TYLKO U NAS

Juan Pablo Escobar: moja miłość do ojca była bezwzględna, ale nie chciałem iść w jego ślady

Beata Zatońska aktualizacja: 20:47 wyślijdrukuj
Kolumbijski baron narkotykowy Pablo Emilio Escobar Gaviria (1949-1993) (fot.PAP/Newscom)

– Kiedy miałem siedem lat ojciec powiedział mi, że jest przestępcą i że to on zlecił zabójstwo ministra sprawiedliwości. Kiedy oglądaliśmy wiadomości, opowiadał mi, których kryminalistów znał, wskazywał kogo zabił, a z którym przestępstwem nie miał nic wspólnego. Stawałem się coraz bardziej świadom tego, kim jest i co robi. Pisząc tę książkę chciałem się podzielić lekcjami życia, które dostałem dorastając u jego boku, by nie powtórzyć jego historii – powiedział portalowi tvp.info Juan Pablo Escobar, syn osławionego Pabla Escobara, szefa narkotykowego kartelu z kolumbijskiego Medellin.

W Polsce ukazała się właśnie książka pt. „Mój ojciec Pablo Escobar”. Escobar syn nie poszedł w ślady ojca, mówi o sobie, że jest pacyfistą. Skończył architekturę i mieszka teraz w Argentynie. Jego ojciec był szefem potężnego narkotykowego imperium, które przed laty odpowiadało za 80 proc. kokainy przemycanej z Bogoty do Madrytu i Nowego Jorku. Szef kartelu z Medellin był jednym z najbogatszych ludzi świata i bez litości mordował swoich wrogów.

Był pan bardzo mały, kiedy dowiedział się, że pana ojciec nie jest takim sobie zwykłym człowiekiem. Jak to się stało?

Miałem siedem lat, gdy zobaczyłem ojca w telewizji. To było w 1984 r., kiedy w zamachu zginął minister sprawiedliwości Kolumbii. Mówili, że mój ojciec stoi za tym morderstwem. Wtedy powiedział, że jest przestępcą, że taki wybrał zawód. Potem komentował to, co mówili o nim w telewizji, wskazywał, kogo zabił i z którymi sprawkami nigdy nie miał do czynienia. Od tamtego czasu nasze życie już nie było takie samo jak wcześniej. Ale przestałem myśleć o ojcu jako o urzędniku, który ma bardzo nietypowe godziny pracy. Jestem mu wdzięczny, że wtedy powiedział mi prawdę.

Miał pan duże szanse, by pójść w ślady ojca. Czy po jego śmierci ktoś to panu proponował?

To nie jest tak, że ktoś komuś coś takiego proponuje. Jeśli chcesz, wchodzisz w ten biznes. I musisz wziąć pod uwagę wszystkie możliwe konsekwencje. To sprawa sposobu myślenia i podejścia do życia. Mogłem zacząć zarabiać miliony, ale nigdy nie chciałem prowadzić takiego życia, jakie prowadził mój ojciec. Widziałem, co się z nim działo. Przy tego typu sposobie życia przychodzi moment, gdy masz tyle pieniędzy, by kupić supermarket, ale nie możesz po prostu wyjść do sklepu po chleb, bo to niebezpieczne. Pieniądze z handlu narkotykami, które zarobił mój ojciec, najpierw otworzyły przed nami cały świat, a potem nasza rodzina się rozpadła. Rozpadł się cały nasz świat.
Pablo Escobar (fot.PAP/Newscom)
Jaka jest pana prawda o ojcu?

Całe życie towarzyszą mi dwie prawdy o ojcu. Jedna ta, która jest udziałem moim i mojej rodziny, a druga to ta o Escobarze, okrutnym szefie narkotykowego kartelu, jednym z największych przestępców w Kolumbii, a może i na świecie. Moja miłość do niego była bezwzględna, był świetnym ojcem. Nie było mi łatwo przyzwyczaić się do tego, jak postępował wobec swoich wrogów. Kocham go, ale nie jestem z niego dumny. Mój ojciec był człowiekiem pełnym sprzeczności. Przekazywał mi szczytne ideały, a sam postępował zupełnie inaczej. Zabijał bez wahania każdego, kto stanął mu na drodze.

Kiedy najmocniej poczuł pan, że nie chce być takim, jak ojciec?

