TYLKO U NAS

W „Bez retuszu” o sytuacji w Sejmie. „Kompromitowanie demokracji źle się skończy”

aktualizacja: 01:57 wyślijdrukuj
Goście „Bez retuszu” komentowali sytuację w Sejmie (fot. TVP Info)

– 11 stycznia prawdopodobnie będziemy świadkami kolejnej hucpy w wykonaniu polityków. Kolejnej gry nie wiadomo o co. To gra na ośmieszenie państwa w oczach wyborców – powiedział w programie „Bez retuszu”, w TVP Info Wojciech Mucha, publicysta „Gazety Polskiej”. – To nie jest spór o budżet, to przywiązanie do konfliktu i próba procedowania poprzez konflikt – dodał politolog, prof. Kazimierz Kik.

11 stycznia ma rozpocząć się kolejne posiedzenie Sejmu. Nie jest pewne, czy odbędzie się ono w Sali Plenarnej, ponieważ od 16 grudnia opozycja prowadzi tam protest. Kancelaria Sejmu poinformowała w niedzielę, że gdyby obrady w tym miejscu nie były możliwe, posłowie będą mogli pracować w Sali Kolumnowej, która zostanie odpowiednio przygotowana.

Brak paliwa

– Oczywistym jest, że to, co dzieje się w Sejmie, jest następstwem konfliktu o Trybunał Konstytucyjny. Konflikt już nie istnieje. To było paliwo opozycji, a kiedy się skończyło, trzeba było znaleźć inny sposób, aby zaistnieć w mediach – mówił poseł PiS Dominik Tarczyński.

Polityk bronił też grudniowej decyzji marszałka Marka Kuchcińskiego, o wykluczeniu z obrad posła PO Michała Szczerby. Wówczas opozycja zablokowała mównicę. – Wykluczenie posła Szczerby, recydywisty parlamentarnego, który już wcześniej był karany, było następstwem jego zachowania. Nie tylko w trakcie jego wypowiedzi, ale ogólnie tego dnia i wcześniej. To jest kompetencja marszałka – tłumaczył.
Poseł Tarczyński zarzucił też politykom PO kłamstwo. – Jesteście pospolitymi kłamcami. Mówicie o tym, że walczycie o demokrację, bawiąc się na nartach, bawiąc się na Maderze, a wasz guru ostatnich miesięcy, pan Kijowski, tak naprawdę najprawodpobniej dopuścił się przestępstwa – wyliczał.

To nie egzamin

Innego zdania był europoseł PO Adam Szejnfeld, według którego kryzys polityczny został wywołany przez PiS i marszałka Kuchcińskiego. – To zawsze po stronie władzy, która ma większość, są odpowiedzialność i decyzja. Minęły tygodnie i oprócz tego, że rząd okupuje się na swoim stanowisku, nic nie ma – wskazywał. – My nie okupujemy sali sejmowej. Nasi parlamentarzyści czekają na wznowienie przerwanych przez marszałka obrad – dodał, zaprzeczając, że posłowie PO i Nowoczesnej łamią prawo, przebywając poza posiedzeniem w sali obrad.

Europoseł dowodził też, że podczas głosowania nad budżetem złamano regulamin Sejmu. Nie umiał jednak odpowiedzieć, który konkretnie punkt. – Nie dano szansy opozycji być merytoryczną, a więc zaprezentować uzasadnienie poprawek. Złamano regulamin Sejmu i mówię to z odpowiedzialnością, skomasowano wszystkie poprawki i przegłosowano negatywnie – mówił. Dopytywany, który punkt został złamany, odparł, że „nie jesteśmy na egzaminie”.
Publicyści spodziewają się, że konflikt sejmowy będzie trwał. – Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ciąg dalszy tego, co widzieliśmy przy poprzedniej sesji parlametanu, czyli obrady w Sali Kolumnowej. Tam trwały teraz prace, jest budowana druga sala obrad – wskazywał Bartosz Węglarczyk z Onetu.

Znów hucpa?

Kolejnej „hucpy” spodziewa się też Wojciech Mucha, który „jest zażenowany poziomem sporu w polityce”. – Przeanalizowałem sobie dokonania PO i Nowoczesnej przez ostatni kwartał i to jest nic innego, jak granie na podkręcanie sporu politycznego – przekonywał.

Z kolei politolog, dr Bartłomiej Biskup wysnuł tezę, że konflikt w Sejmie, wbrew pozorom, łatwo można byłoby zakończyć. – Ten spór jest sporem miałkim i błahym, przy odrobinie dobrej woli z obu stron dałoby się go rozwiązać w 10 minut, ale dziś polityka jest bardzo zmedializowana – wskazywał.
Prof. Kazimierz Kik podkreślił natomiast, że spór w Sejmie wcale nie dotyczy budżetu, tylko jest to dążenie do konfliktu. – To próba procedowania poprzez konflikt, na zasadzie: nie dać porządzić rządowi, zablokować, pokazać, że nie jest w stanie rządzić. Mam żal do PO, której działaczy cenie, że oni tak nisko sobie cenią polską demokrację – mówił. – Bo jeżeli chcemy bronić demokracji przez jej storpedowanie i osłabianie, przez jej skompromitowanie, to się skończy źle i dla PiS, i dla PO, i dla Nowoczesnej – dowodził.

Wybrane dla Ciebie