Krucha jak porcelana, silna jak anioł. Amelia wygrywa z depresją

Amelia Gruszczyńska wraz z czterema koleżankami prowadzi bloga „Porcelanowe Aniołki” (fot. Amelia Gruszczyńska)

– Zawsze byłam wzorową uczennicą i nagle przestałam, nie potrafiłam się skupić, wszystko mnie rozpraszało. Miałam myśli samobójcze, wagarowałam, co wcześniej było nie do pomyślenia. Noce spędzałam przy komputerze, nie potrafiłam powiedzieć co czuję. Tych emocji było tak wiele – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Amelia Gruszczyńska. Nastolatka nie tylko sama doświadczyła depresji, ale też pomaga w tej trudnej i często nierównej walce innym.

Wszystko zaczęło się w 2015 roku. Amelia miała wtedy 12 lat. – Pierwsze objawy to były problemy ze snem, ze skupieniem się. Nagle zaczęłam mieć problemy z nauką, koncentracją – opowiada. Nie ukrywa, że wśród objawów, których doświadczyła były też głodówki i samookaleczanie się.

– O tym, jak to robić dowiadywałam się z internetu, bo całe noce spędzałam na forach, na których pisali ludzie tacy jak ja. W szkole nikt o niczym nie wiedział, bo blizny miałam na brzuchu i na ręce, wszystkie udawało mi się ukrywać. Płakałam, miałam napady lęku, agresji, byłam smutna. Tych emocji było tak wiele, że w pewnym momencie nie potrafiłam ich już sama nazwać, poczuć. Jednocześnie pojawiły się myśli i plany samobójcze – wspomina.

Polacy pogrążeni w depresji. Choroba coraz częściej dotyka seniorów

Ponad półtora miliona Polaków cierpi na depresję, ale zaledwie co trzeci chory podejmuje leczenie. Choroba coraz częściej dotyka również seniorów -...

zobacz więcej

„Nie czułam się bezpiecznie”

Amelia przyznaje, że na zewnątrz udawała, że wszystko jest w porządku. Starała się być uśmiechnięta, niewzruszona niepowodzeniami. Jej choroba zbiegła się z tym, co działo się w jej domu. – Mama ciężko zachorowała, leżała w szpitalu, nie miałam z nią kontaktu. Nie czułam się bezpiecznie. Razem z młodszymi siostrami mieszkałam z dziadkiem. Trudno było mi z nim o tym wszystkim porozmawiać. W pokoju, w którym spędzałam całe dnie, przestałam myć okna. Stwierdziłam, że jak będą brudne, to będzie lepiej, bo będą mi uświadamiać, jak brudna jest moja dusza – wspomina.

Pierwszą osobą, która zauważyła, że z Amelią dzieje się coś niedobrego była jej nauczycielka muzyki. – Spędzałam u niej osiem godzin w tygodniu na zajęciach. Czułam, że to jedyna osoba, która mnie wtedy rozumiała. Pewnego dnia podniosłam do góry moją młodszą siostrę i podwinęła mi się bluzka. Zauważyła moje blizny i po zajęciach zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co się ze mną dzieje. Sama nie potrafiłam poprosić o pomoc. Dzięki temu, co się stało, otrzymałam profesjonalną opiekę. Poszłam na terapię, która na tamten czas nie była dla mnie wystarczająca, musiałam skonsultować się z psychiatrą, ale była moim celem by przeżyć kolejny tydzień – mówi Amelia.

Wakacje spędziła w szpitalu psychiatrycznym. – Potrzebowałam leków, odizolowania się od środowiska, w którym przebywałam. Trudna była dla mnie kłótnia z przyjaciółką, która wówczas zmagała się z anoreksją. To ważna dla mnie osoba. Teraz, po dwóch latach udało nam się porozmawiać i pogodzić. Obydwie jesteśmy silniejsze, walczymy z naszymi słabościami. Ja epizod depresyjny mam za sobą, ona też zakończyła terapię – opowiada.

