Nie wysłała karetki, zaleciła zioła. Pacjentka zmarła

aktualizacja: 22:28 wyślijdrukuj
fot
Karetka przyjechała dopiero po drugim telefonie (fot. tvp.info/Paweł Chrabąszcz)

W Słupsku ruszył proces dyspozytorki, która zamiast wysłać karetkę, poleciła podać pacjentce zioła. Mąż 53-latki zadzwonił na pogotowie, gdy jego żona źle się poczuła. Kobieta potem straciła przytomność i zmarła mimo reanimacji. Przebieg rozprawy relacjonuje Radio Gdańsk.

Do tragedii doszło w styczniu 2015 roku w Słupsku. Mąż 53-latki zadzwonił na pogotowie i powiedział dyspozytorce, że gdy jego żona ćwiczyła brzuszki, zaczęły jej drętwieć palce i odczuwała ból w klatce piersiowej.

„Zapytałam dzwoniącego mężczyznę, czy żona na coś choruje. Powiedział, że w zasadzie jest zdrowa. Poleciłam mu, żeby podał jej coś ziołowego na uspokojenie. Moim zdaniem objawy wskazywały na przemęczenie, stres i nerwicę. Chciałam mu powiedzieć, żeby zdzwonił raz jeszcze, gdyby coś się działo, ale pan mnie uprzedził i zapytał, czy może to zrobić. Odpowiedziałam, że oczywiście tak, ale kolejny telefon był już z policji z informacją, że pani nie żyje” – mówiła przed sądem w Słupsku Bogumiła K. w relacji Radia Gdańsk. Dyspozytorka została oskarżona o nieumyślne narażenie mieszkanki Słupska na utratę życie i zdrowia. Może trafić do więzienia nawet na trzy lata.

Jak podaje Radio Gdańsk Bogumiła K. jest pielęgniarką, ale funkcję dyspozytorki pełniła od 2012 roku. Po dramatycznym incydencie straciła premię i została przesunięta do innego działu pogotowia w Słupska.

Wybrane dla Ciebie