W „Bez retuszu” o tzw. dzikiej reprywatyzacji. „To ma cechy układu mafijnego”

aktualizacja: 07:33 wyślijdrukuj
Co dalej z reprywatyzacją w stolicy? (fot. flickr.com/Juan Salmoral)

– Ustawiajmy sobie cele minimum. Po pierwsze zatrzymajmy proces złodziejskiej reprywatyzacji, bo on się wciąż toczy – powiedział w programie „Bez retuszu”, w TVP Info Michał Karnowski, publicysta „wSieci”. – Z jednej strony mamy tu państwo, z drugiej strony biznes. Klasyczny chyba układ mafijny – dodał Jan Śpiewak radny Warszawy ze Stowarzyszenia „Miasto jest nasze”.

Sejm zdecydował w piątek o powołaniu komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. W skład komisji wejdą: powoływany przez premiera przewodniczący oraz ośmiu członków; komisja będzie mogła m.in. utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną (uznać słuszność zwrotu nieruchomości) albo uchylić ją i podjąć decyzję merytoryczną, która pozwoli odebrać bezprawnie pozyskaną nieruchomość.

Układ mafijny

Michał Karnowski zwrócił uwagę, że tzw. złodziejska reprywatyzacja wciąż się toczy. – Pamiętajmy, że sądy podejmują decyzje na podstawie lipnych papierów spadkobierców, którzy nigdy nie byli spadkobiercami – wskazywał. – I to jest na samym dole, mafie to organizują, część świata prawniczego to przeprowadza i czerpie z tego zyski, deweloperzy na tym robią lofty i apartamenty, a na szczycie tej piramidy stoi osoba, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, która jest osobiście zainteresowana, żeby było jak najciszej o reprywatyzacji – opisywał.

Zwrócił też uwagę na „konstrukcję tego od dołu do góry. To ma cechy układu mafijnego”.
O układzie mafijnym mówił też warszawski radny Jan Śpiewak. – Mówimy o zmieniających się ustawach, które były pisane pod to lobby reprywatyzacyjne. Moim zdaniem to klasyczna sytuacja – przekonywał.

– Ja nie wierzę, żeby to była mafia w stylu włoskim, że jest capo di tutti capi na samej górze, który o wszystkim decyduje – podkreślił. – To jest bardziej płaska struktura, która potrafi świetnie realizować długoterminowe plany – dodał.

Winny Święcicki?

Inny warszawski radny niezrzeszony Piotr Guział także wskazał na odpowiedzialność prezydenta Warszawy. – Odpowiedzialność za aferę ponoszą osoby odpowiedzialne za reprywatyzację, a tą osobą w Warszawie jest prezydent miasta, bez względu na to, kto by nim nie był – dowodził. I oskarżył byłego prezydenta Warszawy, a obecnego posła PO Marcina Święcickiego o rozpoczęcie przed laty całego procederu. – Proces reprywatyzacji rozpoczął prezydent Święcicki i ponosi odpowiedzialność za otwarcie tej puszki Pandory. On jest człowiekiem bardzo inteligentnym, szanuję go, ale powiem kolokwialnie, że jest pan gapa, bo spowodował pan to, co teraz mamy – mówił. – Rozpoczął pan proces, który był bez żadnej kontroli – dodał.
– Nie czuję odpowiedzialności – odpowiedział na to Marcin Święcicki. – O ustawę reprywatyzacyjną zabiegałem już w pierwszym kontraktowym Sejmie. Byłem w komisji reprywatyzacyjnej. Ta ustawa nie weszła w życie, bo ten Sejm się rozwiązał – dodał.

I wskazał, jak wielka była skala reprywatyzacji, gdy zaczynał ją 20 lat temu. – W Warszawie 90 procent gruntów przed wojną to były grunty prywatne. Było 17 tysięcy wniosków reprywatyzacyjnych. Cała Warszawa jest posiekana wnioskami o zwroty. Sprawy własnościowe są nieustalone, nie można budować remontować kamienic, one podupadają – opisywał.

Z kolei Oskar Hejka, radny PiS przekonywał, że komisja weryfikacyjna jest potrzebna i nie ma obaw, że zakwestionuje dziesiątki reprywatyzacji. – Komisja weryfikacyjna zajmie się tylko tymi, którzy kradli – obiecywał. I ganił władze stolicy za niedostateczną pomoc mieszkańcom, których dotknęła reprywatyzacja. – Warszawski Ratusz pod przewodnictwem Hanny Gronkiewicz-Waltz zrobił minimum, co powinien, tylko dlatego, że organizacje lokatorskie tak urosły w siłę i tak były silne medialnie, że nie mogli dalej ich ignorować – dodał.

Wybrane dla Ciebie