„Nie ma innej drogi niż porozumienie. Idziemy na nadzwyczajne ustępstwa”

– Możemy rozważyć przyjęcie niektórych spośród poprawek opozycji pod warunkiem, że nie będą zupełnie rujnowały nam budżetu. To jest ustępstwo bardzo daleko idące. Nie zdarza się, żeby partia rządząca, która ma przewagę, uchwalała poprawki opozycji, i do tego takiej opozycji, która drastycznie łamie prawo – powiedział w „Kwadransie politycznym” prezes PiS Jarosław Kaczyński.

„PiS pokazało dobrą wolę. Marszałek Karczewski szuka dialogu”

– Mimo wszystko mam nadzieję, że spotkanie zarządu PO obudzi Grzegorza Schetynę, żeby jednak dobro Polski, a nie tylko dobro własnego ugrupowania,...

zobacz więcej

Przed drugą turą rozmów liderów partii z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim, która ma doprowadzić do zażegnania kryzysu parlamentarnego, prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał w TVP1, że nie ma innej drogi niż porozumienie. – Ale ono może odbywać się tylko w oparciu o prawo. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia, może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego – powiedział Jarosław Kaczyński.

Podkreślił, że według jego rozeznania i zgodnie z opiniami wielu ekspertów 16 grudnia obrady Sejmu przebiegały zgodnie z prawem. Dodał, że w zaistniałej wtedy sytuacji Sejm miał prawo obradować w Sali Kolumnowej.

„Nie będzie blokady mównicy sejmowej”. We wtorek druga część rozmów partyjnych liderów

Zakończyło się spotkanie marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego z liderami partii zasiadających w Sejmie, które dotyczyło możliwości rozwiązania...

zobacz więcej

„Ustępstwo bardzo daleko idące”

Gość programu „Kwadrans polityczny” pytany, dlaczego PiS nie chce przychylić się do żądania PO, by przeprowadzić kolejne głosowanie nad ustawą budżetową, wyjaśnił, że jego ugrupowanie nie chce stworzyć w Polsce nowego ustroju. – Skrajnie anarchicznego ustroju, w którym mniejszość, łamiąc prawo, i to nawet prawo karne, może narzucać swoją wolę – mówił i dodał, że w gruncie rzeczy byłoby to „zlikwidowanie demokracji”.

Wskazując drogę wyjścia z kryzysu, Jarosław Kaczyński podkreślił, że PiS idzie na nadzwyczajne ustępstwa. – Proponujemy, żeby stała się rzecz zupełnie nadzwyczajna, żeby nasza większość w Senacie uchwaliła (...) uzgodnioną część poprawek opozycji, żeby to później wróciło do Sejmu i mogło być tam rozważane. Możemy nawet rozważyć przyjęcie niektórych spośród tych poprawek pod warunkiem, że nie będą zupełnie nam rujnowały budżetu – powiedział Kaczyński.

– To się naprawdę nie zdarza, żeby partia rządząca, mająca przewagę, uchwalała poprawki opozycji, i do tego opozycji, która w sposób drastyczny łamie prawo – powiedział.

„Drastyczne łamanie prawa”

Prezes PiS przestrzegał też przed banalizowaniem wydarzeń w Sejmie. – Blokowanie obrad Sejmu, blokowanie mównicy oraz stołu prezydialnego to wydarzenia zupełnie nadzwyczajne. To jest bardzo drastyczne łamanie prawa, konstytucji, różnych ustaw. To jest stan, który nigdy nie powinien się już powtórzyć. Stąd wielka nadzieja, że wszyscy dojdą do wniosku, że nie powinniśmy tego ani kontynuować, ani do tego wracać – powiedział Kaczyński.

Co dalej z Donaldem Tuskiem?

Dopytywany o dalsze losy polityczne Donalda Tuska stwierdził, że będzie to przede wszystkim element rozgrywki pomiędzy głównymi siłami politycznymi w Parlamencie Europejskim. – Niektórzy by chcieli, aby trudne decyzje Polska wzięła na siebie. Oczywiście będziemy mówili o pewnych faktach związanych z Donaldem Tuskiem i pewnych niebezpieczeństwach dla UE, które wiązałyby się z przedłużeniem jego kadencji, ale jeżeli ktoś sądzi, że weźmiemy tę sprawę na siebie, to się myli – stwierdził Jarosław Kaczyński w TVP1.



