Naukowcy przyjrzeli się arcydziełu Michała Anioła. Mistrz miał problemy z zębami?

Arcydzieło Michała Anioła (fot. Flickr/xilibber)

Zapewne nikt ze zwykłych wielbicieli talentu Michała Anioła tego nie zauważył. Trzeba było się bowiem bardzo dobrze przyjrzeć Piecie tego artysty, która znajduje się w Bazylice św. Piotra, by zobaczyć, że Chrystus, którego trzyma na kolanach Maryja, ma o jeden ząb za dużo.

Astronauci kosmiczne warunki testują… we włoskich jaskiniach

Astronauci do eksploracji kosmosu przygotowują się w jaskiniach na Sardynii. W trudnych warunkach, bez pomocy medycznej, zmuszeni do współpracy,...

zobacz więcej

To detal co prawda prawie niewidoczny, ale dla naukowców fascynujący. To piąty centralny siekacz (człowiek ma zazwyczaj cztery siekacze), czyli tzw. mesiodens, zwany w renesansie „zębem grzechu”.

Jak tłumaczy historyk sztuki Marco Bussagli z Akademii Sztuk Pięknych w Rzymie, nie znaczy to, że zaledwie dwudziestoparoletni Michał Anioł nie znał się na anatomii.

Jak tłumaczył podczas wykładu dla uczestników międzynarodowego kongresu dentystycznego w Rimini, chodziło o to, by zaznaczyć, że Jezus Chrystus wziął na siebie wszystkiego grzechy świata. Historycy znają takie przypadki w sztuce. Podobny chwyt zastosował Lorenzo Salimbeni w swoim obrazie Pietà.

Bussagli mówił także, że Michelangelo malował „zęby grzechu” także u niektórych postaci z Sądu Ostatecznego. Pojawiły się takie detale również w ilustracjach Boticellego do „Boskiej komedii” Dantego.

źródło:
Zobacz więcej