TYLKO U NAS

Zakaz łowienia ryb z trybun. Japoński stadion w czołówce osobliwości

łz aktualizacja: 15:28 wyślijdrukuj
fot
Stadion w Kitokyushu upchnięto na nabrzeżu (fot. ミクニワールドスタジアム北九州 / City of Kitokyushu)

Powiedzenie „emocje jak na rybach” najwyraźniej odnosi się także do gry japońskiej drużyny piłkarskiej Giravanz Kitakyushu. Klub ma nowy stadion i – żeby nie odciągać kibiców od wydarzeń na murawie – autentycznie wprowadził zakaz wędkowania z trybun. Obiekt ten dołączył właśnie do bogatej galerii najdziwniejszych stadionów na świecie.

Przepis o zakazie wędkowania wziął się stąd, że nowiutka arena stoi tak blisko wód cieśniny Kanmon, iż faktycznie można z trybun zarzucić wędkę.

Jakkolwiek osobliwie nie brzmiałby regulamin, stadion został zaprojektowany z niezwykłą dbałością. Widowiskowe miejsce wybrano nieprzypadkowo. Wprawdzie obok nie ma parkingu, ale obiekt stanął w ścisłym centrum półtoramilionowej metropolii, zaledwie 6 minut piechotą od dworców kolejowych, w tym będącej cudem inżynierii superszybkiej kolei Shinkansen.

Odłów piłek

Oczywiście są ograniczenia. Nie da się uniknąć sytuacji, że zawodnicy wykopią piłkę poza boisko. Inwestor rozważał założenie wysokiej siatki, ale ostatecznie uzgodniono, że pływające piłki będą odławiane.

15-tysięczny, ale z możliwością rozbudowy do 20 tys. pojemności Mikuni World Stadium postawiono kosztem 11 mld jenów (około 380 mln zł) w niecałe dwa lata. Dla porównania przebudowa Stadionu Śląskiego w Chorzowie ciągnie się już przeszło osiem lat i końca nie widać. Architekci obiektu w Kitakyushu się postarali. Stadion został zaprojektowany tak, żeby wytrzymał trzęsienie ziemi, silne wiatry a także dodatkowe obciążenie dachu. Na poszyciu ustawiono sporą elektrownię słoneczną, dzięki czemu nie trzeba się martwić o koszty zasilania. Oszczędność zapewni też system oświetlenia LED. Drużyna Giravanz gra tylko w drugiej lidze, ale jej stadion to bez wątpienia ścisła światowa czołówka.
Na stadion w Wenecji można się dostać łodziami (fot. Dino Panato/Getty Images)
Ściśle związany z wodą jest także obiekt włoskiej drużyny SSC Venezia. Stadio Pierluigi Penzo w Wenecji ma już ponad sto lat, został bowiem zbudowany w 1913 roku. Jest drugim najstarszym, wciąż użytkowanym obiektem piłkarskim we Włoszech.

Stojący, choć można także bez cienia przesady powiedzieć, że i niszczejący na Wyspie Świętej Heleny stadion ma raczej niewielką pojemność, liczącą nieco ponad 7 tys. miejsc, ale ma coś czego kibice innych drużyn mogą pozazdrościć. Owszem, można się nań dostać mostkami, ale w dobrym tonie jest przypłyniecie na stadion łodzią. Tak robi większość kibiców, ale i piłkarze.
Stadion w Singapurze to unikat na skalę światową (fot. Wiki/Balou46)
Marynistyczna osobliwość znajduje się także w Singapurze. W zasadzie The Float at Marina Bay nie jest nawet stadionem. To tylko jedna trybuna, choć licząca aż 30 tys. krzesełek, oddzielona o kilkadziesiąt metrów od murawy unoszącej się na wodzie, którą trudno też nazwać boiskiem.

Zawody i pokazy odbywają się na platformie mierzącej 120 na 83 metry, którą na powierzchni morza utrzymuje piętnaście pontonów. Może ona udźwignąć 1070 ton, czyli 9 tys. ludzi, 200 ton rekwizytów i trzy 30-tonowe pojazdy wojskowe, arenę stworzono bowiem głównie ze względu na parady.

Otwarty w 2007 roku i będący największym stadionem w Singapurze obiekt ma wiele zmyślnych systemów, takich jak wewnętrzny system odprowadzania wody czy skomplikowany i trudny do wyjaśnienia system okablowania. Są też oczywiste ograniczenia, jak choćby problem z piłkami wylatującymi za boisko czy mierna widoczność, ale coś za coś. W zamian goście mają do dyspozycji obiekt z zapierającymi dech w piersiach widokami.
Położenie stadionu w chorwackim mieście Imotski powala (FB/Nogometni Klub Imotski)
Tych bez wątpienia nie brakuje również w chorwackim mieście Imotski. Stadion Gospin dolac, na którym mecze rozgrywa Nogometni Klub, nie imponuje pojemnością (4 tys.) czy nowoczesnością, widzowie są też narażeni na deszcz i wiatr, mimo to jest to jeden z najbardziej niezwykłych obiektów na świecie.

