„Bywam brany za kelnera, bo noszę muchę”. Spec od etykiety tłumaczy, jak unikać gaf

Adam Jarczyński (fot. materiały prasowe Znak)

Mówienie „smacznego” nie jest w dobrym tonie, to gafa z co najmniej trzech powodów – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Adam Jarczyński, pasjonat – jak sam o sobie pisze –„wszystkiego co ma związek z dobrymi manierami”, autor bloga dobremaniery24.pl. I tłumaczy, kiedy należy całować panie w dłoń, czym jeść spaghetti i sushi oraz kiedy i w czym przyjść na przyjęcie, żeby nie popełnić gafy.

Tancerz jak gwiazda rocka. „Ohad daje widzom mocne, rewolucyjne wręcz poczucie wolności”

– Gdy Tomer został filmowcem, natychmiast pojawiła się myśl, żeby zrobić film o Ohadzie Naharinie. Sztuka Ohada zmieniła go na lepsze i chciał się...

zobacz więcej

Starsi ludzie zwykli mawiać: ach, ta dzisiejsza młodzież, taka niewychowana. Zanikają dobre obyczaje?

Nie możemy się kurczowo trzymać zasad, którym hołdowali nasi dziadkowie. Część z nich nie ma zastosowania. Pojawiają się za to nowe obszary, w których przydają się dobre maniery. Janina Ipohorska, czyli słynny Jan Kamyczek z „Przekroju”, nie pisała o e-mailach, internecie i telefonach komórkowych, bo ich nie było. Dobre obyczaje to przede wszystkim taka umiejętność funkcjonowania w środowisku, by nie robić nikomu krzywdy swoim postępowaniem, okazać szacunek. Niektórzy to potrafią, albo chcą się nauczyć, inni – nie. Jest współcześnie pewnego rodzaju bylejakość i ja jako pasjonat savoir-vivre’u widzę ją i z tego powodu cierpię.

Czy dobre obyczaje, tak samo jak np. język, podlegają zmianom?

Jeśli chodzi o podstawy, to nie. Szanuję drugą osobę i robię wszystko, by nie czuła się w moim towarzystwie niekomfortowo. Nie jest ważne, czy to będzie wystawny bal, internetowe forum dyskusyjne, czy miejsce pracy. Kiedyś tzw. buchnięcie w mankiet było wskazane i na czasie. Co więcej, kobiety tego oczekiwały. A teraz wręcz przeciwnie, takie zachowanie może sprawiać wręcz przykrość. A mężczyźni z kolei głupieją, bo nie wiedzą: całować czy nie.

Postawmy więc sprawę jasno. Całować, czy nie całować? I czy to prawda, że tylko w Polsce zachował się ten relikt?

To nie jest tylko polski zwyczaj, choć mamy taką etykietkę szarmanckości. Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy swoją małżonkę Carlę Bruni w rękę całował. Robią to więc m.in. Francuzi i Brytyjczycy, ale nie tak nagminnie jak u nas. Ja byłem wychowywany w tym duchu, że buchnąć w mankiet trzeba. Broniłem się przed tym, ale musiałem. Aż w końcu przejęty tym całowaniem dłoni z rozpędu buchnąłem w mankiet też przez przypadek wujka.

Dzisiaj zwyczaj całowania w rękę kobiet, w dobie zrównywania płci, zanika. Witamy się przez uścisk dłoni. W 99 proc. myślę, że lepiej, by panowie nie prowokowali takich sytuacji. Chyba że widzą, że któraś z pań tę formę powitania lubi. Oczywiście co innego, jeśli on idzie do jej matki z wizytą. Wtedy całować trzeba. W sytuacjach biznesowych lepiej tego unikać. Choć jeśli dowiemy się, że pani prezes przychylnie patrzy na całowanie w rękę, nie uchylajmy się. Poza tym w większym towarzystwie jest tak, że albo panowie całują ręce wszystkich pań, albo żadnej.

teraz odtwarzane
Spec od etykiety tłumaczy, jak unikać gaf

źródło:

Kiedyś tzw. buchnięcie w mankiet było wskazane i na czasie. Co więcej, kobiety tego oczekiwały. A teraz wręcz przeciwnie.

