Żeby się uczyć, jako 11-latka uciekła z domu. Teraz uczy, jak walczyć z dżihadem

Hauwa Ibrahim (fot. europarl.europa.eu)

W walce z dżihadem warto wykorzystać matczyną miłość – mówi ceniona na arenie międzynarodowej nigeryjska prawniczka Hauwa Ibrahim. Adwokatka od lat pracuje w sądach koranicznych, specjalizuje się w szariacie i uratowała już wiele kobiet przed ukamienowaniem. Jej historia to opowieść o ambitnym bardzo Kopciuszku, który postanowił sprzeciwić się rodzinie i tradycji, by postawić na swoim i zacząć się uczyć.

Dzień Kobiet, dzień walki ze zbrodniami. Indianki z Peru czekają na sprawiedliwość

8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet, to nie tylko kwiatki i czekoladki. To czas walki i przypominania, że w wielu miejscach na świecie prawa...

zobacz więcej

Przebyła niezwykłą drogę. Od biednej dziewczynki z nigeryjskiej wioski do znanej na całym świecie prawniczki, obrończyni praw człowieka i laureatki nagrody im. Sacharowa w 2005 r.

Dziś Hauwa m.in. wykłada na Harvardzie. Jej książka pt. „Practicing Shariah Law: Seven Strategies for Achieving Justice in Shariah Courts” (Praktykując prawo szariatu. Siedem strategii, by osiągnąć sprawiedliwość w sądzie koranicznym) jest cenionym podręcznikiem akademickim.

Pracuje też społecznie, zakłada fundacje, jeździ po świecie, spotyka się z ludźmi, edukuje. Zawsze jednak wraca do Nigerii, by tam występować jako adwokatka.


Muszę się uczyć

Hauwa urodziła się w 1968 r. na północy Nigerii, w małej wiosce w stanie Gombe w biednej muzułmańskiej rodzinie. Gdy miała 11 lat, rodzice, zgodnie ze zwyczajami, postanowili wydać ją za mąż za znacznie starszego mężczyznę.

Gdy tylko zdała sobie z tego sprawę, postanowiła uciec. Marzyła o szkole z internatem i bardzo chciała się uczyć. Pojechała do siostry, która mieszkała w mieście. Tam zobaczyła w telewizji nigeryjską mister edukacji mówiącą, że wszystkie nigeryjskie dziewczynki powinny mieć możliwość, by się kształcić.

Hauwa postanowiła więc, że pójdzie porozmawiać z panią minister. Była tam kilkadziesiąt razy, docierała zazwyczaj do recepcjonistki. Ale była zdeterminowana i, jak wspomina, nie miała nic do stracenia.

W końcu jej się udało. Po tej rozmowie i wielu perypetiach dopięła swego i rozpoczęła naukę, a potem zaczęła studiować prawo.

– Nie znałam żadnych prawników. Nawet do końca nie wiedziałam, co to tak naprawdę jest prawo i musiałam uczyć się dużo więcej niż inni. Cały czas spędzałam w bibliotekach. Pracowałam bardzo ciężko – wspomina.

Wenecka patrycjuszka, która zadziwiła świat. Mistrzyni matematyki, lingwistka i filozofka

Najpierw była cudownym dzieckiem, które w mig uczyło się języków i matematyki. Potem zainteresowała się muzyką i dawała koncerty, których chętnie...

zobacz więcej

Cierpią otoczone kokonem milczenia

W 1999 r., w 12 stanach północnej Nigerii wprowadzono szariat. Objął on prawie 50 mln ludzi. Najbardziej cierpią na tym kobiety. Ibrahim została pierwszą kobietą prawniczką, która występuje w sądzie koranicznym i broni ludzi przed chłostą, obcinaniem członków i ukamienowaniem. Reprezentowała już pro bono 150 kobiet i uratowała życie wielu z nich.

– Kobiety są podstawą każdego społeczeństwa. Życie zaczyna się w łonie kobiety, to one wychowują dzieci. I jeśli chcemy, by czekały nas lepsze czasy, musimy zadbać o nasze matki, ciotki, babki i siostry – mówi Ibrahimi.