ZAPIS CAŁEJ ROZMOWY:

Dorota Łosiewicz: Kwadrans Polityczny, witam państwa, naszym gościem jest Jarosław Kaczyński, prezes PiS, były premier, dzień dobry.


Jarosław Kaczyński: Dzień dobry.

D.Ł.: Jutro długo oczekiwane posiedzenie Sejmu, opozycja powiedziała, że nie będzie już blokować mównicy, ale PO pozostaje przy swoim. Co się może jutro wydarzyć w Sejmie?


J.K.: Troszkę to zależy od tego, co będzie dzisiaj. Dzisiaj w Sejmie o 14 mamy spotkanie z udziałem tych, którzy wczoraj już brali udział, czyli wszyscy poza PO, zobaczymy czy PO będzie.

D.Ł.: Liczy pan, że Grzegorz Schetyna się pojawi?

J.K.: Bardzo bym sobie tego życzył, wtedy można by ostatecznie się porozumieć i stworzyć gwarancję, że wszystko będzie zgodnie z regulaminem i będziemy mieli do czynienia z normalnym posiedzeniem Sejmu. Ja bym przed jednym przestrzegał, przed banalizowaniem tego, co się dzisiaj dzieje w Sejmie. Blokowanie obrad Sejmu, mównicy, stołu prezydialnego to są wydarzenia zupełnie nadzwyczajne. To bardzo drastyczne łamanie prawa, konstytucji, różnych ustaw, nie chce ich tutaj wymieniać, to jest stan, który się już nigdy nie powinien powtórzyć. Stąd wielka nadzieja na to, że wszyscy dojdą do wniosku, że nie powinniśmy kontynuować tego i nie powinniśmy do tego wracać. Mogą być spory, muszą być. Te spory, które dzisiaj przedkłada PO czy Nowoczesna, można rozstrzygnąć poprzez zwrócenie się do TK. Powinniśmy już normalnie obradować, ale w ramach regulaminu.

D.Ł.: Grzegorz Schetyna zapowiada, że jeśli marszałek Kuchciński rozpocznie 34., a nie będzie kontynuował 33. posiedzenie Sejmu, PO będzie blokować mównicę. Które posiedzenie odbędzie się jutro?

J.K.: Oczywiście 34., bo 33. się zakończyło. Mogę mówić o tym wszystkim z bólem, ale w polityce jest tak, że ludzie, politycy, zmieniają zdanie. Liczę na to, że ta zmiana zdania nastąpi, że argumenty będą traktowane poważnie. Nie ma nic gorszego niż dyskusja, w której argumenty nie mają żadnego znaczenia, kiedy próbuję się zastosować siłę i nie ma do tego podstaw prawnych. Polska ma naprawdę poważne, dosyć odległe doświadczenie z tego rodzaju praktykami. Troszkę inną niż ta obecna, ale zbliżoną, było liberum veto i zrywanie sejmów, jak to się skończyło dla Polski wszyscy wiemy. Można się nie zgadzać z wynikiem wyborów, ale trzeba go honorować. To podstawowa zasada demokracji, tak jak i podstawową zasadą demokracji jest, że decyduje większość sejmowa i mniejszość nie ma prawa, żadną metodą, a w szczególności metodą, która jest związana z łamaniem różnego rodzaju regulacji prawnych, doprowadzać do tego, że Sejm nie może funkcjonować. Marszałek ma nie tylko prawo, ale i obowiązek doprowadzić do tego, żeby Sejm funkcjonował normalnie. Jutro zaczyna się 34. posiedzenie Sejmu i jestem przekonany, że pan marszałek Kuchciński właśnie w ten sposób rozpocznie obrady.

D.Ł.: A skąd to usztywnienie Grzegorza Schetyny? On na początku jako pierwszy był za tym, żeby nie eskalować tego konfliktu, jako pierwszy z liderów opozycji, tymczasem opozycja poszła w eskalację i wygląda na to, że teraz Grzegorz Schetyna też się przekonał do tego scenariusza.

