„Tam, gdzie są duże pieniądze, nie patrzy się na formację”

– Moje hasło wyborcze brzmiało: „po stronie ludzi”. W przeciwieństwie do Platformy Obywatelskiej, z której odeszłam, realizuję to hasło od wielu lat. Odchodziłam z PO z powodu kwestii sumienia. Dla mnie najważniejsze są problemy ludzi, czyli walka ze spółdzielcami i komornikami – powiedziała w programie „Gość poranka” senator niezrzeszona Lidia Staroń.

Konflikt o zmiany w prawie, czy miejsce na listach? Posłanka Staroń odchodzi z Platformy

Lidia Staroń nie jest już członkinią Platformy Obywatelskiej. Olsztyńska posłanka wystąpiła z partii. Wyjaśniła, że powodem takiej decyzji jest...

zobacz więcej

Zdaniem senator „bardzo dużo mówi się o reprywatyzacji, ale nie mówi się o tym, że przez lata ludzie byli wyrzucani ze swoich mieszkań przez spółdzielnie”.

– Wyrzucają ludzi z mieszkań, za które zapłacili w całości i nie mają żadnych zaległości czynszowych. Prawie nikt nie zajmuje się tymi ludźmi, a ich są tysiące. Prawo jest patologiczne i złe – powiedziała Staroń.

– Odeszłam z Platformy Obywatelskiej dlatego, że w Sejmie blokowano dobre i korzystne zmiany, dotyczące funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych – dodała.

„Przepisy prawa muszą się zmienić”

W opinii Lidii Staroń „prawo pozwala pozbawiać ludzi z mieszkań”. – Jeżeli człowiek utracił członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej, czyli został wykluczony, to spółdzielnia ma prawo go eksmitować. Nawet jeśli nie ma zaległości finansowych. To jest prawdziwe kuriozum. Znam przypadek, że kobieta za 1200 złotych zaległości, które spłaciła z odsetkami, finalnie trafiła do piwnicy w Koszalinie – oświadczyła.

Senator podkreśliła, że „13 milionów ludzi ma ograniczone prawo rzeczowe lub lokatorskie prawo do lokalu”. – Przepisy prawa muszą się zmienić. Lobby prezesów w spółdzielniach jest bardzo silne, broni obecnego prawa. Tam, gdzie są duże interesy i pieniądze, tam się nie patrzy na formację. Nie ma znaczenia, czy to jest prawica, czy lewica – powiedziała.

źródło:
Zobacz więcej