„W unijnych instytucjach jest deficyt demokracji”

aktualizacja: 06:42 wyślijdrukuj
Goście programu „Bez retuszu” byli podzieleni w ocenie Deklaracji Rzymskiej (fot. Christopher Furlong / Staff / Getty Images)

Deklaracja Rzymska zdominowała dyskusję w programie „Bez retuszu”. Goście byli jednak podzieleni w ocenie jej przewidywanych konsekwencji. – Deklaracja jest ważna w kontekście negocjacji o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii. Potrzebny był sygnał zgody i wspólnoty – wskazał Paweł Zalewski, europoseł PO. W ocenie Ryszarda Kuźmiuka, europosła PiS, to za mało. – W unijnych instytucjach jest deficyt demokracji, co jest ostateczną przyczyną Brexitu – przekonywał.

Z optymizmem na przyszłość Wspólnoty patrzy po podpisaniu deklaracji Bogusław Liberadzki, europoseł SLD i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

– To wzmocnienie pozycji Unii Europejskiej i podkreślenie woli kolejnych lat pójścia Unii w kierunku przemian i reformy – podkreślił.

Dokument „bez znaczenia”

Zdaniem Andrzeja Stankiewicza, publicysty Onet.pl, podpisany w sobotę przez przywódców krajów Unii dokument jest „bez znaczenia”.

– 10 lat temu podpisano podobną Deklarację Berlińską i nikt jej kompletnie nie pamięta, nie miała znaczenia. Już nie wspomnę o takich rzeczach jak Strategia Lizbońska, która miała budować Unię jako najbardziej konkurencyjną gospodarkę świata. Wydaje mi się, że się cieszymy fałszywymi pozorami jedności – przekonywał. Dowodził, że kluczową dla przyszłości Unii będą najbliższe wybory parlamentarne w Niemczech i Francji. Umiarkowany optymizm zachowuje Michał Karnowski, publicysta wSieci.pl. – Być może pod wpływem Polski, pod wpływem pani premier, ale Unia wydaje z siebie dokument, który może mówić czym ma być Wspólnota. I to jest dobra perspektywa – zaznaczył.

Wybrane dla Ciebie