J.K.:
Ja nie jestem schetynologiem ani specjalistą od PO, ale jestem politykiem. Mogę powiedzieć, że dochodzi do bardzo ostrych walk, zarówno między dwoma partiami, jak i wewnątrz tych partii. To prowadzi do tego bałaganu, zmian decyzji i takiej konkurencji w ekstremizmie, odrzucaniu wszelkich reguł. To jest bardzo niedobre zjawisko, też znane z polskiej historii. Musimy z tej drogi zejść, ale naprawdę nie ma innej drogi niż po prostu porozumienie. Ale porozumienie może odbywać się tylko w oparciu o prawo, a jeżeli ktoś ma jakieś zastrzeżenia, to może zwrócić się do TK. Jeżeli się nie zwraca, to znaczy że zastrzeżeń, przynajmniej w sensie praktycznym, nie ma. A jeżeli się zwraca, to musi honorować orzeczenie. Ja nie mogę mówić niczego za Trybunał, ale według mojego rozeznania i z opinii ekspertów wynika, że wszystko było w porządku. Moja znajomość prawa konstytucyjnego i praktyki Sejmu nie pozostawia żadnych wątpliwości, że wszystko było w porządku, że Sejm mógł obradować w tej sytuacji, która powstała 16 grudnia i że te decyzje były całkowicie legalne.

D.Ł.: Jest też ekspertyza na zamówienie posłanki PO Kidawy- Błońskiej. Konstytucjonalista Ryszard Balicki twierdzi, że 33. posiedzenie Sejmu nie zostało zakończone, trwa nadal, a przerwa się nie skończyła.

J.K.: Nie chcę podważać niczyich kwalifikacji, ale słusznie pani zauważyła, że to pani marszałek Kidawa-Błońska zamówiła tą ekspertyzę. Sądzę, że to aspekt nie do pominięcia, poza tym sam jestem świadkiem, jak marszałek uderzeniami laski marszałkowskiej zamykał posiedzenie, być może po prostu pan doktor o tym nie wie.

D.Ł.: Mówi pan o kompromisie, że trzeba się porozumieć, ale co w ramach tego porozumienia jest gotowe dać PiS? Czemu nie chcecie ponownego głosowania nad ustawą budżetową, co wydaje się, zakończyłoby ten spór, przynajmniej tak twierdzi PO?

J.K.: Nie chcemy stworzyć w Polsce nowego, skrajnie anarchicznego ustroju, w którym mniejszość łamiąc prawo, i to nawet prawo karne, może narzucać swoją wolę. Gdybyśmy się na to zgodzili, to byśmy taki ustrój w Polsce stworzyli, ze straszliwą stratą dla polskiej demokracji. Proponujemy, żeby stała się rzecz zupełnie nadzwyczajna, to znaczy, żeby nasza większość w Senacie uchwaliła uzgodnioną część poprawek opozycji, żeby to później wróciło do Sejmu i mogło być tam rozważane. Możemy nawet rozważyć przyjęcie niektórych spośród tych poprawek, pod warunkiem, że nie będą nam rujnowały budżetu, to już jest ustępstwo bardzo daleko idące. To się naprawdę nie zdarza, żeby partia rządząca, mająca przewagę, uchwalała poprawki opozycji, i do tego opozycji, która w sposób drastyczny łamie prawo.

D.Ł.: Zobaczymy, czy do porozumienia dojdzie. Nowoczesna poszła na kompromis, czy przekonaliście Nowoczesną? J.K.:
Ta propozycja, o której przed chwilą mówiłem, dotycząca pracy Senatu, to była propozycja, która wyszła z tamtej strony. Myśmy się na to zgodzili dla uzyskania spokoju politycznego w Polsce i zgodziła się też druga strona. Zobaczymy, jak to dzisiaj będzie.

D.Ł.: Nowoczesna ma jeszcze inną propozycję, proponowała przedterminowe wybory, czy w PiS ten scenariusz był w ogóle rozważany?