Już jako nastolatek byłem pacyfistą. Ojciec zachęcał mnie, żebym się uczył, wspierał mnie w tym. Wiem, może to dziwnie zabrzmi, ale gdybym powiedział, że chcę zostać lekarzem, kupiłby mi szpital. Jednak życie naszej rodziny potoczyło się inaczej. Kiedy najmocniej poczułem, że nie chcę mieć nic wspólnego z tym, co robił mój ojciec? W dniu, gdy zginął. Rozmawiałem z nim dziesięć minut przed jego śmiercią. Zrozumiałem, że tak naprawdę mogę być następny. Zresztą po tym, jak zginął, wielu ludzi mi groziło, choć nie miałem nic wspólnego z interesami ojca. W tym biznesie synowie często idą w ślady ojców, to naturalna droga. Ale ja doskonale zdawałem sobie sprawę z tych zbrodni, których dopuścił się mój ojciec.
Juan Pablo Escobar z książką, którą napisał o ojcu (fot. Zysk i S-ka)
Są dwie wersje śmierci pana ojca. Wg jednej zginął podczas ucieczki, gdy oddziały kolumbijskie wraz z amerykańskimi oddziałami szturmowały jego rezydencję? Wg drugiej Pablo Escobar popełnił samobójstwo. Która wersja jest prawdziwa?

Ojciec często mówił, że nie da się złapać. Zawsze powtarzał, że ma w karabinie 15 kul. 14 jest dla jego wrogów, a ostatnia – dla niego. Kula, która go zabiła, przeszła przez jego głowę dokładnie w tym samym miejscu, które wskazywał, gdy mówił swojej rodzinie o samobójstwie w chwili największego zagrożenia.

Przez wiele lat mieszkał pan w Argentynie pod innym nazwiskiem. Potem zdecydował się pan pokazać światu jako Juan Pablo Escobar i wziąć udział w filmie o ojcu. Napisał pan też książkę. Co pana skłoniło do wyjścia z ukrycia?

W pewnym momencie wrogom mojego ojca udało się wsadzić mnie na krótko do więzienia w Argentynie. Wtedy zacząłem myśleć, by opowiedzieć prawdę o nim. Z jednej strony to rodzaj terapii dla mnie, a z drugiej przestroga, by nikt nie myślał o tym, by iść drogę mojego ojca. Na temat Pablo Escobara krąży mnóstwo kłamstw.

Miał pan szczęśliwe dzieciństwo? Pierwsze lata spędził pan w ogromnej posiadłości, z wielkim zoo, figurami dinozaurów, itp. Trochę jak w bajce.

To była bajka, którą mógł napisać Quentin Tarantino. Pamiętam np. jak ludzie z kartelu Cali obrzucali nas bombami. Moja mama, ja i mała siostra byliśmy wtedy razem z ojcem. I to tylko jedna z takich historii.

Czy szuka pan rozgrzeszenia?

Pod względem moralnym wziąłem na siebie winy ojca. I proszę o przebaczenie jego ofiary. Także poprzez tę książkę. Przebaczenie jest jedynym sposobem na zaprowadzenie pokoju i znalezienie ukojenia. Oczywiście, nie może być ono równoznaczne z zapomnieniem. Trzeba mieć ciągle przed oczami to, co wydarzyło się w Kolumbii w latach 80. Ale nienawiść zawsze zmienia się w pewnym momencie w przemoc. Spotkanie z tą bolesną przeszłością było trudne, ale potrzebne. Poza tym, chcę pokazać ludziom, by nie naśladowali mojego ojca, choć wiem, że wielu młodych może marzyć o jego potędze. Wiele złego moim zdaniem zrobił serial „Narcos”, który gloryfikuje w pewien sposób jego życie. Amerykanie mają zresztą tendencje do koloryzowania. Proszę spojrzeć, jak opowiadają o wojnie w Wietnamie. Można mieć wrażenie, że tę wojnę wygrali.

Spotyka pan czasem ludzi, z którymi był związany pana ojciec?

95 proc. z nich już nie żyje.

Czy sytuacja w Kolumbii zmieniła się przez ostatnich 20 lat?

Tak, jest o wiele lepiej niż przed laty. Ale oczywiście są organizacje przestępcze, nadal kwitnie handel narkotykami, a Kolumbia jest w światowej czołówce, jeśli chodzi o kokainę. W walce z narkotykowymi kartelami nie wygramy używając broni. Potrzebna jest przede wszystkim edukacja. Jeśli nie chcemy, by pojawił się ktoś podobny do Pabla Escobara, trzeba znieść narkotykową prohibicję. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Narkotyki to straszna sprawa, ale dzięki prohibicji kartele i mafie, które nimi handlują naprawdę wiele zarabiają. Nie bez powodu w swoim czasie mój ojciec był jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Gdy w grę wchodzą tak kolosalne pieniądze, zaczynają się okrutne, narkotykowe wojny.

Wybrane dla Ciebie