Arena jest otoczona przez skały, więc żeby oglądać spotkania nie trzeba nawet siadać na trybunach. Doskonała widoczność jest także z okolicznych wzgórz czy ruin zamku. Do tego obok stadionu jest jezioro, ale w tym przypadku nikt nie chodzi po wybitą za mocno piłkę, ponieważ oczko znajduje się w pięciusetmetrowej przepaści.
Stadion w chorwackim Trogirze stoi tuż obok średniowiecznego zamku (fot. Wiki/Ante Perkovic)
Malownicza Chorwacja to zresztą ojczyzna wyjątkowych stadionów. Takim bez wątpienia jest Batarija znajdujący się w Trogirze, jednym z najpopularniejszych kierunków dla turystów. O ile w Imotskim nad murawą górują ruiny, w Trogirze w bezpośrednim sąsiedztwie boiska znajduje się XIV-zamek Kamerlengo, a z drugiej strony stoi również średniowieczna wieża św. Marka.

Kibice nie muszą się fatygować na trybuny, mecze piłkarskie mogą z powodzeniem oglądać z zamkowej restauracji. O takich warunkach kibice Realu Madryt czy Barcelony mogą co najwyżej pomarzyć. I to wszystko na zjawiskowo pięknej wyspie leżącej kilka kilometrów od Splitu.
W peruwiańskim Ollantaytambo można grać w takich warunkach... (fot. TT/MachuPicchuTK)
Jeżeli chodzi o zabytki, nic nie może równać się z boiskiem w peruwiańskim Ollantaytambo. Na wysokości 2800 m n.p.m. meczów nie rozgrywa jednak żadna drużyna, a jedynie odbywają się towarzyskie spotkania pomiędzy turystami i tubylcami oraz liczne festiwale.

Wszystko odbywa się pośród ruin inkaskich świątyń, nieopodal starożytnej fortecy w Świętej Dolinie. Tuż obok boiska umiejscowiona jest także arena do walk byków.
Obiekt w Bradze ma tylko dwie trybuny, a za jedną z bramek jest lita skała (fot. Ben Radford/Getty Images)
Kamieni nie brakuje również w portugalskiej Bradze, gdzie mieści się bodaj najsłynniejszy nietypowy stadion na świecie. Estádio Municipal de Braga pomieści ponad 30 tys. widzów, ale tylko na dwóch stromych trybunach przy linii bocznej, które zapewniają doskonałą widoczność. Za bramkami ich nie ma. Z jednej strony jest pusta przestrzeń, a z drugiej lita skała.

Sam obiekt powstał z ponad miliona ton skał, które najpierw wysadzono, a później przemielono na cement, z którego wykonano trybuny. Stadion wybudowano na Euro 2004 i stał się jednym z symboli tego turnieju. Zdecydowanie Eduardo Souto de Moura, jeden z najsłynniejszych europejskich architektów i laureat architektonicznego Nobla, czyli nagrody Pritzkera, się postarał.
Na stadion w szwajcarskim Gspon można się dostać tylko kolejką górską, warto... (fot. FB/FC Gspon)
Postarali się także twórcy Ottmar Hitzfeld Stadium, na którym swoje mecze rozgrywa szwajcarska półamatorska drużyna FC Gspon. Zmierzyli się bowiem z wyzwaniem wybudowania obiektu wysoko w Szwajcarskich Alpach. Powstał najwyżej położony stadion w Europie (2 tys. m n.p.m.). Umiejscowiono go na ustępie skalnym, tylko tam znajdowało się dość płaskiego miejsca, żeby pomieścić pełnowymiarowe boisko. Trybuny w tym przypadku nie są niezbędne. Boisko świetnie widać z okolicznych łąk.

Obiekt ma pewne ograniczenia – dojechać nań można jedynie kolejką górską i nie ma jak uciec przed wiatrem, jest też nieustanny problem z futbolówkami. – Tracimy sporo piłek – przyznał raz napastnik zespołu. Wszystko niedogodności wynagradzają z nawiązką spektakularne widoki.
Stadion w norweskim Henningsvaer i bez trybun wygląda niesamowicie (fot. Vimeo/Natural Light EarthPRO)
Jeżeli chodzi o podejście do budowania trybun, podobnie jak Szwajcarzy pomyśleli Norwedzy, stawiający boisko w wiosce rybackiej Henningsvaer w północnej części kraju. Dookoła sztucznej murawy nie ma trybun jako takich. Ot, kilka ławek na skałach, ale całość robi piorunujące wrażenie.
Przy budowie obkektu w Kurytybie postawiono na ekologię (fot. TT/ProD_Soccer)
To, że może być zielono i ekologicznie, udowodnili projektanci 6-tysięcznego Eco-Stadium Janguito Malucelli w brazylijskiej Kurytybie. Obiekt może wyglądać na zarośnięty, ale to celowy zabieg.

