Amber Gold: Marcin P. chciał zostać świadkiem koronnym

„Był moment, gdy Marcin P. chciał zostać świadkiem koronnym i dzielić się wiedzą na temat piramidy finansowej, którą stworzył. Być może już dziś wiedzielibyśmy, kto go osłaniał i pomógł mu stworzyć Amber Gold. I dokąd wyprowadzono setki milionów należących do Polaków” – dziennikarze „wSieci” ujawniają kulisy jednej z największych afer finansowych ostatnich lat. Jak zwracają uwagę, służby specjalne działały wtedy „tak nieudolnie, że można się zastanawiać, czy nie był to sabotaż”.

„Koniec kpin z poszkodowanych przez Amber Gold”

– Wiele osób zostało pozbawionych całego dorobku. To bardzo często ludzie starsi, którzy całe życie gromadzili pieniądze. I ktoś im je po prostu...

zobacz więcej

„Czy szefowi rządu mogło zależeć na tym, by osłaniać przestępczy proceder i człowieka, który zatrudnił także jego syna?” – zastanawiają się Marek Pyza i Marcin Wikło.

Dziennikarze „wSieci” wskazują „na dwa niezwykle ważne etapy rozwoju afery Amber Gold” „Pierwszy to czas rozkręcania interesu przez małżeństwo Marcina i Katarzyny P., gdy zakładają oni kolejne spółki, wynajmują biura, otwierają oddziały Amber Gold, organizują gigantyczne kampanie reklamowe i naciągają tysiące ludzi. Drugi - powstanie linii lotniczych OLT, które - jak wiele wskazuje - miały posłużyć do wyprowadzenia pieniędzy z piramidy finansowej. Przy analizie obu tych okresów nie sposób uciec od nazwiska Tusk”.


Przypominają też, na czym polegały sposoby na wyprowadzanie pieniędzy z Amber Gold. „Marcin P. być może jeszcze dłużej prowadziłby oszukańczy biznes Amber Gold, gdyby nie inwestycja w linie lotnicze OLT Express, które inaugurują działalność w kwietniu 2012 r. Wtedy skupił na sobie uwagę mediów i służb. Tanie latanie po Polsce stało się możliwe, konkurenci musieli obniżać ceny, na rynku zrobiło się duże zamieszanie. Według analiz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Marcin P. na działalność grupy OLT przekazał co najmniej 299 306 556,06 zł (nie licząc np. wielomilionowych nakładów na reklamę) - to miał być jeden ze sposobów na wyprowadzenie pieniędzy z Amber Gold” – napisali Wikło i Pyza.
teraz odtwarzane
Marek Pyza: dlaczego wszystkie instytucje państwa kryły Amber Gold?

Afera Amber Gold: dostęp do premiera był utrudniony

– Przedstawiciele KNF nie mogli się dostać ani do premiera Tuska ani do szefa jego kancelarii pana Arabskiego. Nieczuły pozostał również minister...

zobacz więcej

OLT, czyli zwrot w sprawie

Jak napisano we „wSieci”, „Marcin P. być może jeszcze dłużej prowadziłby oszukańczy biznes Amber Gold, gdyby nie inwestycja w linie lotnicze OLT Express”. Wtedy to skupił na sobie uwagę mediów i służb.

Dziennikarze dotarli do zeznań Marcina P. z 7 września 2012 r., (zatrzymano go 10 dni wcześniej), z których wynikało, że chciał współpracować z organami ścigania.

„Informuje o »przekraczaniu uprawnień i działaniu na szkodę spółki Port Lotniczy Gdańsk przez prezesa zarządu Tomasza Kloskowskiego i pracownika działu analiz Michała Tuska«” – czytamy w artykule.


„Teoretyczny wymiar państwa”

Dziennikarze dowiedzieli się od swoich informatorów, że zeznając 7 września Marcin P. liczył na uzyskanie statusu świadka koronnego.

„wSieci” zwraca uwagę – na podnoszone też przez sejmową komisję śledzą nieprawidłowości w rozpatrywaniu sprawy Amber Gold i wskazuje na „teoretyczny” wymiar państwa z czasów rządów PO.

Szef KNP w latach 2006-2011 Stanisław Kluza mówił, że był przez premiera Donalda Tuska ignorowany. To samo spotkało prof. Lesława Gajka, zastępcę Kluzy. Dziennikarze zwracają jednak uwagę, że KNF powinna skorzystać z porozumienie o współpracy z ABW.

„Sprawa Amber Gold pokazuje dobitnie, że premier nie panował nad służbami. A może w pewnych okolicznościach nie chciał tego robić?” – czytamy we „wSieci”.

źródło:
Zobacz więcej