TYLKO U NAS

Rosjanie wybierają parlament. Czy homo putinicus jest gotowy na zmiany?

łz aktualizacja: 06:07 wyślijdrukuj
fot
Niedzielne wybory wygra partia Jedna Rosja (fot. Sefa Karacan/Anadolu Agency/Getty Images)

Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wskazać, że niedzielne wybory do Dumy Państwowej wygra związana ściśle z Kremlem partia Jedna Rosja. Wątpliwości można mieć co najwyżej w kwestii liczby miejsc w parlamencie dla „opozycji”. Pod tym względem na rewolucję się nie zanosi. Zresztą Rosjanie jej nie potrzebują. Dziennikarz portalu tvp.info z bliska przyjrzał się współczesnej Rosji. Wskazówek, że zanosi się na zmiany, jakąś demokratyzację nie znalazł, bo też i nie jest to coś za czym obywatele tego kraju tęsknią.

Na Zachodzie panuje powszechna opinia, że wpływ na reformy w Rosji będzie miała fatalna sytuacja gospodarcza, która zmobilizuje Rosjan do przypomnienia władzy o swojej ciężkiej doli, bądź też sam Kreml postawi na odbudowę gospodarki. Nic bardziej mylnego. Przez lata komunizmu Rosjanie nauczyli się żyć tak, żeby przetrwać, zaś władza, że oglądanie się na nastroje społeczne to w zasadzie strata czasu.

Sugestie ekspertów, że ropa kosztująca 40 dolarów za baryłkę doprowadzi kraj do bankructwa i obalenia reżimu Władimira Putina również nie znajdują potwierdzenia. Budżet kraju został zaplanowany zakładając, że ropa będzie kosztować 70 dolarów za baryłkę i jakoś do bankructwa Rosji nie dochodzi. W Moskwie przyjmuje się, że dziura budżetowa to tylko liczby. Na to na co trzeba, pieniądze zawsze się znajdą. Zarówno w skali makro-, jak i mikroekonomicznej.

W przypadku budżetu kraju od kilku lat kładziony jest nacisk na zbrojenia. Oczywiście, dochodzi do sytuacji, że pracownicy kosmodromu na Syberii organizują głodówkę, bo nie dostają pieniędzy, ale jeżeli chodzi o broń – na to pieniądze płyną szerokim strumieniem.

Stawiają na zbrojenia

W stoczni Siewmasz w Siewierodwińsku powstają cztery nowe okręty podwodne o napędzie atomowym klasy 955, najnowocześniejsze na świecie. Trzy inne już są w służbie. To maszyny czwartej generacji, przewyższające wykorzystywane przez USA okręty klasy Trident. Do tego Rosjanie budują także trzy kolejne okręty klasy 885, które dołączą do operującego „Siewierdowińska”. To maszyny już piątej generacji. Gigantyczne pieniądze pochłania też rozbudowa innych rodzajów wojsk. O pełnym władz zaangażowaniu świadczą choćby kolejne manewry wojskowe oraz zaangażowanie w konflikt na wschodzie Ukrainy. W tym przypadku nie jest ważne, ile kosztuje ropa, czy jej cena idzie do góry, spada, czy kręci w kółko. Tam gdzie pieniądze mają się znaleźć, tam są.
Mimo ubóstwa wiara we władzę jest niezachwiana (fot. Spencer Platt/Getty Images)
Po branży budowlanej również nie widać zastoju. W stale rozrastającej się Moskwie cały czas powstają ogromne osiedla. Deweloperzy rekompensują sobie wysokie ceny materiałów zatrudniając na czarno robotników, głównie z Kaukazu (w usługach pracują natomiast przede wszystkim przybysze z republik środkowoazjatyckich). Prace trwają non stop, nawet w nocy i weekendy. Akurat pracownicy wyznania muzułmańskiego powinni mieć – zgodnie z wymogami religii – piątek wolny, ale łamanie przepisów kodeksu pracy czy zasad religijnych nie spędza pracodawcom snu z powiek.

Jeżeli chodzi o budżet obywateli, ogólna sytuacja gospodarcza ma nań umiarkowany wpływ. Uderza ona jedynie w klasę średnią, która w Rosji nie jest stosunkowo tak liczna jak na Zachodzie. Ludzie, którzy wzięli kredyty w zachodnich walutach, mają problem jeszcze większy niż nasi frankowicze. W Rosji do wzrostu kursu franka szwajcarskiego doszedł spadek o około połowę siły nabywczej rubla, w efekcie wysokość rat wzrosła nawet trzykrotnie.

