„Teatr absurdu i groteski. Pokazuje, jak prokuratura funkcjowała w okresie 2010-2016”

– Prokuratorzy pozorowali pewne działania, ale de facto nie zakładali bezpośredniego skonfrontowania się ze sprawą. Samo postępowanie dyscyplinarne jest tego najlepszym przykładem – powiedział w „Czterech stronach” Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15, który jest wiceszefem komisji śledczej ds. Amber Gold.

Seremet: sprawa Amber Gold to moja największa porażka

zobacz więcej

W czwartek przed komisją śledczą ws. Amber Gold stanął były prokurator generalny Andrzej Seremet, który wskazywał m.in, że ówczesne przepisy nie dawały mu możliwości rozliczania prokuratury na wszystkich jej szczeblach.

Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15 przyznał, że prokurator generalny w tamtym czasie rzeczywiście nie mógł zejść na poziom prokuratury rejonowej. Mógł jednak wydać bezpośrednie polecenie prokuratorowi apelacyjnemu, który miał wpływ na prokuratora okręgowego, a ten z kolei – na rejonowego. – Ta konstrukcja hierarchiczna prokuratury, nawet w tak złej formule, dawała takie możliwości – ocenił.

„Prokuratorzy pozorowali działania”

Gość programu podkreślił, że prokuratorzy pozorowali pewne działania, ale de facto nie zakładali bezpośredniego skonfrontowania się ze sprawą. – Samo postępowanie dyscyplinarne jest tego najlepszym przykładem. Przedstawiciele prokuratury generalnej łącznie z prokuratorem generalnym jasno formułowali, że zarzuty, stawiane przez rzeczników dyscyplinarnych Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku nie przyniosą żadnego pozytywnego efektu w rozumieniu pociągnięcia do odpowiedzialności – mówił.

„To teatr absurdu i groteski”

– To teatr absurdu i groteski. Pokazuje, jak prokuratura funkcjonowała w okresie 2010-2016. To było kliniczne przedstawienie państwa teoretycznego. Państwa, które ma znamiona swojej aktywności, tak samo, jak prokuratura – mówił Rzymkowski.

Jego zdaniem prokuratura była prokuraturą tylko z nazwy i nie funkcjonowała tak, jak powinna. – To bardzo przykre. A zarzuty należy sformułować wobec tych prokuratorów, którzy zawinili – powiedział. Dodał, że w prokuraturze są także uczciwi i zaangażowani ludzie.



„Skandaliczne słowa tych, którzy podpisali odezwę”

Gość programu „Cztery strony” wyjaśnił także, dlaczego jego ugrupowane nie podpisało się pod odezwą „Stop dewastacji Polski”, opublikowaną przez Mateusza Kijowskiego, która wzywa do wypowiedzenia posłuszeństwa legalnie wybranej władzy w Polsce.

– Nie chcemy być w gronie osób, które nazywają stan wojenny jakąś imprezą kulturalną. To są skandaliczne słowa osób, które tę odezwę po części podpisały. To deptanie polskiej historii. Deptanie ludzi, którzy oddali życie za wolną, suwerenną, niepodległą Rzeczpospolitą – powiedział Rzymkowski.

źródło:
Zobacz więcej