Najsłynniejsze pocałunki świata. To nie zawsze był wyraz miłości od pierwszego wejrzenia

Katarzyna Chojnowska aktualizacja: 19:07 wyślijdrukuj
fot
Marynarz i pielęgniarka wcześniej się nie znali. Ponownie spotkali się po 67 latach (fot.wikipedia.org/Lt. Victor Jorgensen/US Archives)

Walentynki to idealny moment, by przypomnieć sobie najbardziej płomienne pocałunki z przeszłości. Te, o których mówił świat – nie zawsze były efektem zakochania. Często wręcz przeciwnie. Choć nie mniej rozgrzewały emocje.

Z dzisiejszej perspektywy taki pocałunek wydaje się całkiem niewinny, ale wówczas wzbudził spore emocje i niemałe kontrowersje. Rzeźba Auguste’a Rodina – pocałunek z 1887 roku, w 1893 trafiła na słynną Wystawę Światową w Chicago i trzymana była… w prywatnym pokoju.

Rzeźba była tak szokująca dla ówczesnych mieszkańców Stanów Zjednoczonych i odwiedzających wystawę, że mężczyźni usilnie zniechęcali kobiety, by do pokoju z rzeźbą nie wchodziły. – W tamtym czasie to było bardzo zaskakujące. Nagie figury, w kontekście który nie jest historycznym czy mitologicznym. Po prostu mężczyzna i kobieta w pocałunku – tłumaczy Jennifer Thompson, kurator w Muzeum Rodina w Filadelfii. Rzeźba, która wzbudziła takie kontrowersje, była pierwszym z wielu kroków do przyzwyczajenia odbiorców kultury – tej mniej lub bardziej popularnej – że pocałunek to tylko pocałunek. Za krok drugi odpowiadają filmowcy.
Tylko 15 sekund

Pierwszy filmowy pocałunek pochodzi z 1896 roku, a odpowiedzialny jest za niego nie kto inny, a Thomas Edison. Choć to nie on był ani całującym ani całowanym, a stanął za kamerą. Pierwszy w historii kinematografii pocałunek trwał 19 sekund. Samo nagranie widzowie uznali za niezwykle gorszące, choć przez większość czasu kobieta i mężczyzna z celuloidowej taśmy rozmawiają ze sobą i przytulają się.

Bohaterami skandalu byli kanadyjska aktorka May Irwin i Amerykanin John C. Rice, a sam pocałunek był sceną z wystawianej wówczas sztuki na Broadwayu. Sceną, którą wielu ówczesnych krytyków i widzów określało jako „ciężką do zniesienia”.
 

Pocałunek a właściwie filmik „The Kiss” Edisona był jednym z „nieobyczajnych” nagrań, które doprowadziły do stworzenia w 1933 roku w Hollywood tak zwanego Kodeksu Haysa. Od tego czasu aktorzy nie mogli całować się na ekranie dłużej niż 15 sekund. Pocałunki, które ówczesna cenzura uznała za „namiętne”, były całkowicie zakazane. I tak do 1966 roku – do czasu, gdy wprowadzono podział w kinie – na filmy dla dorosłych i dzieci.
Całus, który widział każdy

Nie ma wątpliwości – są takie zdjęcia, które widział chyba każdy. Wśród nich – „V-J Day”. Pielęgniarka i marynarz na środku nowojorskiego Times Square, w jednym z najszczęśliwszych dni w historii Stanów Zjednoczonych, czyli 14 sierpnia 1945 roku, który to dzień Amerykanie uznają za zakończenie II wojny światowej.

Fotograf magazynu „Life” Alfred Eisenstaedt zrobił najczęściej reprodukowaną fotografię XX wieku. Przypadkowi ludzie, którzy wyszli na ulice Nowego Jorku świętować, stali się obiektem jednej z najważniejszych fotografii ubiegłego wieku, którą tygodnik „Time” określił jako zdjęcie, które „stanowi podstawę zbiorowej pamięci w chwili, która jest przełomowa w historii świata”.
Męskie pocałunki

Istnieją pocałunki, a właściwie ich fotografie, które doczekały się nawet Pulitzera – tak jak „The Kiss of Life” Rocco Morabito.

W 1967 r. elektryk Randall Champion podczas pracy na słupie wysokiego napięcia został porażony prądem. Z pomocą pospieszył mu kolega J.D. Thompson. Jeszcze wisząc na słupie przystąpił do reanimacji i kontynuował ją do momentu, gdy wyczuł puls.

To właśnie uwiecznił fotograf lokalnej gazety „Jacksonville Journall”. Co ciekawe, reanimacja zakończyła się sukcesem, a Champion przeżył następne blisko 40 lat.

Jednak najsłynniejszy męski pocałunek, to ten w wykonaniu polityków. „Kremlowski buziak” pomiędzy Leonidem Breżniewem a Erichem Honeckerem. Chyba żadna inna para komunistycznych przywódców tak namiętnie się nie całowała jak wodzowie ZSRR i NRD. Pocałunek, który znalazł swoje odzwierciedlenie także w popkulturze. Rosyjski malarz Dmitrij Vrubel uwiecznił go na fragmencie berlińskiego muru tytułując: „Boże, pomóż nam przetrwać ten śmiertelny romans”.

Wybrane dla Ciebie