Miasto miliarderów

Z kolei bogaci, wiadomo, dalej są bogaci. Mimo kryzysu, do Nicei na francuskie Lazurowe Wybrzeże dalej latają trzy samoloty pasażerskie z Rosji dziennie. Panuje przekonanie, że Moskwa jest drugim miastem po Nowym Jorku, w którym mieszka najwięcej miliarderów. Do końca tak nie jest, ponieważ ci rosyjscy miliarderzy mieszkają właśnie na południu Francji lub w Londynie.

O niesłabnącym bogactwie Rosjan świadczy również liczba luksusowych samochodów na ulicach Moskwy. Wprawne oko miłośnika motoryzacji wychwyci wyjątkową mnogość terenowych mercedesów G63 AMG oraz najbardziej wypasionej wersji S-klasy, czyli Maybachów.
Moskiewskie City powstało w okresie dobrobytu, obecnie gospodarka kuleje (fot. Pixabay)
Słabe wskaźniki ekonomiczne mają również niewielki wpływ na życie najbiedniejszych Rosjan. W marcu Federalna Służba Statystyki Państwowej (Rosstat) poinformowała, że liczba obywateli żyjących poniżej progu ubóstwa wzrosła do 19,2 miliona. Czyli w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej jest co siódmy Rosjanin.

Ludzie ci są pozostawieni na własną pastwę przez rządzących, ale nie można odnieść wrażenia, żeby byli zapomniani. Władza doskonale zdaje sobie sprawę, że lata komunizmu zaprawiły obywateli, którzy poradzą sobie w każdej sytuacji. Zorganizują jedzenie, pieniądze i przeżyją. Byle była kasza gryczana, narodowa potrawa. Gdy zanosi się na wojnę albo jakąś inną klęskę, Rosjanie masowo ją wykupują. Tak też było w 2014 roku gdy poszła pogłoska, że dojdzie do wojny z Ukrainą. Ludzie od razu rzucili się do sklepów po „greczkę”.

Korupcja kwitnie

Na zasadzie „przecież sobie poradzą” funkcjonują również służby, urzędy. Pobory policjantów są niskie, ponieważ władza wie, że i tak funkcjonariusze wyjdą na swoje dzięki łapówkom. Korupcja kwitnie w najlepsze, mimo rządowych kampanii. Obowiązuje zasada, że drogówka skubie właścicieli luksusowych aut, zaś zwykli policjanci nielegalnych migrantów z Kaukazu oraz krajów Azji Środkowej (nikt skargi nie zgłosi, bo jak to zrobi, wróci do siebie, gdzie w najlepszym razie będzie zarabiał połowę tego co na przykład w Moskwie).

I tak, w prywatnym ośrodku badawczym Skoltech pod Moskwą są zatrudnieni między innymi Włoch i Filipinka. Włoch kupił sobie lepszy samochód, ale ma pecha mieszkać obok komisariatu. Po tym jak kolejny raz w drodze do pracy został zatrzymany przez funkcjonariuszy, którzy – wiadomo – zawsze coś znajdą, zaczął jeździć w przeciwnym kierunku i nadrabiać dystans.
Dwa mercedesy klasy G i rolls royce, kryzys rosyjskim bogaczom niestraszny (fot. Łukasz Zaranek)
Z kolei wspomniana Filipinka opowiadała, że policjanci są tak bezczelni, że potrafią podejść na ulicy, wziąć torebkę i zabrać pieniądze. Skargi nic nie dają, z policją nikt nie wygra, ponieważ tak jest skonstruowany system wyrastający wprost z komunizmu. Kobieta znalazła sposób – zaczęła chować pieniądze w majtkach.

Piorą aż miło

Skala nieprawidłowości jakie mają miejsce w Rosji może porażać przeciętnego Europejczyka. Wszystko odbywa się w dodatku w biały dzień. Znalezienie pralni brudnych pieniędzy nie nastręcza żadnych trudności. Weźmy na przykład duże centrum handlowe Wremienia Goda przy Kutuzowskim Prospekcie w Moskwie, pełne sklepów z luksusowymi towarami. Nikt w nich nie kupuje i to nie dlatego, że przeciętny Rosjanin nie ma zbyt dużo w piterku. Ceny są celowo wywindowane do niespotykanych rozmiarów. W efekcie obsługa zbija bąki, jak przychodzi klient natychmiast jest otaczany przez kilku sprzedawców.

– Ile kosztuje ten garnitur? – pyta wasz pokorny sługa. – 300 tysięcy rubli (około 18 tysięcy złotych) – pada odpowiedź. – Panie, za to można polecieć do Londynu, przespać się w drogim hotelu, kupić garnitur i wrócić.

