pilne

Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Ustawa wprowadza wybór 15 członków KRS przez Sejm.

Prokuratura wie, kiedy zginął polski kierowca. Dementuje doniesienia „Bilda”

Polak zginął w Berlinie z ręki zamachowca (fot. PAP/EPA/MAURIZIO GAMBARINI)

– Godzinę śmierci polskiego kierowcy znamy, jednak nie ujawniamy jej dla dobra śledztwa – oświadczyła naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Szczecinie Aldona Lema. Dodała, że z ustaleń niemieckich śledczych wynika, iż między godziną 15 a 16 mężczyzna jeszcze żył. Niemieckie media ujawniają, że domniemany terrorysta Anis Amri był znany tamtejszym służbom.

Przybywa głosów pod petycją o najwyższe odznaczenie dla polskiego kierowcy

Już ponad 33 tysięcy osób podpisało się pod internetową petycją do prezydenta Niemiec Joachima Gaucka o przyznanie Łukaszowi Urbanowi Związkowego...

zobacz więcej

W poniedziałek niemiecki „Bild” podał informację, jakoby kierowca ciężarówki wykorzystanej w zamachu terrorystycznym w Berlinie został postrzelony w głowę kilka godzin przed atakiem. Prokurator Lema zdementowała tę informację. Wyjaśniła, że w środę rano w Zakładzie Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie biegli przystąpili do oględzin zewnętrznych ciała mężczyzny.

– W trakcie prowadzonych czynności prokurator stwierdził, że zachodzi potrzeba dokonania oględzin wewnętrznych, czyli sekcji zwłok, mimo że była ona przeprowadzana przez stronę niemiecką. Czynności zostały już zakończone. Pobrane zostały odpowiednie ślady, czyli krew, elementy tkanek, organów oraz płynów ustrojowych. Materiał został skierowany do stosowanych badań – tłumaczyła Lema.

– Za 3 tygodnie powinny być znane wstępne opinie biegłych ze szczecińskiego Zakładu Medycy Sądowej. Nie wiem, czy będą tam informacje, które będzie można upublicznić – zaznaczyła prokurator.

– Z uwagi na to, że zmierzamy do dokonania ustaleń faktycznych, jak również na to, że trwa gromadzenie materiału dowodowego dającego podstawę do przedstawienia zarzutów osobom, które współdziałały z nieżyjącym już sprawcą tego zdarzenia, nie możemy udzielić szczegółowych informacji dotyczących prowadzonego śledztwa – podkreśliła prokurator.

Zebrano prawie 850 tys. zł dla rodziny bohaterskiego kierowcy z Berlina

Już ponad 160 tys. funtów, czyli blisko 850 tys. złotych, zebrano podczas internetowej zbiórki dla rodziny polskiego kierowcy ciężarówki, który...

zobacz więcej

W piątek pogrzeb

Jak poinformowało w środę Centrum Prasowe Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, pogrzeb Łukasza Urbana odbędzie się w piątek w miejscowości Banie (Zachodniopomorskie). Uroczystości rozpocznie w południe msza święta w kościele pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Baniach.

Na mocy decyzji wojewody zachodniopomorskiego Krzysztofa Kozłowskiego koszt pogrzebu mężczyzny pokryje Skarb Państwa.

Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie wszczął śledztwo 20 grudnia. Postępowanie prowadzone jest w sprawie „zabójstwa Polaka w celu zaboru ciężarówki wraz z naczepą i posłużenia się nią, jako narzędziem do ataku na grupę ludności zgromadzoną na jarmarku świątecznym w Berlinie”.

12 ofiar

19 grudnia wieczorem kierowca 40-tonowej ciężarówki wjechał w tłum na jarmarku na Breitscheidplatz w Berlinie, zabijając 12 osób i raniąc blisko 50. Jedną z ofiar był polski kierowca ciężarówki. Domniemany sprawca Anis Amri został w ubiegłym tygodniu zastrzelony przez policję pod Mediolanem.

Media ujawniają, że niemieckie służby już od ubiegłego roku wiedziały, kim jest 21-letni Tunezyjczyk. Jak wielu jego rodaków podczas tzw. arabskiej wiosny, Amri dotarł do Włoch drogą morską i wylądował na Lampedusie. Wkrótce po przyjeździe, w 2011 roku, wraz z kompanami zdemolował ośrodek dla uchodźców, za co został skazany na cztery lata więzienia. Po upływie kary został wydalony z Włoch, a służby wszystkich krajów należących do strefy Schengen otrzymały szczegółowe informacje na temat jego przeszłości. Było to w czerwcu 2015 roku.

W grudniu tego samego roku przebywający już w Niemczech Anis Amri wystąpił o zezwolenie na stały pobyt. Wówczas Włosi po raz drugi dostarczyli Niemcom wiadomości o nim, ostrzegając, że ma zadatki na groźnego terrorystę.

źródło:

Zobacz więcej