Nie droższy niż limuzyna, a uprawnienia zrobić łatwiej niż prawo jazdy. Polskie wiatrakowce

Adam Domagała aktualizacja: 17:15 wyślijdrukuj
fot
Testy najnowszego modelu Taifun (fot.trendak.eu)

Są zwrotniejsze od małych samolotów i dużo tańsze w użytkowaniu od śmigłowców, w dodatku latają na zwykłą benzynę, a do startu i lądowania wystarczy kawałek pola. Są także produkowane przez polskie firmy. Największa z nich, we współpracy z Politechniką Lubelską, stworzyła właśnie model do rekreacyjnego latania.

Wiatrakowce są w Polsce mało znane, ale ten rynek cały czas się rozwija. Można wykorzystywać je do wielu rzeczy – pomagają w rolnictwie, patrolują linie przesyłowe, szukają zaginionych osób. W końcu mogą służyć po prostu do rekreacyjnego latania. Ich przewagą jest to, że są relatywnie tanie w użytkowaniu, lądować i startować mogą z pola porośniętego trawą, a przechowywane mogą być w zwykłym garażu.

Także uprawnienia można zdobyć łatwo, ponieważ wystarczy zaliczyć jedynie 21 godzin praktyki i 30 godzin teorii, a później zdać egzamin. Jak przekonuje jeden z producentów, zdobycie uprawnień jest łatwiejsze niż zdanie prawa jazdy. W porównaniu z samolotami i śmigłowcami są także relatywnie tanie. Ceny najtańszych modeli zaczynają się od 40 tys. euro. Za najdroższy, teraz wprowadzany do oferty wiatrakowiec Taifun firmy Aviation Artur Trendak, jedynej w Polsce seryjnie produkującej wiatrakowce, trzeba zapłacić ok. 130 tys. euro.

  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)
  • (fot.trendak.eu)

Model Taifun jeszcze w tym roku wejdzie do sprzedaży

O wiatrakowcach, pasji od latania oraz zastosowaniu tych statków powietrznych rozmawiamy z Michałem Trendakiem z firmy Aviation Artur Trendak.

Portal tvp.info: Wyglądają jak śmigłowce, ale nimi nie są. Czym są wiatrakowce?

Michał Trendak: Wiatrakowiec to coś pomiędzy samolotem i śmigłowcem. Bardziej jest samolotem niż śmigłowcem, chociaż jego wygląd wskazywałby na coś innego. Specyfika lotu i pilotażu jest raczej jak w samolocie niż w śmigłowcu. Na pewno jest dużo bardziej zwrotny niż samolot, dodatkowo my uważamy, że jest dużo bardziej bezpieczny. Także dużo łatwiej się nim lata niż śmigłowcem. Ta zwrotność może być wykorzystywana w różnego rodzaju usługach, które można świadczyć tym sprzętem za znacznie niższe ceny niż śmigłowcami.

Na jakiej zasadzie lata?

Wirnik nośny, czyli to, co znajduje się na górze wiatrakowca, to jest wirujący płat, który daje nam to, co dają w samolocie skrzydła. Przed startem rozpędzamy wirnik do 220/230 obrotów na minutę i później startujemy jak samolot, czyli rozpędzamy się, ale już z odłączonym napędem wirnika nośnego. Jak go odłączyliśmy, to później obraca się sam, dzięki strugom napływającego powietrza. Nawet, jeśli zgaśnie nam silnik, to on cały czas będzie się obracał. Mamy wtedy chwilę czasu, żeby zastanowić się, gdzie bezpiecznie wylądować. Jest to bezpieczny sprzęt. Nie da się go np. przeciągnąć, wprowadzić w korkociąg.
Jaką infrastrukturą trzeba dysponować, żeby korzystać z wiatrakowców?

Do startu i lądowania wystarczy kawałek równego pola z trawą. Ogromną zaletą jest też to, że jeśli ma się garaż na samochód, to wystarczy go podwyższyć do trzech metrów i można już tam trzymać wiatrakowiec. Na samolot potrzeba już hangaru o szerokości wjazdu ok. 10 metrów. Wiatrakowiec można też trzymać na podwórku. Nie potrzeba też szerokich dróg dojazdowych. Dodatkowa zaleta jest taka, że jeśli z jakichś powodów trzeba będzie wylądować w polu, a wiatrakowiec będzie niezdolny do startu z tego miejsca, to wystarczy podjechać zwykłą lawetą samochodową, po zdjęciu wirnika, który także się składa, za chwilę można być na lotnisku i podjąć dalszy lot.

Ultralekkie statki powietrzne mają to do siebie, że czasami pogoda jest taka, że nie można nimi latać. Załóżmy, że ktoś wybrał się na wakacje na Mazury, ale czas urlopu się kończy, a pogoda nie pozwala na lot. W przypadku samolotu, trzeba go zostawić w hangarze, gdzie trzeba płacić komuś za hangarowanie. W przypadku wiatrakowca wystarczy wziąć zwykłą samochodową lawetę i można wrócić do domu.
Co można powiedzieć o osiągach wiatrakowców?

Średnia prędkość przelotowa, to ok. 150 km/h. Jednak wszystko zależy do tego, jak zostanie załadowany, bo w lotnictwie bardzo istotna jest masa, którą ze sobą zabieramy. W przypadku Taifuna, naszego najnowszego modelu, maksymalna masa startowa wynosi 560 kilogramów. Na pełnym baku może lecieć od 5 do 6 godzin. Zalecane jest jednak robić międzylądowanie.

Do czego można stosować wiatrakowce?

