TYLKO U NAS

„W mojej pracy nie wieje nudą”

aktualizacja: 08:29 wyślijdrukuj
Danuta Holecka została nominowana w kategorii „prezenter informacji” (graf. tvp.info)

– W 8 klasie szkoły podstawowej na języku polskim oglądaliśmy audycję i trzeba było ją zrelacjonować. Pani od polskiego powiedziała mi wtedy, że powinnam być dziennikarzem – mówi nominowana do tegorocznych Telekamer Danuta Holecka. W sumie aż 25 nominacji w 11 kategoriach związanych jest z Telewizją Polską. Do 12 stycznia trwa SMS-owe głosowanie. Głosujcie na swoich faworytów!

Jak zareagowała pani na wieść o nominacji?

To jest bardzo miłe. Oczywiście przyjęłam tę wiadomość zarówno z radością, jak i pokorą. Sama nominacja jest już ogromnym wyróżnieniem, ale jest jeszcze głosowanie. Chcę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że wśród tych nominowanych osób jestem. To na pewno pewna forma docenienia mojej pracy.

Co pani w tej pracy lubi?

To, że codziennie dzieje się coś nowego. Ta praca powoduje, że człowiek musi być bardzo odpowiedzialny za słowa, za czyny i w ogóle za swoją postawę, a oprócz tego wie, że robi coś wartościowego. Jest to praca, w której na pewno nie wieje nudą. Być może w innych zawodach również nie. Nie wiem, bo nie mam porównania, ale w tym co robię, codziennie czegoś nowego się dowiaduję, uczę. Codziennie mogę robić rzeczy ważne i do tych ważnych rzeczy dokładać swoją cegiełkę. To jest bardzo ciekawe w tej pracy.

Jaki jest ten najbardziej zapamiętany moment w pani karierze? Może ten pierwszy raz przed kamerą?


Prawdę powiedziawszy nie pamiętam swojego debiutu. To, co się pamięta, to z pewnością te wydarzenia, które są bardzo trudne. Katastrofy, zamachy. Takim wydarzeniem była zapewne katastrofa smoleńska. Nie chciałabym, żeby kiedykolwiek było mi dane relacjonować tak tragiczne przeżycia, nie tylko ze względu na ten zawód, ale tak po prostu, po ludzku. Innym rodzajem wydarzeń, które się pamięta, i oby takich było więcej, były wszystkie pielgrzymi papieża do Polski czy Światowe Dni Młodzieży, które odbyły się w ubiegłym roku w Krakowie. Bardzo emocjonalne, ale pozytywne. Na nie się czeka, nimi ładuje się akumulatory. To są wydarzenia, które po prostu zapadają w pamięć w inny sposób, w innych kategoriach.
Jakie są pani pasje?

Wiele rzeczy lubię. W tej pracy, którą wykonuję, zostaje bardzo mało czasu na rozwijanie prywatnych pasji, bo pochłania mnie w całości. Lubię dobre kino, dobre książki i muzykę. Na to zawsze znajduję czas. Mój gust muzyczny jest bardzo różnorodny, wszystko zależy od tego, na co mam ochotę. Ostatnio kupiłam płyty Petera Gabriela i Celine Dion. Dwie różne osobowości, a ja lubię jedno i drugie.

Czy w dzieciństwie marzyła pani o pracy w telewizji?


Kończyłam SGH, więc raczej nie miało to nic wspólnego z pracą dziennikarza, ale w 8 klasie szkoły podstawowej na języku polskim oglądaliśmy audycję i trzeba było ją zrelacjonować. Pani od polskiego powiedziała mi wtedy, że powinnam być dziennikarzem. Chyba wywróżyła mi przyszłość (śmiech).

Ma pani jakieś swoje życiowe motto?


Mam ich kilka. Jedno z nich to: „Co masz zrobić jutro, zrób dziś”. To wymóg mojej pracy. A drugie, najważniejsze: „Warto czynić dobro, bo wraca w dwójnasób”. To samo tyczy się zła. Nie warto być podłym, wrednym i złym, bo to też wraca.

Wybrane dla Ciebie