„Andrzej Seremet pomagał zamieść pod dywan aferę Amber Gold”

– Wbrew temu, co twierdził po dzisiejszym przesłuchaniu Andrzej Seremet, bardzo wyraźnie nam pokazał gwarancję bezkarności dla prokuratorów – powiedziała w „Minęła dwudziesta” przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann z PiS.

„Teatr absurdu i groteski. Pokazuje, jak prokuratura funkcjowała w okresie 2010-2016”

– Prokuratorzy pozorowali pewne działania, ale de facto nie zakładali bezpośredniego skonfrontowania się ze sprawą. Samo postępowanie dyscyplinarne...

zobacz więcej

W czwartek przed komisją śledczą ds. Amber Gold stanął były prokurator generalny Andrzej Seremet, który przekonywał, że nawet gdyby dostał pismo szefa KNF ws. nieprawidłowości w Amber Gold, to i tak nie zareagowałby inaczej, tylko wysłałby prośbę o ustosunkowanie się do tego dokumentu zwierzchnikowi nadrzędnej jednostki – w tym przypadku szefowi Prokuratury Okręgowej Dariuszowi Różyckiemu.

– Andrzej Serement dostał pismo od prok. Różyckiego, z którego wynikało, że dostrzegł nieprawidłowości i obejmuje sprawę nadzorem. Wszyscy wiemy, że okłamał prokuratora Seremeta, bo tego nadzoru nigdy nie wdrożył – przypomniała Wassermann.

Dodała, że Seremet wiedział w sierpniu, że został wprowadzony w błąd, tymczasem prok. Różycki nigdy nie miał nawet postępowania wyjaśniającego, objęto nim tylko podległych mu prokuratorów.

Małgorzata Wasserman tłumaczyła, że Andrzej Seremet „nie chciał ryzykować i w związku z tym oddał do gdańskiej prokuratury wszystkie postępowania wyjaśniające, jak mogło dojść do afery z Amber Gold”. Zwłaszcza że z mediów płynęły informacje o powiązaniach personalnych wokół tej sprawy. – Proszę powiedzieć, czy Andrzej Seremet swoim postępowaniem nie zagwarantował, że ci którzy zawinili, mieli się ze swoich win rozliczyć sami – pytała posłanka PiS.

Od parasola ochronnego do odpowiedzialności

Wassermann zapowiedziała, że dalsze badania komisji śledczej wykażą, że ogromną liczbę błędów popełniły także urzędy skarbowe. – Przez trzy lata nie było deklaracji, PIT-ów, CIT-ów, zobowiązań podatkowych – podkreśliła. Zwróciła uwagę, że prokurator Seremet zgodził się, by pracownicy prokuratora Różyckiego, „który go okłamał”, „wyjaśniali niedopełnienie obowiązków przez tych urzędników”. Dodała, że także tamto postępowanie skończyło się umorzeniem.

Seremet: sprawa Amber Gold to moja największa porażka

zobacz więcej

Pytana, czy Andrzej Seremet może spać spokojnie odpowiedziała, że od tego typu zachowań „do odpowiedzialności karnej jest pewna droga”.

Wassermann podkreśliła, że w czwartek po raz pierwszy przed komisją pojawił się element ochrony nad gdańską prokuraturą.

– Wbrew temu, co twierdził wcześniej, podczas dzisiejszego przesłuchania Andrzej Seremet bardzo wyraźnie nam pokazał gwarancję bezkarności dla tych ludzi – oceniła.

Wg Wassermann widać wyraźnie, jak od 2012 roku pojawiają się elementy układanki, z której wynika, że „prokurator Andrzej Seremet pomógł zamieść pod dywan całą tę aferę”.

„Syn Donalda Tuska pod fałszywym nazwiskiem przekazywał informacje do firmy OLT”

– Jeżeli zaangażowani byli ludzie bezpośrednio związani z premierem, bo syn premiera bywał tam. Także dzisiejszy obywatel Ukrainy Sławomir Nowak,...

zobacz więcej

„W praktyce łapię za telefon i mogę wszystko”

Andrzej Seremet przyznał przed komisją śledczą, że rozmawiał z Donaldem Tuskiem na temat pracy syna premiera w jednej z firm, która jest w sferze zainteresowania komisji. Małgorzata Wassermann powiedziała, że „na ówczesnym etapie problemem nie było, gdzie Michał Tusk pracuje". – Problem był taki, że zaczynało się postępowanie karne w tej sprawie – wyjaśniła.

Przypomniała, że prokurator generalny nie miał prawa rozmawiać z premierem o postępowaniu. Mówiła także o konstrukcji ustawy o prokuratorze generalnym i o tym, jak wyglądał tak naprawdę sposób jego działania. – W praktyce zapraszał prokuratora z prokuratury okręgowej i omawiał z nim sprawę, czyli „formalnie nic nie mogę, ale w praktyce łapię za telefon i mogę wszystko” – mówiła. Posłanka PiS skomentowała w ten sposób słowa Andrzeja Seremeta, że ówczesne przepisy z jednej strony obciążały go odpowiedzialnością za wszystkie błędy prokuratury, a z drugiej strony nie dawały mu możliwości działania, jeśli uznał, że coś w prokuraturze dzieje się źle.



źródło:
Zobacz więcej