Architekci chcieli, żeby stadion był tak ekologiczny, jak to tylko możliwe. W efekcie tablica wyników, ławki rezerwowych i wszystkie podpory wykonano z bali. Drewniane są także schody i barierki. Trybuny umieszczono oczywiście na naturalnym wzniesieniu. Na ekologię postawiono także w angielskim Dartford, gdzie dach Princes Park wyłożono darnią.
Stadion Narodowy w Kaohsiungu nie potrzebuje dodatkowego zasilania (fot. Wiki/Peellden)
Na ekologię postawiono także projektując Stadion Narodowy w Kaohsiungu na Tajwanie. Wielofunkcyjny obiekt służący do rozgrywania meczów piłki nożnej, rugby union oraz zawodów lekkoatletycznych, na którym gra reprezentacja piłkarska tego kraju, ma pojemność do 55 tys. miejsc i zerowe rachunki za prąd.

Oddany do użytku w styczniu 2009 roku stadion jest pierwszym na świecie, który pokrywa swoje zapotrzebowanie energetyczne korzystając wyłącznie z energii słonecznej, a jest ono duże – zainstalowano bowiem oświetlenie o natężeniu 3300 luksów oraz dwa wielkopowierzchniowe ekrany, do tego dochodzą wszelkie urządzenia elektryczne i elektroniczne.

Projektanci pomyśleli o wszystkim. Stalowa konstrukcja fikuśnie zakręconego dachu pokryta jest bowiem 8844 ogniwami fotowoltaicznymi, które w ciągu roku mogą wygenerować 1,14 miliona kilowatogodzin energii elektrycznej.
The Adidas Futsal Park ma wyjątkową lokalizację (fot. Wiki/Jack French)
Aż tak na ekologię nie mogli postawić twórcy tokijskiego The Adidas Futsal Park, ale jeżeli chodzi o maksymalne wykorzystanie przestrzeni spisali się na piątkę. Otwarty w 2011 roku stadion mieści się na szczycie domu towarowego Tokyo Toyoku w dzielnicy Shibuya – tokijskim centrum rozrywki.

Co ciekawe, jest czynny przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, gwarantując niesamowite wrażenia - boisko mieści się bowiem 40 metrów nad jednym z najsłynniejszych i najbardziej zatłoczonych skrzyżowań na świecie.

– Obecnie bardzo trudno jest znaleźć wystarczającą powierzchnię w środku miasta. A nawet jeśli, to i tak od razu powstanie tam parking lub coś podobnego, na czym można zarobić. Prowadzenie boiska nie jest dla miasta zbyt opłacalne. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy spojrzeć w górę – tłumaczył Atsushi Sakaguchi, dyrektor generalny The Adidas Futsal Park.
Stadion FK Voždovac Belgrad znajduje się na dachu centrum handlowego (fot. IFAF Europe)
Podobne rozwiązanie wybrali projektanci Bojan Majić Stadium w stolicy Serbii, na którym swoje mecze rozgrywa drużyna FK Voždovac Belgrad. Oddany do użytku w 2013 roku obiekt ma pojemność zaledwie 5174 miejsc. Więcej się nie zmieści, stadion stoi bowiem na dachu czteropiętrowego centrum handlowego. Spełnia za to wszystkie wymogi UEFA i można na nim rozgrywać nawet mecze Ligi Mistrzów.
Ukończona Timsah Arena będzie jednym z najdziwniejszych stadionów świata (fot. Sozuneri Architects)
Jeżeli chodzi o projekt, ostatnio poszaleli architekci w Turcji, tworząc nader osobliwe dzieło. 43-tysięczna Timsah Arena w Bursie gości już piłkarzy drużyny Bursaspor, ale ciągle czeka na ostatni element.

Symbolem klubu jest krokodyl i obiekt ma przypominać te gady – trybuny okala zielona membrana i szkło. Zwieńczeniem ma być wielki łeb krokodyla z błyskającymi oczami. No cóż, o gustach się nie dyskutuje...
Wbrew pozorom to nie twierdza, a stadion w katarskim mieście Ar-Ruwajs (fot. TT/avanti_ultras89)
Już lepiej wygląda 5-tysięczny Al-Shamal SC Stadium w katarskim mieście Ar-Ruwajs, inspiracją był bowiem średniowieczny fort w Zubarze. Są więc mury z cegły, a za narożnikami znajdują się cztery baszty. O wielu drużynach można powiedzieć, że stadiony są ich twierdzami, w przypadku drużyny Al-Shamal jest tak dosłownie.

Także w Polsce nie brakuje oryginalnych miejsc do oglądania futbolu. Nielicho zdziwieni musieli być piłkarze zagranicznych klubów przyjeżdżający do Poznania na mecze Ligi Europy z Lechem w sezonie 2008/09. Wobec przebudowy obiektu spotkania między innymi z Deportivo La Coruna, Feyenoordem Rotterdam czy Udinese Calcio odbywały się tylko przy dwóch trybunach – prawie jak w Bradze, ale w tym przypadku brakowało trybun bocznych.

Obecnie stadion przy Bułgarskiej jest drugim największym obiektem piłkarskim w naszym kraju. Już nie jest tak dziwaczny, ale dzięki charakterystycznemu dachowi dorobił się sympatycznego określenia „pieczarka”.

Wybrane dla Ciebie