„Nigdy nie zastanawiałam się, czy wyglądam na ekranie korzystnie”

– To, co się przeżyło, zostaje wypisane na twarzy. Musiałam obnażyć moją bohaterkę. Nigdy nie zastanawiałam się poza tym, czy wyglądam na ekranie...

zobacz więcej

Czy po przyjściu do biura panowie powinni brać się do obcałowywania dłoni koleżanek na powitanie?

Unikałbym tego. Jest jednak sytuacja, która budzi wątpliwości. Panie na szkoleniach często mnie pytają, czy ich kolega zachowuje się grzecznie, jeśli podaje rękę innym panom, a paniom rzuca „cześć”. Oczywiście, że nie jest to grzeczne. I dochodzimy do takiej sytuacji, że panowie nie wiedzą, jak się przywitać z koleżankami. Dlatego najlepiej powiedzieć „cześć” albo „dzień dobry” wszystkim. Powinno to wyglądać w sposób naturalny. Podchodzę, witam się i jeśli koleżanka zainicjuje wymianę uścisku dłoni, to wtedy podaję rękę. A potem witam się z kolegami.

Inicjatywa wychodzi więc od kobiety?

Właśnie tak.

Gdzie mamy się uczyć dobrych manier?

Przede wszystkim wynosimy je z domu. Naśladujemy po prostu wzorce. Wiedziałem od początku, jak powinienem się zachowywać w różnych sytuacjach. Po prostu tak było i już. Moi koledzy czasem podkpiwali, ale koleżankom moje zachowanie bardzo się podobało. Ale myślę, że może warto byłoby w szkole też o tym coś powiedzieć, pokazać, jakich zachowań unikać. Ważna jest jednak formuła, w jakiej to się przekaże, bo młodych ludzi łatwo znudzić.

Która część naszych dobrych obyczajów najbardziej leży?

Mamy coś, z czym np. pokolenie millenialsów jest nierozłączne, czyli nowe technologie. Młodzi wpatrzeni są w telefony i nic innego nie widzą. Obserwowałem niedawno ciekawą sytuację w restauracji w Barcelonie. Obok mnie i mojej żony przy stoliku siedziała grupa młodych Skandynawów. Każdy miał telefon w ręce. Rozmowy nie było żadnej.

Pamiętajmy więc, telefonem przy stole się nie bawimy. Bywa już tak, że siadamy do Wigilii lub śniadania wielkanocnego uzbrojeni w telefony i nieustannie klikamy. Bardzo podobała mi się kampania społeczna operatora kart płatniczych. W restauracji było urządzenie owego operatora, gdzie się zostawiało telefony. Kto pierwszy zajrzał do telefonu, płacił rachunek za całe swoje towarzystwo. Bardzo praktyczne.

Wszyscy mamy telefony, wszyscy też chodzimy na mniejsze lub większe przyjęcia. Jakie gafy przy stole trafiają się najczęściej?

Mówienie z pełnymi ustami, rozkładanie łokci – tego musimy unikać jak ognia. Druga sprawa to sztućce. Zdarza się, że na przyjęciu, gdzie sztućców przy nakryciu leży dużo, nagle ktoś zostaje przy deserze z dużą łyżką. Jeżeli nie wiem, co do czego, to podglądam, jak sztućców używają inni. Warto zwłaszcza obserwować osobę najważniejszą, gospodynię, gospodarza lub gościa honorowego. Jeśli ktoś w nietypowy sposób weźmie np. łyżkę i ja zrobię to samo, to będę w tym momencie usprawiedliwiony.

Z frustracji może narodzić się furia, jej destrukcyjna odmiana

Na panelach organizowanych przez UE tłumaczę, że trzeba dbać o dzieci emigrantów, które są zawieszone między Europą a Afryką. Stary Kontynent źle...

zobacz więcej

Używajmy serwety, która jest przy nakryciu. Trzeba ją rozłożyć sobie na kolanach. To bardzo praktyczne, bo chronimy ubranie. A przed wzięciem łyka napoju możemy sobie otrzeć usta, by nie zostawać tłustych śladów na kieliszku lub szklance. Kolejna rzecz, z którą miewamy kłopoty, to dyskretne wyjście do toalety. Jest grupa ludzi, która chętnie i głośno opowiada, dokąd idzie. Wystarczy przecież powiedzieć przepraszam i po prostu wyjść.