Na północy Nigerii, tam gdzie pracuje Hauwa Ibrahim, 80 proc. ludzi mieszka na wsiach. I tam dochodzi do największej przemocy wobec kobiet. – Koncentruję się na tym, żeby właśnie im pomagać. Myślę, że przede wszystkim potrzebna jest tam edukacja. Ona daje wolność – mówi Ibrahimi.

Kobiety z wiosek na północy Nigerii muszą w wieku 12 lat wyjść za mąż i przenieść się do mężowskiej rodziny. Tam często są bite i prześladowane, ale nie mogą się skarżyć. Jak opowiada prawniczka w wywiadach, wiedzą, że nikt im nie pomoże, że przeciwko nim są zwyczaje społeczne, a religia wymaga od nich totalnego posłuszeństwa wobec męża i jego rodziny. Otaczają się więc kokonem milczenia i cierpią.

Tragedia w cieniu Wezuwiusza. 12-latka sprzedana mafii

Musiało minąć wiele lat, by Ilda Terracciano nauczyła się opowiadać o tym, co ją spotkało w dzieciństwie. Jej historia jest o tyle zadziwiająca, że...

zobacz więcej

Każdy ma swoją rolę do odegrania

Mąż Ibrahim jest Włochem. Była pierwszą kobietą w swojej okolicy, która wyszła nie tylko za obcokrajowca, ale też za białego. Matka po raz kolejny powiedziała jej, że chyba oszalała. Nikt z rodziny nie pojawił się na ślubie, uznano bowiem, że Hauwa złamała tabu.

Małżonkowie żyją szczęśliwie, wychowują dwóch nastoletnich już synów. Raz na jakiś czas mąż, mocno zaniepokojony pogróżkami, które Ibrahim dostaje w związku ze swoją pracą i działalnością społeczną, prosi ją, by zwolniła tempo i była ostrożna. Tak jak m.in. wtedy, gdy zaangażowała się w obronę skazanych na ukamienowanie za cudzołóstwo Safiyi Hussaini i Aminy Lawal.

– Ludzi dzwonili i grozili mi, że mnie zabiją, jeśli nie zostawię tych spraw. Nawet kobiety mówiły mi, że działam przeciwko odwiecznemu prawu – wspomina prawniczka. I Hussaini i Lawal udało się uratować.


– Mąż czasem mi przypomina, że nie zmienię świata. Odpowiadam mu, że nie chcę zmieniać całego świata, tylko jednĄ jego małą cząstkę. Każdy z nas ma swoją rolę do odegrania – powiedziała prawniczka w jednym z wywiadów.

Mafię można ujarzmić. Willa „Scarface” otwiera podwoje przed chorymi

– Włochy powinny podziękować tej społeczności, która wzięła na swoje barki zamienienie mafijnych majątków w symbol nowego życia – mówił Renato...

zobacz więcej

Siła obyczaju

Wg szariatu, tłumaczy Hauwa, kobieta może być skazana za cudzołóstwo, jeśli dopuści się go publicznie, z własnej woli, a poświadczy to czterech świadków, mężczyzn, którzy są uznani za zdrowych psychicznie. Tymczasem w większości tego typu spraw, w których broni kobiet, warunki te nie są dotrzymywane.

Prawniczka jeździ po Nigerii i spotyka się z ludźmi. Wie doskonale, że musi dostosować się do panujących tam obyczajów. Gdy po raz pierwszy występowała przed sądem koranicznym, lokalni duchowni islamscy stwierdzili, że jest apostatką, łamie prawo i powinna zostać ukamienowana.

Ibrahim, dzięki pomocy znajomego dziennikarza z BBC, zorganizowała z nimi spotkanie. Przyszła tradycyjnie ubrana, spowita zasłonami od stóp do głów. Nie usiadła na krześle, uklękła na środku sali i bez podnoszenia wzroku na mężczyzn, rozmawiała z nimi o szariacie, posługiwała się cytatami z Koranu. Udało jej się, pozwolono jej działać.


