TYLKO U NAS

LP dla tvp.info: niekiedy wolę nie zbliżać się do samej siebie

Adam Cissowski aktualizacja: 08:45 wyślijdrukuj
Piosenki LP święcą triumfy na listach przebojów kilkunastu krajów w Europie (fot. fb/LP)

– Poświęciłam 10 ostatnich lat na to, by zajmować się niczym innym tylko muzyką. Ten ostatni sukces to coś zupełnie niespodziewanego – mówi w rozmowie z tvp.info Laura Pergolizzi. Artystka, bardziej znana jako LP, promuje obecnie swoją najnowszą płytę, z której pochodzą hity „Lost On You” i „Other people”. Nam zdradziła, jak to jest pisać piosenki dla Rihanny, dlaczego ukulele przywróciło jej radość z muzyki i kiedy najbardziej czuje się Włoszką.

Ta amerykańska piosenkarka o włoskich korzeniach pierwsze występy na scenie zaliczyła już w 1998 roku. Wówczas też przyjęła pseudonim artystyczny LP. Wydając własne płyty, przez lata pisała również piosenki dla innych artystów, które śpiewały takie gwiazdy jak Rihanna, Christina Aguilera czy zespół Backstreet Boys. W grudniu 2016 roku wydała płytę „Lost On You”, a tytułowy utwór podbił listy przebojów nie tylko w Polsce. W marcu i kwietniu artystka rusza z kolejnymi koncertami po Europie. Przede wszystkim gratuluję płyty „Lost On You”. Jak smakuje taki sukces?

To naprawdę bardzo miłe, w końcu efekt mojej ciężkiej pracy. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa, że mogę tworzyć muzykę i pisać teksty piosenek, co pozwala mi się utrzymać. Nawet o tym nie myślałam, jak byłam dzieckiem.

Wiedząc, jak zwariowana jest branża muzyczna, potrafię docenić to, co osiągnęłam, zwłaszcza że patrząc na kariery innych artystów, sukces jest sprawą ulotną. Czuję, że jestem zdolna go unieść i właściwie wykorzystać i naprawdę cieszę się z tego, w jakim miejscu teraz jestem.
Poświęciłam 10 ostatnich lat, by zajmować się niczym innym tylko muzyką
Artystka spotkała się z nami przy okazji promocji singla „Other people” (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
To nie pierwszy twój album. Spodziewałaś się, że właśnie ta płyta osiągnie sukces?

Nie, zwłaszcza że ze sprzedażowego punktu widzenia poprzedni krążek nie spełnił oczekiwań. Potem miałam naprawdę ciężki czas, co zresztą słychać w utworach, które wtedy pisałam. Źle się z tym czułam, bo przecież samą warstwą artystyczną ciężko walczyć o najwyższą jakość.

Ciągle to powtarzam, że pisząc piosenki czuję się jak malarz. On wkłada w swoje dzieła ogrom pracy, co zajmuje też sporo czasu. Malując nie myśli o tym, że następny obraz sprawi, że stanie się kimś wielkim. To powolny proces, do którego trzeba dojrzeć. To jest najważniejsze, by móc potem być dumnym z efektów pracy. Oczywiście trzeba kuć żelazo póki gorące, bo jeśli zaczniesz się zamartwiać, to nic z tego dobrego nie wyniknie.



Te ostatnie utwory dotyczą mojego życia, dlatego głęboko w nie wierzę. To po prostu słychać w tych piosenkach. Czasami przecież powstają dobre utwory w złym czasie, albo złe w dobrym czasie. Uważam, że te są dobre i zostały napisane w dobrym czasie, dzięki Bogu.

Masz poczucie, że za długo czekałaś na ten sukces?

