Zatajona prawda o Karbali wypływa po latach. „Bitwa była niewygodna dla polityków”

aktualizacja: 10:56 wyślijdrukuj
„Karbala” weszła w piątek na ekrany kin (fot. YT/Next Film)

Dopiero po ponad dziesięciu latach Polacy mogą poznać kulisy bitwy karbalskiej, stoczonej w Iraku w 2004 roku. – Była niewygodna dla polityków, jak i dla dowódców naszego kontyngentu wojskowego, ponieważ znacznie przekroczyliśmy mandat sił stabilizacyjnych – wyjaśnił na antenie TVP Info Piotr Głuchowski, współautor książki „Karbala”, tworzonej równolegle z filmem, który właśnie wszedł na ekrany kin.

– Trzeba pamiętać, że pojechaliśmy do Iraku po to, żeby szkolić miejscową policję i obronę cywilną, żeby budować drogi, kopać studnie i rozdawać pomoc humanitarną, a wdaliśmy się tam walkę i to w walkę, w której zginęło przeszło stu – i tu zależnie jakie kto ma poglądy na wojnę w Iraku tak ich może nazywać – bojowników, powstańców, bojówkarzy, rebeliantów, terrorystów – wyjaśnił. Sam określa ich mianem „rebeliantów”.

Autor zwraca uwagę, że władze cywilne i wojskowe dokładały wszelkich starań, by informacje o walkach nie przedostały się do opinii publicznej.

Zasłona milczenia

– Zasłona milczenia zaczęła się rozsuwać dopiero kilka lat później. Pierwszy napisał o bitwie o City Hall pan Bogusław Politowski, jako drugi mój współautor i kolega Marcin Górka w reportażu w „Dużym Formacie” w „Gazecie Wyborczej”. Później zaczęliśmy pracować nad książką. Jednocześnie na podstawie reportażu pan Krzysztof Łukaszewicz zaczął kręcić film, a w zasadzie zbierać pieniądze na film, bo to trwało parę lat – opowiadał Głuchowski.

Autorzy znacznie szerzej przedstawili wydarzenia z Karbali niż uczyniono to w filmie. Opisali wzrost zasięgu powstania przeprowadzonego przez tzw. Armię Mahdiego i nie tylko trzydniowe starcia 80 polskich i bułgarskich żołnierzy, ale także wielomiesięczne walki o miasto i prowincję.

Film „Karbala” w reżyserii Krzysztofa Łukaszewicza można oglądać w kinach od 11 września. Telewizja Polska jest współproducentem filmu.

„Karbalę” obejrzeli już bohaterowie tamtych dramatycznych wydarzeń. Pułkownik Grzegorz Kaliciak opowiedział na antenie TVP Info, że żołnierze byli zadowoleni z filmowego efektu. Chwalili realistyczną scenografię. – Widzieli siebie w niektórych bohaterach – wyjaśnił.

Obecny w studiu chorąży Andrzej Woltmann przyznał, że w trakcie oglądania filmu wróciły wspomnienia. – Poczułem się tak jakbym wrócił do tych momentów. Przypomniałem sobie twarze moich kolegów. To jest najważniejsze. Ten film jest dla nich – relacjonował.

– Bardzo miły był akcent, kiedy skończył się już film, a widzowie wstali i zaczęli bić brawo. To dla nas taki plus, że ktoś docenią tę pracę. To jest film o żołnierzach, o ich wysiłku na misjach. Cieszymy się, że zaczęto o tym mówić – uzupełnił Kaliciak.

Wybrane dla Ciebie