Jeśli sztuciec upadnie nam na podłogę, nie podnosimy go i nie kładziemy na stole. Prosimy kelnera o nowy. Sztućce podniesione ze stołu nigdy już na niego nie wracają. Nie opierają się o talerz i o stół.

Czy mówienie „smacznego” jest w dobrym tonie?

Zdecydowanie nie, choć tak często to słyszymy. To gafa z trzech różnych powodów. Jeśli ktoś zaprasza mnie na obiad, a ja mówię „smacznego”, to może się wydawać, że poddaję w wątpliwość talenty kulinarne gospodyni. Jeśli „smacznego” powie np. kelner, to narzuca nam z góry opinię. Wyobraźmy sobie teraz stołówkę w pracy. Siedzą ludzie, jedzą, odpoczywają. Co chwila ktoś wchodzi i mówi „smacznego”. I okazuje się, że nie można spokojnie zjeść, bo cały czas trzeba odpowiadać. To mało eleganckie, bo wymuszamy na drugiej osobie odpowiedź. Ale jeśli usłyszymy „smacznego”, taktowna osoba odpowie „dziękuję”.

A namawianie do picia alkoholu?

To duża gafa. W tej sytuacji przydaje się asertywność. Jeśli słyszymy „ze mną się nie napijesz?”, odpowiadamy spokojnie „nie, dziękuję”. Kiedyś ktoś mi opowiadał, że zazwyczaj w takich sytuacjach mówi, że bierze lekarstwa, które po alkoholu powodują zwiotczenie mięśni. Można się więc wymawiać samochodem, lekarstwami, złym samopoczuciem. Najlepiej jednak nie opróżniać kieliszka. Toastów nie trzeba spełniać pijąc alkohol. Podnoszę kieliszek, ale nie piję. Nieeleganckie jest natomiast stawianie kieliszka do góry dnem.

fot. materiały prasowe
.

źródło:

Obserwowałem niedawno ciekawą sytuację w restauracji w Barcelonie. Obok mnie i mojej żony przy stoliku siedziała grupa młodych Skandynawów, każdy miał telefon w ręce, rozmowy nie było żadnej. Pamiętajmy więc, telefonem przy stole się nie bawimy.

„Znienawidziłem bankowość, choć po kilku miesiącach pracy można było kupić porsche”

– To był czas szybkich karier i dużych pieniędzy. Po kilku miesiącach pracy można było np. kupić porsche. Robiłem to przez trzy lata. Aż w końcu...

zobacz więcej

Teraz potrawy. Z którymi mamy największy problem?

Zdziwienie budzi np. jedzenie spaghetti. Wiele osób nadal myśli, że jemy je łyżką i widelcem, a używamy tylko widelca. Czasem możemy zobaczyć zestaw widelca i łyżki do makaronu we włoskich restauracjach, gdzie przychodzi dużo turystów. Pojawiają się tam tylko dlatego, że turyści się łyżki do spaghetti domagali. W pewnej rzymskiej restauracji, słynącej z makaronów, widziałem na ścianach y zdjęcia sławnych gości. Włosi, np. Sophia Loren, jedli makaron widelcem, a Amerykanie – łyżką i widelcem.

Jak jadamy sushi?

Pałeczkami. Jeżeli nie umiemy się nimi posłużyć, jedzmy rękoma, widelcem zdecydowanie nie. Oczywiście nic się złego nie stanie, ale jeśli chcemy wpisać się w rytuał jedzenia sushi, robimy to pałeczkami. Konserwatywni Japończycy np. nigdy nie zmieszają wasabi z sosem sojowym. Marynowany imbir jadamy między jednym a drugim kawałkiem sushi, bo podawany jest po to, byśmy mogli sobie oczyścić kubeczki smakowe. Jeśli jemy nigiri, czyli wałeczek ryżu z dodatkiem np. ryby na wierzchu, to moczymy w sosie sojowym od strony ryby. To podstawa.

Prowadzi pan blog, szkoli. O co najczęściej ludzie pana pytają? Co najbardziej stresuje?

To, o czym już rozmawialiśmy, czyli sprawa powitań. Zwłaszcza w sytuacjach biznesowych. Duża część ludzi zastanawia się też, jak wypada się ubrać na różne mniej lub bardziej oficjalne okazje. Bardzo dobrze określają to Anglicy. Używają słów „overdressed” – czyli ubrany z przesadą i „underdressed” – ubrany byt skromnie, w codzienny sposób. Kobiety mają z tym mniejszy problem, natomiast panowie czują się zagubieni i ubierają się bardziej siermiężnie. Radzę więc, by trzymać się może nudnej, ale zawsze bezpiecznej klasyki.

