcji marketingowej oraz promocyjnej, którą ten przewoźnik rozpoczął. Myślę, że to była wiosna 2012 roku – odpowiedział świadek. Dodał przy tym, że o kłopotach finansowych przewoźnika dowiedział się dopiero po jego upadku.

– Czy chce pan powiedzieć, że jako osoba nadzorująca Urząd Lotnictwa Cywilnego z ramienia ministra o nowym przewoźników dowiedział się pan z mediów – dopytywała przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS).

– Nie jestem w stanie powiedzieć czy z mediów. To była informacja znana w środowisku, że ULC podjął decyzję o nadaniu uprawnień firmie OLT Express – odparł świadek.

Instytucją do nadzoru i do wykonywania władzy lotniczej był i pozostaje ULC

Członkowie komisji dopytywali jednak, co to znaczy, że informacja ta była znana w środowisku. – Z informacji publicznej, czyli z komunikatu ULC, z przekazu medialnego (...) jak i reklam, które wtedy się pojawiły. Po prostu fakt istnienia tego przewoźnika na rynku lotniczym w Polsce został bardzo szeroko odnotowany i stąd wiedza na temat jego zaistnienia – mówił Kapis.

Świadek podkreślił jednocześnie, że instytucją w pełni wyposażoną do nadzoru i do wykonywania władzy lotniczej w rozumieniu przepisów międzynarodowych był i pozostaje Urząd Lotnictwa Cywilnego. – Moja rola była znacznie skromniejsza – zaznaczył.

Kopcińska dopytywała, czy w departamencie, którym kierował, odbywały się bieżące narady, na których omawiane były sprawy związane z liniami lotniczymi OLT. – Do mniej więcej jesieni 2012 r. żadnych szczególnych spotkań nie było; w ogóle spotkań dotyczących OLT w moim departamencie nie było według mojej obecnej wiedzy. Ja nie pamiętam – mówił Kapis dodając, że pierwsze takie spotkanie odbyło się dopiero we wrześniu 2012 r.

Posłanka PiS pytała też o ówczesną wiedzę Kapisa na temat Amber Gold i tego czy wiedział, że spółka ta inwestuje w linie lotnicze. – Skąd pan czerpał wiedzę, czy w ogóle pan ją posiadał o tym, że była taka firma jak Amber Gold, że zainwestowała w spółki OLT? – pytała Kopcińska.

– Jeśli chodzi o Amber Gold, to nie będę się wypowiadał, bo to nie była moja domena. O tej firmie wiedziałem mniej więcej tyle co wiedział każdy obywatel w tym kraju, czyli że istniała taka spółka, miała jakąś ofertę sprowadzającą się do określonych korzyści wynikających z lokowania oszczędności, to tyle do czego sprowadzała się moja wiedza – mówił Kapis. Zaznaczył jednocześnie, że nie słyszał wówczas o prezesie Amber Gold, jego przeszłości, ani że spółka ta była umieszczona na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego.


Kolejne przesłuchania ws. afery Amber Gold. Kontynuacja wątku lotniczego
Nie było kontroli

W trakcie przesłuchania Wassermann pytała świadka o kontrole prowadzone przez resort transportu w ULC w latach 2010–2012. Zwracała przy tym uwagę, że zgodnie z przepisami powinny się one odbywać corocznie. Świadek przyznał, że takich kontroli nie było, gdyż jego departament nie był upoważniony do prowadzenia kontroli samodzielnie i nie miał też możliwości ze względu na małą liczbę doświadczonych pracowników.

Kapis wskazał, że o niewydolności swojego departamentu informował swoich przełożonych, m.in. ówczesnego ministra transportu Cezarego Grabarczyka jak i jego następcę Sławomira Nowaka. Jak dodał pierwsza taka informacja została przekazana pod koniec 2010 r.

źródło:

Zobacz więcej