Feliks Meszka po 11 latach uwięzienia w szpitalu psychiatrycznym wraca do domu. „Zamknęli go, bo miał grozić sąsiadowi”

78-letni Feliks Meszka, po 11 latach przymusowego pobytu w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku, wróci do domu – tak zdecydował w poniedziałek rybnicki sąd. Uznał, że umieszczenie Meszki w szpitalu bez jego zgody odbyło się z naruszeniem przepisów.

13-latka zmarła po gehennie na oddziale psychiatrycznym. A przyjechała do szpitala z bólem głowy

Szukanie pomocy w szpitalu zakończyło się dla 13-latki oddziałem psychiatrycznym, w którym została przywiązana pasami do łóżka. Karina nie leżała...

zobacz więcej

Meszka nie mógł odzyskać wolności mimo decyzji Sądu Najwyższego, który 10 listopada uchylił postanowienia sądów w sprawie przymusowego leczenia. 12 listopada wobec mężczyzny, zamiast go zwolnić, zastosowano procedurę przyjęcia do szpitala bez jego zgody, z uwagi na rzekome zagrożenie wynikające z jego choroby.

Sam Meszka powiedział dziennikarzom, że bardzo cieszy z możliwości powrotu do domu. Ma się nim zaopiekować rodzina. – Nie będę siedział za kratami – powiedział z satysfakcją.

Niedawno Feliks Meszka opowiadał „Panoramie” TVP2, że zanim poszedł do szpitala, nie był przesłuchiwany.

Bo groził sąsiadom

Katowiczanin trafił do zamkniętego zakładu po tym, jak był podejrzany o groźby karalne z lat 1998-2003, za co może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat. Orzeczona w związku z tym detencja (czyli pobyt w zamkniętym zakładzie) trwała 11 lat.

Jak dowiedziała się „Panorama” TVP2 Kłopoty pana Meszki zaczęły się, gdy zmarła jego żona, on oskarżył szpital o błąd lekarski. Prokuratura umorzyła sprawę. Napisał więc skargę na śledczych do Prokuratora Generalnego. Potem sąsiad oskarżył go, że Meszka kierował pod jego adresem groźby: „pokażę ci!”; „załatwię cię!”.

Sprawa trafiła do prokuratury. W 2004 r., po zasięgnięciu opinii biegłych, na wniosek prokuratora, sąd umorzył postępowanie karne i orzekł o umieszczeniu Meszki, tytułem tzw. środka zabezpieczającego, w zakładzie psychiatrycznym. Został do niego przyjęty w 2004 r.

Zdaniem pełnomocnika Meszki, adwokata Piotra Wojtaszaka, pierwotnym błędem było zawierzenie osobom składającym zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mimo ostatniej decyzji SN lekarze 12 listopada zdecydowali, że Meszka pozostanie w szpitalu. Na mocy przepisów ustawy o ochronie zdrowia psychicznego uznali, że może stwarzać on zagrożenie dla innych osób. Wojtaszak podkreślił, że podczas 11 lat pobytu Meszki nie odnotowano takiego zachowania. Adwokat podkreśla też, że sąd nie wziął pod uwagę przedawnienie karalności czynu, a w przypadku Meszki przedawnił się on po pięciu latach. – Tymczasem, gdyby nie interwencja w tej sprawie, Meszka mógłby być przymusowo w szpitalu nawet do końca życia – uważa Wojtaszak.

teraz odtwarzane
Przetrzymywani w szpitalu psychiatrycznym

Amerykanin zamordowany w szpitalu psychiatrycznym. Napastnik też jest pacjentem, bywał agresywny

zobacz więcej

Sprawa Krystiana Brolla – osiem lat bezprawnego pozbawienia wolności

Mec. Wojtaszak jest też pełnomocnikiem 72-letniego dziś Krystiana Brolla, który w zakładzie psychiatrycznym przebywał ponad 8 lat i teraz domaga się zadośćuczynienia i odszkodowania za bezprawne pozbawianie wolności. To on poprosił swego adwokata, by zajął się sprawą jego kolegi z oddziału.

Sprawa Brolla jest bardzo podobna. Zanim trafił do zakładu, był pracownikiem dużej firmy projektowej, dorabiał jako inspektor nadzoru budowlanego. Jego problemy zaczęły się, kiedy w katowickim Ośrodku Pomocy Społecznej próbowano go namówić do zawyżenia przetargów. Kiedy odmówił, został wyrzucony z pracy i zaczął otrzymywać pogróżki. Gdy złożył zawiadomienie w prokuraturze, w odwecie sam został pozwany o „groźbę karalną” i trafił na badanie psychologiczne.

Lekarz stwierdził u niego paranoję, dlatego Broll został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku, gdzie musiał przyjmować silne leki psychotropowe.

Sprawa Brolla trafiła do Sądu Najwyższego. W decyzji jest mowa o „rażącym naruszeniu prawa procesowego” przez gliwickich sędziów, stwierdzono, że sprawę potraktowano zbyt powierzchownie i bezprawnie zamknięto Brolla w szpitalu psychiatrycznym jedynie na podstawie prognozy jego zachowań, do których nie doszło. Mężczyzna jest już wolny, teraz walczy o odszkodowanie.

źródło:
Zobacz więcej