Żeby się dobrze ubierać, nie trzeba wydawać fortuny. Wybieramy rzeczy dobrej jakości i wtedy możemy ich mieć mniej. Dobre buty posłużą nam kilka sezonów i będą wyglądać bardzo dobrze. Warto inwestować w swoją garderobę. Kolejne problemy to tzw. przyjęcia stojące. Pamiętać trzeba, by nie nakładać sobie na talerz kopiastych porcji. Ważna jest po prostu estetyka.

A gdy idziemy do kogoś z wizytą?

Przede wszystkim nigdy nie przychodźmy na przyjęcie przed czasem. Do teatru i opery się oczywiście nie spóźniamy. Gdy jednak przychodzimy do kogoś do domu wcześniej, możemy wzbudzić panikę u gospodarzy. Dajmy pięć, dziesięć minut. Niech gospodarze dobrze się przygotują.

Kto pierwszy podaje rękę na powitanie? Kobieta czy mężczyzna (fot. Flickr/Rabiem22)

źródło:

Żeby się dobrze ubierać, nie trzeba wydawać fortuny. Wybieramy rzeczy dobrej jakości i wtedy możemy ich mieć mniej. Dobre buty posłużą nam kilka sezonów i będą wyglądać bardzo dobrze.

Polak na wakacjach. Jak nas oceniają?

Część turystów nie odrabia pracy domowej przed wyjazdem. Nie uczą się nawet kilku słów, by uprzejmie podziękować albo się powitać. Nie poznają też kontekstu kulturowego, do kościołów wchodzą w krótkich spodenkach i koszulkach na ramiączkach. I znowu, proszę, pamiętajmy, że dobre obyczaje to przede wszystkim okazanie szacunku. Wiele kościołów ma już dla takich osób przygotowane specjalne chusty. Jeśli nie chcemy się dostosować, nie wchodźmy do świątyni. Starajmy się być empatyczni. Jeśli ktoś napisał, żeby czegoś nie robić, to może miał rację. Choć czasem pewne zasady można łamać.

Brzmi obrazoburczo…

Mówimy o sytuacjach zdroworozsądkowych. Np. jest pani moim gościem. zaczynamy jeść sushi i pani je widelcem, wtedy ja robię to samo i świadomie łamię zasady. Ale zależy mi na tym, żeby pani jako mój gość dobrze się czuła.

Które sytuacje towarzyskie generują najbardziej zabawne gafy?

Wszystko zależy od indywidualnej wrażliwości. Opowiem swoją historię. Prowadziłem wyjazdowy kurs. Mówiłem m.in. o tym, jak wypada się ubrać. Wieczorem okazało się, że zabrałem ze sobą nie to, co powinienem. Pomyłka. Sam pokazałem, jak nie należy się ubierać. Bywam też czasem brany za kelnera, ponieważ noszę muchę.

Co robić w sytuacjach, gdy się gafę palnie?

Przepraszamy się, uśmiechamy się. Jeśli była duża gafa, to następnego dnia wyślijmy e-mail, zadzwońmy. Najważniejsze, by druga strona poczuła, że nam zależy, że dbamy o nią.

Adam Jarczyński – w odległej młodości zapalony miłośnik deskorolki, komiksów z Rosomakiem, a także muzyki spod szyldu HxC, której słucha do dziś. Od blisko 20 lat związany z branżą Public Relations. Ma bogate doświadczenie w roli szefa protokołu podczas międzynarodowych wydarzeń. Często gości w mediach jako ekspert w dziedzinie dobrych manier i etykiety, prowadzi blog dobremaniery24.pl i rubrykę o savoir-vivrze w miesięczniku „LOGO”. Swoją wiedzę wyniósł z domu, a bon-tonowy warsztat szlifował pośród wybitnych dyplomatów, pod których czujnym okiem przestał popełniać gafę za gafą. Dziś sam szkoli małych i dużych (m.in. w Europejskiej Akademii Dyplomacji), doradza i pisze książki na temat savoir-vivre’u.

Zachowanie przy stole też nastręcza nam kłopotów (fot. Flickr/Didrics)

Zobacz więcej