Amelia prowadziła również akcję #stopmodnejdepresji (fot. fb/Amelia Gruszczyńska)

Depresja poporodowa dotyka co dziesiątą matkę w Polsce

Z okazji Europejskiego Dnia Walki z Depresją rusza trzecia edycja kampanii „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję.”, a zarazem pierwsza...

zobacz więcej

„Pokazujemy, że z tej choroby można wyjść”

Pół roku po wyjściu ze szpitala przeprowadziła zbiórkę rzeczy, aby doposażyć oddział, na którym spędziła wakacje. Do akcji udało jej się namówić Justynę Steczkowską i Marka Piekarczyka. – Po wyjściu ze szpitala też nie było mi łatwo. Nowe środowisko, nowi znajomi. Zdecydowałam, że otwarcie powiem, co się ze mną dzieje, że wtedy będzie łatwiej. Było warto zaryzykować. Otrzymałam ogromne wsparcie od klasy, dali mi do zrozumienia, że nie jestem z tym sama, że nie jestem dziwna, inna – mówi. Postanowiła, że swoją wiedzę na temat choroby i doświadczenia z nią związane będzie również przekazywać innym. Wraz z Olą, Antosią i Donią prowadzi bloga „Porcelanowe Aniołki”. „Naszą misją jest zamienianie słabości w siłę” – piszą dziewczyny.



– Od słowa do słowa zgadałyśmy się, że mamy podobne problemy. Pokazujemy, że można z tej choroby wyjść, wiemy, że nasze przemyślenia są wartościowe dla innych osób. Dla mnie to także pewnego rodzaju autoterapia – mówi. Amelia podkreśla, że choć blog prowadzony jest przez cztery osoby, autorów jest o wiele więcej. – To praca wielu osób, które są anonimowe, ale każde świadectwo, które pojawia się na blogu, które pomaga w walce jest niezwykle ważne – dodaje.

Amelia prowadziła również akcję #stopmodnejdepresji, która uświadamiała dzieci i młodzież, że choroba ta nie jest modą, ale poważną chorobą. – Chcę, aby traktowana była na poważnie, to jeden z moich celów. Tak jak cukrzyca, tak i depresja jest chorobą, nie modą, nie wymysłem. Irytuje mnie, gdy ktoś chce ją bagatelizować – mówi. Od pewnego czasu nie bierze już leków. Jest coraz silniejsza. – Z jednej strony jestem wciąż krucha i delikatna jak porcelana, z drugiej wierzę, że mam swojego anioła, siłę, która pomaga mi walczyć. Oby takich porcelanowych aniołków, jak ja i moje koleżanki, było coraz więcej – mówi.
Amelia w towarzystwie Tosi, która także jest autorką bloga (fot. Amelia Gruszczyńska)

„Szedłem do pracy jak wytresowany pies”, „myśleli, że świetnie się czuję”. W tej książce znani wyznają prawdę

– To jest choroba XX i XXI wieku. Już jakiś czas temu razem z moją żoną, czyli Korą przyznaliśmy się do tego, że cierpimy na depresję. Ludzie muszą...

zobacz więcej

Z danych NFZ z 2014 roku wynika, że 2 procent dzieci cierpi na depresję. Wiele wskazuje na to, że liczba ta jest zaniżona, a dzieci nie są prawidłowo diagnozowane. Na leczenie tych dzieci, u których zdiagnozowano depresję, NFZ wydał w 2014 roku ponad 180 milionów złotych. Lekarze stwierdzają u dzieci depresję na takich samych zasadach diagnostycznych jak u dorosłych, choć nie mają wątpliwości, że depresja u dzieci może objawiać się inaczej. Wstrząsające są statystyki policyjne.

W ubiegłym roku 177 dzieci popełniło samobójstwo – jedno z nich miało mniej niż 9 lat, 15 ofiar to dzieci w wieku od 10 do 14 lat, a aż 161 – to nastolatki w wieku od 15 do 19 lat. Dwa lata temu prawie 600 dzieci i młodzieży próbowało odebrać sobie życie. Najgorsze statystyki dotyczące samobójstw wśród dzieci w powojennej historii Polski skłaniają do smutnych refleksji. Wiele z tych ofiar cierpiało na depresję. Pomoc nie przyszła na czas.

źródło:
Zobacz więcej