Nie, bo poświęciłam 10 ostatnich lat na to, by zajmować się niczym innym tylko muzyką i już to rozpatruję w kategoriach sukcesu. Nie znam wielu osób, nawet wśród bliskich czy przyjaciół, którzy postąpiliby tak samo. Ten ostatni sukces to coś zupełnie niespodziewanego, dlatego jest to takie przyjemne.
To, jak śpiewam, polega na używaniu głosu na wiele sposobów
Twoje utwory mają dość charakterystyczne brzmienie. To efekt muzycznych inspiracji czy unikalny styl?

Często od fanów słyszę, że mam bardzo różnorodny gust muzyczny. Muszę się z tym w pełni zgodzić, bo naprawdę lubię różne gatunki muzyczne. Myślę, że to, jak śpiewam, polega na używaniu głosu na wiele sposobów. Cenię sobie muzykę pop w takim samym stopniu jak rockowe piosenki, dlatego myślę, że jestem wyjątkowo popowa, jak na te czasy.

Może nie ma w tych utworach niczego odkrywczego, ale chodzi o połączenie różnych rzeczy. To wszystko powoduje, że wpada ludziom w ucho. Tak, jak powiedziałeś: nie widać inspiracji, ale ja wiem, że one są.



Nie bez znaczenia jest fakt, że piszę też dla innych artystów, co powoduje, że moje teksty są bogate w różne przemyślenia. Za każdym razem, gdy piszę mam poczucie, że coś z siebie wyrzucam.

Czy te teksty zawierają bardziej twoje własne doświadczenia czy to efekt obserwacji innych?

Myślę, że jedno i drugie. Mam właściwie obsesję na punkcie życiowych ról i uwielbiam, kiedy autor tekstu może przenieść swoje myśli w bardziej poetycki sposób. To wciąż jest realne, ale trafia prosto w serce, przez co wiadomo, o czym mowa. Staram się pracować właśnie w taki sposób.
Pisząc dla Rihanny, miałam ją cały czas w swoich myślach
  • (fot. fb/LP/Laura Roberts)
  • (fot. fb/LP)
  • (fot. fb/LP/Laura Roberts/Suzi Pratt)
  • (fot. fb/LP/Laura Roberts)
  • (fot. fb/LP)
  • (fot. fb/LP)
  • (fot. fb/LP)
  • (fot. michael comte)

LP promuje swoje utwory na trasie koncertowej

Co myślisz o porównaniu do Lady Gagi, która też przez wiele lat pisała dla innych, a potem sama została gwiazdą?

To cudowne porównanie. Myślę, że ona jest świetna i na wszystko sobie zasłużyła. Jest naprawdę bardzo utalentowaną artystką. Jej doświadczenia są o tyle podobne do moich, że wciąż jesteśmy artystkami, nawet jeśli piszemy dla innych. To, co podziwiam w artystach, którzy tworzą nie tylko dla siebie to, że są bardziej kreatywni w tym co robią. Podsumowując myślę, że to naprawdę miłe porównanie i przyjmuję je.

Czy udało ci się poznać artystów, dla których pisałaś?

Niestety nie spotkałam ich osobiście. Piosenki Rihanny były rzeczywiście pisane pod nią. Było to naprawdę fajne doświadczenie, ponieważ pisząc miałam ją cały czas w swoich myślach. Jeśli zaś chodzi o Christinę Aguilerę, to nawet nie wiedziałam, że to będzie dla niej.
Niekiedy wolę nie zbliżać się do samej siebie i wtedy piszę dla innych
Czerń to nieodłączny element wizerunku LP (fot. michael comte)
Co jest łatwiejsze, pisanie dla innych czy dla siebie?

Żadna z tych sytuacji nie jest prosta, ponieważ tak czy inaczej na początku jest czysta kartka papieru. Czasami lubię bardziej zagłębić się, gdy piszę dla siebie. Niekiedy jednak wolę nie zbliżać się do samej siebie i wówczas piszę dla innych. To jak wakacje od samej siebie i mogę wtedy poruszać różne kwestie. Wydaje mi się, że to trochę, jak bycie aktorem, choć sama nie jestem aktorką. Pisząc lubię uruchamiać swoją wyobraźnię.

