„PiS po takich harcach nie będzie mówił o repolonizacji, ale o likwidowaniu monopoli”

aktualizacja: 17:13 wyślijdrukuj
Szef koncernu medialnego Ringier Axel Springer Marek Dekan napisał list do dziennikarzy w Polsce (fot. REUTERS/Fabrizio Bensch)

– Pan Dekan narozrabiał. To się może skończyć jak pisanie listu przez karpia w sprawie przyśpieszenia Bożego Narodzenia. Szef koncernu daje PiS paliwo i preteksty do zdecydowanych działań. Bo PiS nie miał narzędzi do repolonizacji mediów, a teraz, po takich harcach, będzie mówić o likwidowaniu monopoli. Nie będzie więc szukał paszportów właścicieli, ale wyśle do nich UOKiK – tak Jerzy Karwelis tłumaczył w TVP Info możliwe konsekwencje listu Marka Dekana, szefa niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer, do polskich pracowników koncernu.

Kilka dni temu „Wiadomości” TVP1 ujawniły, że szef Ringier Axel Springer Media AG Mark Dekan napisał do polskich pracowników koncernu. „Ideologie i prymitywne manipulacje przegrały z wartościami i rozsądkiem. Wyłącznym zwycięzcą nie jest jednak Donald Tusk, tak jak Kaczyński nie jest jedynym przegranym. Razem z Tuskiem wygrali Polacy – wszyscy ci, którzy są dumni z przynależności do Unii Europejskiej (...). Co do przegranych w tym starciu, to obok Jarosława Kaczyńskiego znalazła się dobra reputacja Polski jako rzetelnego partnera” – czytamy m.in. w liście. Instruował też dziennikarzy, jak powinni relacjonować unijne wydarzenia.

Zaniepokojenie listem wyraziło Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. W jego ocenie list narusza zasady niezależności redakcji i grozi ograniczeniem wolności słowa w Polsce.

Do listu Dekana krytycznie odniósł się Jerzy Karwelis, internowany w stanie wojennym działacz antykomunistyczny, który w koncernie Axel Springer Polska, a następnie Ringier Axel Springer był dyrektorem wydawniczym „Newsweek Polska” i magazynu „Forbes”, a także dyrektorem marketingu i dyrektorem komercyjnym.

„Byłem zawsze dumny z pracy w Axlu, a później w holdingu Ringier Axel Springer, nie wstydziłem się ani jednej przepracowanej tam chwili i ani jednej decyzji. Teraz wstydzę się, że w moim CV występuje okres pracy w kierowanej przez Pana firmie” – napisał działacz antykomunistyczny do Marka Dekana. Treść listu Karwelisa opublikował tygodnik „Do rzeczy”.
To niedopuszczalne

Jerzy Karwelis w rozmowie z TVP Info przekonywał, że w Polsce wolność, choć raczej nie jest ograniczana, to jednak „mainstreamowe media kształtują opinię publiczną i poziom debaty na bardzo niskim poziomie”.

– Napisałem swój list, ponieważ chciałem zaprotestować, że to nie jest już ta sama firma, w której pracowałem. Wtedy takie rzeczy nie przechodziły. Dziwi mnie, że gdy Niemiec był szefem koncernu w Polsce, takie rzeczy były nie do pomyślenia – mówił Karwelis.

Jego zdaniem niemiecko-szwajcarski koncern tolerował dziwne zachowania swoich podwładnych. – Nie reagował, że jeden naczelny jest trybunem antyrządowych manifestacji, a drugi instruuje przez Internet, jak przeprowadzić coś w rodzaju Majdanu w Polsce. Dziennikarze mają być obiektywnymi recenzentami rzeczywistości, a nie jej animatorami, jak niektórzy dziennikarze Axla – dodał.
Paliwo dla PiS

Zdaniem Karwelisa w Polsce „media są polem bitwy polsko-polskiej, w której nikt nie bierze jeńców”. – Wszystkie strony dają sobie po równo. Przeważają media mainstreamowi, bo ich siła jest taka jak armii wyposażonej w czołgi i rakiety, przeciw której biega dwóch trzech partyzantów, ze skleconymi łukami i procami – wyjaśniał.

Karwelis przestrzegał przed konsekwencjami pisma Dekana. –– Pan Dekan narozrabiał. To się może skończyć jak pisanie listu przez karpia w sprawie przyśpieszenia Bożego Narodzenia. Szef koncernu daje PiS paliwo i preteksty do zdecydowanych działań. Bo PiS nie miał narzędzi do repolonizacji mediów, a teraz, po takich harcach, będzie mówić o likwidowaniu monopoli. Nie będzie więc szukał paszportów właścicieli, ale wyśle do nich UOKiK – ostrzegał.

Wybrane dla Ciebie