Główne zastosowanie wiatrakowców, to skanowanie terenu, skanowanie linii energetycznych czy gazociągów, ogólnie długich linii przesyłowych. Teraz rozpoczęliśmy duży projekt, wspólnie z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie i Instytutem Agrofizyki przy PAN, gdzie wiatrakowiec będzie wykorzystywany do precyzyjnego rolnictwa, czyli skanowane będą rośliny, aby określić precyzyjnie dawkowanie oprysków i nawożenie.

Wiatrakowce są także wykorzystywane przez różnego rodzaju służby mundurowe. Przede wszystkim maszyny wykorzystywane są do patroli, poszukiwania zaginionych osób. Z naszych maszyn w Polsce korzystała już straż pożarna oraz policja podczas akcji „Znicz”.
Wiatrakowce nadają się po prostu do rekreacyjnego latania?

Tak, teraz do oferty wprowadzamy kolejny model – Taifun. Pierwsze zamówienia będziemy realizowali we wrześniu tego roku. To oferta dla kogoś, kto poszukuje limuzyny wśród wiatrakowców. W tym wypadku istnieje możliwość bardzo luksusowego wykończenia wnętrza, np. pikowana skóra, etc. Także jego wygląd jest bardzo nowoczesny. Ten model kierowany jest raczej do indywidualnego odbiorcy, który nastawia się na rekreację.

Natomiast, jeśli ktoś potrzebuje „woła roboczego” do agrolotniczych prac, to nie jest mu potrzebny Taifun. Mamy w ofercie inne modele, które do zwykłej pracy nadają się lepiej. Chociaż znamy rolników, którzy wykorzystują wiatrakowce nie do pracy, a do oblotu swoich pół, ponieważ areał mają tak duży, że samochodem objechanie tego terenu zabrałoby zbyt dużo czasu. W tym wypadku Taifun też by się bardzo dobrze sprawdził.
Jak wygląda obecnie rynek wiatrakowców w Polsce?

Rynek nie jest zbyt duży, ale się rozwija. Odnośnie przepisów, to są do zaakceptowania. Także zarejestrować i ubezpieczyć w Polsce wiatrakowiec można bez problemu. Rozwój rynku zależy od czegoś innego.

Polacy mają swego rodzaju harmonogram, czyli jeśli ktoś się dorabia, to najpierw buduje duży dom albo kupuje duże mieszkanie, później kupuje dobry samochód, dopiero później myśli o dodatkowych rzeczach, takich jak samolot lub wiatrakowiec, ale z reguły jeszcze wcześniej jest łódź. Na Zachodzie jest trochę inaczej, bo ludzie tam widzą, że latanie wcale nie musi być takie drogie. Tam pasjonaci często rezygnują np. z lepszej klasy samochodu, aby móc latać. Ale już także w Polsce można zobaczyć, że wiatrakowce są rozpoznawalne. Np. jak jesteśmy na targach, to coraz częściej jesteśmy pytani np. co to jest za typ wiatrakowca, a nie co to jest wiatrakowiec. Jest postęp.
Co trzeba zrobić, żeby móc latać takim statkiem powietrznym?

Trzeba mieć świadectwo kwalifikacji pilota wiatrakowca ultralekkiego, czyli trzeba mieć 21 godzin praktyki oraz 30 godzin teorii. Takie uprawnienia robi się mniej więcej, jak prawo jazdy na samochód, a moim zdaniem nawet trochę prościej, ponieważ jeśli dotrwa się do egzaminu, to z reguły się go zdaje. Dużo łatwiej zdobyć te uprawnienia niż licencję pilota prywatnego.

Jak w takim wypadku wygląda wasza sprzedaż?

Nasze produkty sprzedajmy głównie za granicę, to jest 95 proc. produkcji. Obecnie w Polsce lata około 30 wiatrakowców, z czego ponad połowa wyprodukowana przez nas. Natomiast za granicą wiatrakowce naszej firmy latają w Afryce, Azji, Australii, obie Ameryki. Serwis także oferujemy na całym świecie.
Aviation Artur Trendak to firma rodzinna. Jakie były jej początki?

Ponad 10 lat produkujemy wiatrakowce w Polsce. Historia zaczęła się we Francji. To tam mój ojciec poznał swojego wspólnika. Także we Francji składane były pierwsze prototypy. Następnie produkcja została przeniesiona do Polski. U nas ten produkt został zaprojektowany od nowa i przystosowany do produkcji seryjnej. Tak powstały pierwsze egzemplarze. Kolejne powstawały już wyłącznie w Polsce. W pewnym momencie drogi ojca i francuskiego kooperanta się rozeszły. Od tamtej pory sami opracowujemy wszystkie nowe produkty.

Można powiedzieć, że to polska produkcja?

Tak, z prototypu, który dojechał z Francji, nic nie zostało. Wszystkie konstrukcje są wymyślone przez polskich inżynierów. Kiedyś mieliśmy produkcję wirników we Francji, mieliśmy dostawców francuskich, a teraz cała produkcja została przeniesiona do Polski. Polskie huty robią dla nas profile wirników, które później sami składamy i przygotowujemy do lotu.

Jedynym wyjątkiem jest silnik austriacki. To jest monopolista na rynku ultralekkich statków powietrznych, dlatego tu nie da się nic zrobić. Ale nawet nie ma potrzeby, ponieważ silniki te są w użyciu na całym świecie, nie ma żadnego problemu z częściami zamiennymi itd. Bardzo ważne jest jednak to, że silniki dostarczane przez Austriaków są przez nas zmodyfikowane. Kilka lat temu zmodyfikowaliśmy ten silnik we własnym zakresie. Natomiast ostatnio, w ramach projektu unijnego, postanowiliśmy, że do naszego nowego wiatrakowca – Taifuna, zaproponujemy coś nowego, czyli znacznie zwiększymy moc silnika, dlatego podjęliśmy współpracę z naukowcami z Politechniki Lubelskiej.

Wybrane dla Ciebie