Naukowcy przyjrzeli się arcydziełu Michała Anioła. Mistrz miał problemy z zębami?

aktualizacja: 20:19 wyślijdrukuj
fot
Arcydzieło Michała Anioła (fot. Flickr/xilibber)

Zapewne nikt ze zwykłych wielbicieli talentu Michała Anioła tego nie zauważył. Trzeba było się bowiem bardzo dobrze przyjrzeć Piecie tego artysty, która znajduje się w Bazylice św. Piotra, by zobaczyć, że Chrystus, którego trzyma na kolanach Maryja, ma o jeden ząb za dużo.

To detal co prawda prawie niewidoczny, ale dla naukowców fascynujący. To piąty centralny siekacz (człowiek ma zazwyczaj cztery siekacze), czyli tzw. mesiodens, zwany w renesansie „zębem grzechu”.

Jak tłumaczy historyk sztuki Marco Bussagli z Akademii Sztuk Pięknych w Rzymie, nie znaczy to, że zaledwie dwudziestoparoletni Michał Anioł nie znał się na anatomii.
Jak tłumaczył podczas wykładu dla uczestników międzynarodowego kongresu dentystycznego w Rimini, chodziło o to, by zaznaczyć, że Jezus Chrystus wziął na siebie wszystkiego grzechy świata. Historycy znają takie przypadki w sztuce. Podobny chwyt zastosował Lorenzo Salimbeni w swoim obrazie Pietà.

Bussagli mówił także, że Michelangelo malował „zęby grzechu” także u niektórych postaci z Sądu Ostatecznego. Pojawiły się takie detale również w ilustracjach Boticellego do „Boskiej komedii” Dantego.

Wybrane dla Ciebie