Królowa siedzi na podłodze

– W mojej wiosce nie ma wody, prądu, nie prowadzi do niej porządna droga. Kiedy przyjeżdżam do Nigerii, muszę się meldować starszyźnie, bo jestem uważana teraz za królową wioski. Czuję się tam jak w domu – mówi Hauwa.

Ale najstarsi ludzie z wioski uważają, że Hauwa nie szanuje swojej pozycji, bo gdy przyjeżdża, siedzi na podłodze w chacie i rozmawia z najbiedniejszymi ludźmi.

Jak opowiada prawniczka, stara się wytłumaczyć ludziom, że wszyscy są sobie równi, że powinni się szanować wzajemnie i nic nie daje prawa do tego, by krzywdzić innych.

Pokojowa rewolucja zaczyna się od kobiet

Hauwa Ibrahim angażuje się mocno w walkę z islamskim terroryzmem. Mówiła o tym m.in. podczas niedawnej konferencji pt. „Uwolnić kobiety od przemocy”, zorganizowanej pod auspicjami Parlamentu Europejskiego w Rzymie.

– Zrozumiałam już dawno, że fundamentalizm to duchowa mistyfikacja, ogłupianie ludzi. Trzeba wrócić do tradycji, by się przed nim bronić – mówi Ibrahim. Wyjaśnia, że w Koranie jest wielokrotnie podkreślana mocna więź syna z matką, ponieważ „raj leży u stóp matki".

Hauwa Ibrahim spotykała się z uwięzionymi w Nigerii terrorystami ze skrajnej organizacji terrorystycznej Boko Haram. W 2014 r. ówczesny prezydent Nigerii Goodluck Jonathan zaprosił ją, by włączyła się w działania komitetu, który walczy o uwolnienie dziewczyn porwanych przez Boko Haram.

W kwietniu 2014 r. ze szkolnego internatu w mieście Chibok w Nigerii bojownicy Boko Haram, organizacji terroryzującej kraj i dążącej do utworzenia islamskiego kalifatu, porwali 276 dziewcząt. Do tej pory udało się uwolnić zaledwie garstkę z nich.

Z kolei w Jordanii, na zaproszenie fundacji księcia Hasana bin Talala, pracowała w obozach dla uchodźców i stykała się z dżihadystami tzw. Państwa Islamskiego.

Prozachodnia Jordania jest częścią kierowanej przez USA koalicji przeciwko dżihadystom z tzw. Państwa Islamskiego (IS) w Syrii i Iraku.

Prawniczka opowiada, że wielu bojowników, z którymi się spotkała, to młodzi ludzie, którzy zaangażowali się w walkę po stronie terrorystów, bo czuli, że są na marginesie życia. Byli sfrustrowani, bez pracy i znalazł się ktoś, kto zaczął im mówić, jak są ważni i że mogą zostać bohaterami. Ibrahim zwraca uwagę, że są oni na masową skalę werbowani m.in. za pośrednictwem internetu i mediów społecznościowych. Tłumaczy, że jej zdaniem nie wojsko i broń, ale miłość i dbałość o ludzi może pomóc w walce z terroryzmem.


W Nigerii Hauwa Ibrahim zorganizowała spotkanie dwóch więźniów z Boko Haram z ich matkami i obserwowała wzruszona, jak dwudziestolatkowie tulili się do nich jak małe dzieci.

Prawniczka założyła organizację Mother’s Without Borders: Steering Youth Away from Violent Extremism (Matki bez granic; Odciągnąć młodzież od gwałtownego ekstremizmu). Apeluje, by kobiety uważnie obserwowały swoje dzieci i reagowały na każde nietypowe zachowanie, zmianę stylu życia.

Podkreśla, że należy myśleć globalnie, ale działać lokalnie. I tak, jak jest przekonana, że można zmienić prawo szariatu, tak uważa, że kobiety mogą wiele zdziałać w walce z terroryzmem.

Zobacz więcej