Kanadyjczyk walczył w Dywizjonie 303. Przyjaźnił się z Polakami i otrzymał Virtuti Militari

aktualizacja: 09:31 wyślijdrukuj
fot
Polscy piloci słynnego Dywizjonu 303 (fot. Wikimedia Commons)

W czasie wojny walczył w powietrznej Bitwie o Anglię u boku Polaków w słynnym Dywizjonie 303. Kanadyjczyk John Kent zaprzyjaźnił się z pilotami znad Wisły i uczył się języka polskiego. Od gen. Sikorskiego otrzymał krzyż Virtuti Militari, który do końca życia nosił przypięty do munduru. Polacy nazywali go „Kentowskim”.

Kent licencję pilota uzyskał w wieku 17 lat. W 1935 roku przybył do Wielkiej Brytanii i przyjęty został do Królewskich Sił Powietrznych, gdzie szybko zdobył opinię jednego z lepszych lotników. W sierpniu 1940, w stopniu kapitana przydzielony został do polskiego 303 Dywizjonu Myśliwskiego Warszawskiego im. Tadeusza Kościuszki na stanowisko dowódcy eskadry.

Razem z Polakami walczył w Bitwie o Anglię, latając na samolotach Hawker Hurricane i Supermarine Spitfire. W trakcie wojny został asem myśliwskim, zestrzeliwując kilkanaście samolotów. W 1941 r. z rąk gen. Sikorskiego otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojskowe, Virtuti Militari. Polski Dywizjon 303, w którym latał Kent, był jedną z najlepszych jednostek myśliwskich II Wojny Światowej.
Historia napisana w powietrzu przez odważnych Polaków została opisana i rozsławiona w książkach, reportażu Arkadego Fiedlera „Dywizjon 303" oraz drugiej, pod tytułem „Sprawa Honoru" autorstwa Lynne Olson i Stanley'a Clouda, która stała się międzynarodowym bestsellerem.

Polacy nad Anglią stoczyli dziesiątki potyczek z samolotami wroga, które bombardowały Londyn i inne miasta. Jedną z nich była ta z 7 września 1940 r.
Polacy po południu wystartowali z lotniska Northolt w Anglii i na północ od Londynu przechwycili grupę niemieckich bombowców i myśliwców wracających z bombardowania ujścia Tamizy. W powietrznej potyczce swoje dwa pierwsze niemiecki bombowce zestrzelił Jan Zumbach, późniejszy as polskich sił powietrznych w zachodniej Europie.
„Ojciec zawsze mówił ciepło o Polakach”

Do końca wojny Polak posłał na ziemię kolejnych kilkanaście nieprzyjacielskich samolotów. Był jednym z najbardziej znanych polskich pilotów w czasie wojny, który już po jej zakończeniu prowadził życie awanturnika, zajmując się m.in. przemytem i walcząc jako najemnik w Afryce.

– Pamiętam, gdy byłam dzieckiem mój ojciec opowiadał o Janie Zumbachu, który był znany w Anglii jako Johnny Zumbach. Zawsze, gdy o nim mówił, w jego oczach pojawiały się iskierki. Nie pamiętam innych pilów Dywizjonu 303 z imion, ale ojciec zawsze mówił ciepło o Polakach, polskich pilotach – powiedziała córka Kenta, Alexandra Kent, która odwiedziła niedawno gdyński festiwal filmowy, gdzie wzięła udział w pokazie filmu „303” w reżyserii Tomasza Magierskiego.

– Po wojnie prowadził firmę z polskim pilotem, Ludwikiem Martelem. To było w latach 60. ubiegłego wieku. Byłam wtedy młoda, więc nie pamiętam, co się wtedy dokładnie działo. Pamiętam za to Ludwika Martela, mój ojciec bardzo go lubił, jak i jego żonę. Później dowiedziałam się, że mój ojciec corocznie odwiedzał Polish War Memorial, by uczcić pamięć polskich pilotów. Nie było go tam tylko w tym roku, w którym się urodziłam – mówi Alexandra Kent.

Wybrane dla Ciebie