Słyszałem, że dość egzotyczny instrument wpłynął na twoje myślenie o muzyce. Jaki i dlaczego akurat on?

Sama nie wiem, dlaczego. To było zupełnie poza kontrolą, gdy zaczęłam grać na ukulele. To było wówczas, kiedy nie myślałam, że będę jeszcze śpiewać i tylko pisałam teksty. Po prostu brałam go ze sobą, zupełnie bez powodu. Lubię zwyczajną naturę tego instrumentu. Kiedy na nagranie ktoś przynosił gitarę, to wszyscy wiedzieli, że będzie się grać na gitarze, a ukulele nie zwraca tak na siebie uwagi.

Nieraz siedziałam w domu, w sypialni grając i właściwie to dzięki niemu nauczyłam się gwizdać. Dla mnie ukulele to symbol ponownego czerpania radości z muzyki. Czasami jest tak, że jeśli pasja staje się pracą, to może się zdarzyć, że przestaje być pasją. Podobnie jest z muzyką, gdy na drodze pojawiają się przeszkody, takie jak biurokracja, właściwie obecna w każdej branży. Dlatego ukulele przywróciło mi radość z muzyki, takie pierwotne uczucie.
Najbardziej czuję się Włoszką, gdy śpiewam
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)
  • (fot. tvp.info/Olaf Pisarek)

Laura Pergolizzi LP w naszym obiektywie

Jesteś Amerykanką o włoskich korzeniach. Kiedy czujesz się Włoszką, bardziej w życiu prywatnym czy w pracy?

Kiedy się kocham (śmiech). Myślę, że włoscy Amerykanie są bardzo dumni, dużo bardziej niż rdzenni Amerykanie. Do tego stopnia, że pytani o to, skąd pochodzą, odpowiadają bez namysłu, że z Włoch. Wielu z nich nawet nie mówi po włosku. Myślę, że najbardziej czuję się Włoszką, gdy śpiewam. To oczywiście zawsze zależy też od piosenki.

A co robisz, kiedy nie zajmujesz się muzyką?

Bardzo dużo podróżuję, by móc śpiewać, ale lubię po prostu słuchać muzyki. Uwielbiam też spacery z moimi psami, ponieważ jestem dość aktywną osobą. Cieszy mnie również zwyczajne przebywanie z ludźmi, dlatego, że jestem dość towarzyska i nie unikam takich sytuacji na co dzień. Oczywiście sporo też czytam.
Rozważałam powrót do szkoły oraz czy by nie zostać psychoterapeutką
Piosenkarka w wolnym czasie uwielbia spacery ze swoimi psami (fot. fb/LP)
Gdybyś nie została piosenkarką i kompozytorką, to co byś robiła?

Sama nie wiem, bo jakiś czas temu rozważałam nawet powrót do szkoły oraz czy by nie zostać psychoterapeutką. Fascynują mnie ludzie, ich umysł. Myślę, że mogłabym być bardziej zaangażowana w sprawy ochrony środowiska, ponieważ to obecnie bardzo ważne w naszym życiu.

Czy masz marzenia, które chciałabyś spełnić?

Szczerze mówiąc to moim marzeniem jest wewnętrzny spokój. Życie rodzinne, jak dorastałam było dość burzliwe, dlatego im więcej spokoju wokół mnie, tym lepiej. Bardzo to sobie cenię.
  • (fot. fot. P.Tarasewicz)
  • (fot. fot. P.Tarasewicz)
  • (fot. fot. P.Tarasewicz)
  • (fot. fot. P.Tarasewicz)
  • (fot. fot. P.Tarasewicz)
  • (fot. fot. P.Tarasewicz)

LP na koncercie akustycznym w Radiowej Trójce

Wybrane dla Ciebie