„Rosjanie zawsze cenili silnych polityków i gardzili słabymi”

aktualizacja: 12:20 wyślijdrukuj
fot
Według amerykańskiego historyka i sowietologa nie ma na razie ryzyka, że „zielone ludzki” zaatakują kraje bałtyckie(fot. Andreas Rentz/Getty Images)

„Zielone ludziki" raczej nie pojawią się np. na Łotwie, bo kraje bałtyckie należą do NATO – powiedział Richard Pipes, amerykański historyk i sowietolog w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Uczony mówił również o przyczynach popularności Władimira Putina.

Richard Pipes, amerykański historyk i sowietolog, źródeł popularności Władimira Putina szukał w wiekach autorytarnej władzy. – Już w epoce caratu, później w czasach sowieckich, aż do dziś, Rosjanie nie byli narodem demokratycznym – podkreślił. Uczony zauważył, że już w czasach Iwana Groźnego Rosjanie cenili silnych polityków i gardzili słabymi. – To się nie zmieniło. Putin zdaje sobie z tego sprawę i tym chętnie pozuje na twardziela – powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

„Konflikt mógłby wymknąć się Kremlowi spod kontroli”

Zdaniem Pipesa kontakty z Rosja są możliwe m.in. na płaszczyźnie gospodarczej, ale nie ma co liczyć na przyjaźń. – Rosja zawsze była wrogo nastawiona do Zachodu. Nie ufa nam i to się nie zmieni przez wiele lat – podkreślił.

Według amerykańskiego historyka i sowietologa nie ma jednak na razie ryzyka, że „zielone ludzki” zaatakują kraje bałtyckie. – Nie wierzę w taki scenariusz, również dlatego, że kraje bałtyckie należą do NATO. Konflikt mógłby wymknąć się Kremlowi spod kontroli – zauważył.

Wybrane dla Ciebie