J.K.: Przedterminowe wybory wymagają decyzji 2/3 składu Sejmu, nie sądzę, żebyśmy zdobyli taką większość. Nawet gdybyśmy to poparli, to jest propozycja, która jest czystą demonstracją polityczną. To jest demonstracja mało roztropna, nie ma żadnych przesłanek do tego, żeby Sejm rozwiązywać. Jest pełna gotowość do dyskusji, my nigdy nie kwestionowaliśmy i nie kwestionujemy demokracji. Nigdy nie mówiliśmy do naszych przeciwników, że wyginą jak dinozaury, nigdy nie mówiliśmy, że nie mają prawa dojść do władzy. Uznajemy demokrację, jednocześnie mamy zupełnie inny plan dla Polski niż PO.

D.Ł.: Prezydent podpisał dwie ustawy dot. reformy edukacji, a podobno było rozważane weto, jak pan przekonał prezydenta do podpisania tej ustawy?

J.K.: Proszę przyjąć moje zapewnienia, że przekonywałem w tej sprawie prezydenta osobiście, była w tej sprawie dyskusja, ale uczestniczyły w niej inne osoby, podkreślmy udział pani premier...

D.Ł.: Skąd były wątpliwości prezydenta?

J.K.: Myślę, że to pan prezydent powinien odpowiedzieć na te pytania, nie chce wchodzić w jego rolę. Ogólnie chodziło o to, czy to się uda, bo to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie, ale jeżeli ktoś się boi kłopotów, to nie zmieni Polski, a ta reforma jest wielką i bardzo potrzebną Polsce zmianą.

D.Ł.: W 2019 roku, czyli też roku wyborów, będzie kumulacja roczników...

J.K.: Będą dwa roczniki, ale tej samej liczebności, co jeden rocznik kilka lat temu. Nie będzie wielkiego nieszczęścia, polskie szkoły już taką ilość dzieci i młodzieży przyjmowały. Tak to jest, że spadła ilość dzieci, które przychodzą na świat, w związku z tym roczniki są mało liczne. Mamy nadzieję to zmienić...

D.Ł.: Zaczęły właśnie wzrastać, ze względu na program 500+

J.K.:
Bardzo się ciesze, chociaż 500+ to jest przede wszystkim program przeciwko nędzy. Mieszkanie+, który uruchamiamy, to będzie możliwość uzyskania za naprawdę niewielkie pieniądze, to będzie ludzi zachęcało, żeby dzieci mieć. Oczywiście zawsze jest to decyzja zdeterminowana przez wiele innych elementów, tutaj znaczenie mają czynniki kulturowe, ale sądzę, że także w tej sferze mamy do czynienia z pewną zmianą, powrotem do wartości tradycyjnych, do wartości rodzinnych, a jeśli rodzina, to i dzieci.

D.Ł.: W maju kończy się 2,5-letnia kadencja Donalda Tuska, czy Donald Tusk uzyska ponowne poparcie PiS?

J.K.: Donald Tusk jest politykiem, do którego, jak wiadomo, mieliśmy bardzo wiele pretensji, ale kiedy wybierał się do EU, to mu życzyłem powodzenia. Życzyłem mu powodzenia, sądząc, że może coś dla kraju załatwi. Był skłonny, jak się okazało, zgodzić się na bardzo wysokie kary za nieprzyjmowanie uchodźców, ten element lojalności związany z naszym państwem nie wchodzi w grę, bo jeżeli ktoś chce Polsce szkodzić, to sam się tej lojalności wyrzeka. Ale ta sprawa będzie przede wszystkim elementem rozgrywki między tymi podstawowymi siłami w PE. Niektórzy by chcieli żeby różne trudne decyzje zostały wzięte przez Polskę na siebie. My oczywiście będziemy mówili o pewnych faktach związanych z Donaldem Tuskiem, pewnych niebezpieczeństwach dla UE, które byłyby związane z przedłużeniem jego kadencji, ale jeżeli ktoś sądzi, że weźmiemy tę sprawę na siebie, to się myli.

D.Ł.: Bardzo dziękuję za rozmowę.

J.K.: Dziękuję.

źródło:
Zobacz więcej