TYLKO U NAS

Wicepremier Gliński: źródła mówiły, że będzie tam pornografia. Miałem obowiązek się ustosunkować do tych informacji

aktualizacja: 21:59 wyślijdrukuj
Minister kultury powiedział, że protest dotyczył informacji podawane przez reżysera spektaklu (fot. TVP)

– Nasz protest dotyczył informacji, jakie były podawane przez teatr i reżyser tego spektaklu – powiedział w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” prof. Piotr Gliński. Odniósł się do przedstawienia wystawianego we wrocławskim Teatrze Polskim „Śmierć i dziewczyna”. Minister kultury powiedział, że „oba źródła mówiły, że będzie tam pornografia”. – Jako minister posiadający mandat do podejmowania decyzji w tym dotyczących pieniędzy, a ten teatr funkcjonuje za pieniądze publiczne miałem obowiązek ustosunkować się do tych informacji – powiedział Gliński.

– Nie mam nic do repertuaru. Nie ingeruję w jakość spektaklu teatralnego. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zamierza ingerować w wolność wypowiedzi artystycznej – powiedział w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” prof. Piotr Gliński. Wicepremier odniósł się do spektaklu „Śmierć i dziewczyna” wystawianego we wrocławskim Teatrze Polskim.

– Nasz protest dotyczył informacji, jakie były podawane przez teatr i reżysera tego spektaklu. Oba źródła mówiły, że będzie tam pornografia – powiedział Gliński. – Zażądałem wstrzymania przygotowań do tej premiery w zapowiadanej postaci – dodał.
Prowokacja społeczeństwa

Minister kultury uznał, że sprawa scen pornograficznych w spektaklu mogła być prowokacją. – To mogła być prowokacja, która spowodowała, że tysiące ludzi w Polsce wokół tej sprawy zaczęło budować protest społeczny – powiedział Gliński i dodał, że „ktoś miał w tym jakiś interes”.

– W imię czego skłócać społeczeństwo, prowokować i opowiadać o twardym akcie seksualnym na scenie teatru publicznego. Po co to robić? – stwierdził wicepremier i dodał, że „jako minister posiadający mandat do podejmowania decyzji w tym dotyczących pieniędzy, a ten teatr funkcjonuje za pieniądze publiczne miałem obowiązek ustosunkować się do tych informacji”.

– Gdyby to było działanie artystyczne, to do tego służą aktorzy opłacani ze środków publicznych. Tym czasem wynajmuje się za pieniądze publiczne aktorów filmu porno sprowadzonych zza granicy, bo Polscy podobno nie chcieli w tym brać udziału – powiedział Gliński.
Propaganda i manipulacja

W trakcie programu doszło do spięcia między prowadzącą Karoliną Lewicką, a prof. Glińskim. – To program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się skończy, ponieważ tak telewizja publiczna funkcjonować nie powinna – powiedział wicepremier.

– Obraził mnie pan, mówiąc, że to program propagandowy i manipuluje opinią publiczną, ale zostawmy to, nie czuje się obrażona – odpowiedziała wicepremierowi prowadząca program „Minęła dwudziesta”.

Wybrane dla Ciebie