Radioaktywny wyciek z reaktora. Norwegowie zlikwidowali zagrożenie

Eksperci zapewniają, że nie doszło do skażenia (Sean Gallup / Staff / Getty Images)

W reaktorze wodnym w norweskim mieście Halden doszło do radioaktywnego wycieku. Instytut Technologii Energetycznych zapewniał, że wyciek był „niewielki” i „nikomu nic się nie stało”.

Wyciek substancji radioaktywnych spowodowany przez… żwirek dla kota

Naukowcom udało się ustalić przyczyny wycieku odpadów radioaktywnych, który miał miejsce w zeszłym roku w Nowym Meksyku. Okazało się, że wśród...

zobacz więcej

Po pierwszych informacjach o wycieku rządowi eksperci potwierdzili je. Przyznali, że doszło do niego w mieście Halden na południu kraju. Zapewniali, że skażenie poza reaktorem jest mało prawdopodobne.

Szef Instytutu Technologii Energetycznych potwierdził, że wyciek został zlikwidowany, a reaktor jest wyłączony. Wyjaśnił, że w chwili gdy doszło do incydentu w pobliżu reaktora mogło być najwyżej osiem osób i że zdrowie żadnej z nich nie jest zagrożone.

Awaria miała miejsce w Instytucie Energetyki, gdzie znajduje się reaktor wodny wrzący. To urządzenie badawcze – nie służy ono do komercyjnej produkcji elektryczności. Norwegia nie ma żadnych elektrowni atomowych.

Halden znajduje się w pobliżu granicy ze Szwecją. Tamtejsi eksperci donoszą, że nie odnotowali podniesionego poziomu promieniowania.

źródło:
Zobacz więcej