Dla Rosjan korupcja, cwaniactwo, pranie brudnych pieniędzy są czymś całkowicie normalnym. Ledwie kilka dni temu prezes banku centralnego Rosji Elwira Nabiullina poinformowała, że w ostatnich trzech latach w kraju zamknięto aż 279 banków, niemal jedną trzecią wszystkich funkcjonujących na tamtym rynku. W 70 proc. przypadków jednym z powodów, albo jedynym, było łamanie ustawy o walce z praniem pieniędzy.
Władze co rusz serwują obywatelom parady wojskowe (fot. Łukasz Zaranek)
Pieniądze wypływają z kraju

Pranie pieniędzy w sektorze bankowym czy w usługach to tylko jedna z metod działania przestępców w białych kołnierzykach. Na skali przybiera wyprowadzanie pieniędzy z kraju. Z raportu rosyjskiej izby obrachunkowej wynika, że przestępczy proceder cały czas funkcjonuje, przybiera wręcz na sile. Tylko w latach 2013-15 poprzez fikcyjne importowe i eksportowe umowy z Rosji wyprowadzono 1,2 bln rubli (ponad 80 mld zł).

Rosjanie widzą, że zapewnienia władzy o walce z korupcją to bujda na resorach i działania na pokaz, a powiązani z władzą przestępcy są w zasadzie bezkarni. W ciągu ostatnich trzech lat skazano jedynie 14 osób, które ukrywały dochody za granicą, przy tym pięć już zdążono amnestiować.

Przeciętny Rosjanin zagłosuje w niedzielę na partię Putina, bo ten system już zna, przyzwyczaił się do niego, funkcjonuje w nim. Jak powiedział inżynier Mamoń w „Rejsie”: mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem.

Nachalna propaganda

Pomaga również nachalna propaganda. W zasadzie rosyjskiej telewizji nie da się oglądać. Obraz sprowadza się najczęściej do zasadniczego przekazu – supermocarstwo Rosja pod światłym przywództwem Putina jest nieustannie atakowane przez nieudaczników z Unii Europejskiej i USA oraz ich faszystowskich popleczników z Ukrainy.

Do tego dochodzi silny nacisk na budowanie nacjonalizmu. Reportaże z Krymu, parady. Na to także zawsze są pieniądze. Im gorsza sytuacja gospodarcza, tym więcej środków ładuje Kreml w budowanie nastrojów. Wasz pokorny sługa udał się raz na Plac Czerwony, na którym przez cały czas jego pobytu w Moskwie codziennie odbywały się parady i pokazy wojskowe. Gdy jedna z orkiestr zaczęła grać hymn, ludzie stali ze łzami w oczach. Tegoroczna Parada Zwycięstwa 9 maja kosztowała około miliard rubli (około 60 mln zł). Samo rozganianie chmur, żeby o 10 rano nad Moskwą świeciło słońce, kosztowało 85 milionów rubli, czyli 5 milionów złotych...
Gdy moskwianie obudzą się w poniedziałek w ich kraju nic się nie zmieni (fot. Łukasz Zaranek)
Owszem, są niezależne media. Najważniejszym jest radio Echo Moskwy. Rozgłośnia porusza trudne tematy, ale jej zasięg jest ograniczony. W dodatku trudno mówić w tym przypadku o całkowitej niezależności, gdyż sponsorem Echa Moskwy jest Gazprom.

Sedno systemu

W tym właśnie tkwi sedno obecnego systemu polityczno-społecznego w Rosji. Opozycja może funkcjonować tylko w zakresie wyznaczonym przez władze. Przekraczanie granicy może skończyć się jak w przypadku Borysa Niemcowa. Jedna z ostatnich wersji Komitetu Śledczego tłumaczy ten mord pod murami Kremla jako zemstę kucharza...

Opozycja musi uzyskać koncesję Kremla. Taką koncesję posiada Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej, następczyni KPZR. Prawo zasiadania w Dumie Państwowej ma również populistyczna Sprawiedliwa Rosja, której przewodniczący Siergiej Mironow podczas kampanii prezydenckiej w 2004 roku potrafił wypalić: „Wszyscy chcemy, aby przyszłym prezydentem został Władimir Putin”. Jest też Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji Władimira Żyrynowskiego. Prozachodnia opozycyjna partia Jabłoko już takiej koncesji nie ma, więc nie będzie niespodzianką jeżeli nie dostanie się do parlamentu.

Wobec status quo współczesny Rosjanin jest bierny i wydaje się, że nie jest gotowy na zmiany, przypuszczalnie zwyczajnie także ich nie chce. W toaletach zawsze stoją kosze na zużyty papier toaletowy, którego Rosjanie nie spłukują. To pozostałość z czasów gdy podcierano się gazetami, które zapychały muszlę klozetową. Zdecydowanie musi minąć dużo czasu zanim zmieni się mentalność przedstawicieli gatunku homo putinicus.

Wybrane dla Ciebie