Tunel ze „złotym pociągiem” furtką do podziemnego miasta Hitlera? Ekipa „Po prostu” na tropie tajemnicy Riese

Informacja o „złotym pociągu” ukrytym w okolicach Wałbrzycha obiegła cały świat i rozpaliła wyobraźnię. Tunel, gdzie miałby się znajdować skład z nazistowskim złotem, może prowadzić do odkrycia jeszcze większych, historycznych sensacji. Poszukiwacze szacują, że kompleks podziemnych fortyfikacji III Rzeszy może mieć powierzchnię nawet 200 kilometrów kwadratowych. Z badaczami w Góry Sowie ruszyła ekipa programu „Po prostu” Tomasza Sekielskiego.

„Posiadamy niezbite dowody na istnienie złotego pociągu”. Oświadczenie znalazców dla „Panoramy” TVP2

zobacz więcej

Na 65. kilometrze drogi kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha znajduje się zapadlisko. To w tym miejscu ma znajdować się wlot do tunelu, gdzie podobno ukryto pociąg. Dostanie się do niego jest wyjątkowo trudne. – Mówimy tutaj o masie skał sięgającej 5-7 metrów – szacuje Andrzej Gaik, przewodnik z zamku Książ. Jak przyznaje, poświęcił lata na badanie tej historii. Wierzy, że właśnie w tym miejscu znajduje się legendarny skład ze skarbem.

Dostanie się do tunelu może jednak odkryć jeszcze większe sensacje. W kontekście „złotego pociągu” bardzo często można usłyszeć o kompleksie Riese (z niem. Olbrzym). To system podziemnych sztolni zbudowanych na polecenie Adolfa Hitlera w Górach Sowich. Jest jedną z największych tajemnic II wojny światowej.

Czym jest Riese?

– W zamku Książ pracował zespół 30 architektów. Całość projektu nadzorował Albert Speer, minister uzbrojenia III Rzeszy – tłumaczy Andrzej Gaik. To tam miała powstać kwatera dla Hitlera z dostępem do podziemnego dworca, bunkry połączone wieloma kilometrami tuneli.

– Może to był gigantyczny schron? Mówi się o takiej arce dla chroniących się przed wybuchami jądrowymi. Była ewentualność, że te tereny mogą zostać zbombardowane – sugeruje Gaik. Historycy zastanawiają się nad celem stworzenia Olbrzyma. Dostęp do wielu jego pomieszczeń jest zasypany i uniemożliwia zbadanie. Dokumenty dotyczące projektu Riese zachowały się szczątkowo. Co ciekawe, prace budowlane w Górach Sowich trwały aż do ostatniego dnia przed wejściem na te tereny Armii Czerwonej.

– To są gigantyczne hale. Robią piorunujące wrażenie. Można sobie wyobrazić, że służyły do mieszkania czy produkcji przemysłowej. Po wojnie nazwano je podziemnym miastem – wyjaśnia badacz Robert J. Kudelski.

teraz odtwarzane
Ekipa „Po prostu” na tropie „złotego pociągu”. Jak przebiegały badania tajemniczego tunelu?

Wojsko dotarło do Wałbrzycha. Rekonesans przed poszukiwaniami „złotego pociągu”

Oficerowie wojsk chemicznych i inżynieryjnych przeprowadzili wstępny rekonesans terenu w okolicach Wałbrzycha. Ma to związek z poszukiwaniami tzw....

zobacz więcej

Na tropie ukrytego przejścia

– Sami Niemcy określili Riese największą tego typu budowlą militarną, jaka kiedykolwiek powstała. To jest dwieście kilometrów kwadratowych pod ziemią – opowiada Krzysztof Szpakowski ze Stowarzyszenia „Riese”. Gdy budowano Olbrzyma, drążono najpierw korytarze transportowe. Nad nimi powstawały te właściwe, szerokie aż na 10 metrów, co tylko pokazuje skalę rozmachu tego projektu.

Szpakowski zaprasza ekipę „Po prostu” do odkrytej części kompleksu w górze Włodarz. W jednym z wybetonowanych pomieszczeń za ścianą prawdopodobnie znajduje się przejście do dalszej części.

– Zbadaliśmy zbrojenie tego obiektu. Okazało się, że jest doskonale uzbrojony, poza jednym miejscem. Dodatkowo znajduje się tutaj zapis, który składa się z herbu ukraińskiego, skośnych swastyk – lewostronnej oraz prawostronnej i tak dalej. To wszystko ma swój sens. Znawcy, których pytałem o przetłumaczenie twierdzą, że należy rozumieć ten zapis: „tutaj matka ukryła kolejne swoje dziecko”. Interpretujemy wśród badaczy, że strzałka tryzuba wskazuje miejsce, gdzie może być przejście między blokami – opowiada Szpakowski.

teraz odtwarzane
Odkryto tunel, który prowadzi do „złotego pociągu” i podziemnego miasta Hitlera?

„Złoty pociąg” może być zaminowany. Konserwator apeluje do rozsądku poszukiwaczy skarbów

Informacje o znajdującym się w Wałbrzychu pociągu rzekomo zawierającym nazistowskie skarby rozpaliły wyobraźnię poszukiwaczy. Generalny Konserwator...

zobacz więcej

„Tam może być wszystko”

Nieodkryte pomieszczenia i korytarze we Włodarzu mają mieć związek ze „złotym pociągiem”. Tropy prowadzą do Walimia w okolice niepozornego budynku, pozostałości po starym dworcu kolejowym. To za nim ma znajdować się zasypany wjazd do podziemnych sztolni prowadzących aż do tej góry.

Badacze szukają naukowych podstaw, by potwierdzić tę hipotezę. Krzysztof Szpakowski wraz z towarzyszami i ekipą „Po prostu” rusza na poszukiwania. Podczas badań korzystają z georadaru, skanującego strukturę ziemi. Wynika z nich, że część korytarza jest zawalona. Na głębokościach od 15 do 25 metrów udaje się namierzyć puste przestrzenie. Mają aż 10-15 metrów szerokości. Kształty na poszczególnych badanych odcinkach są bardzo równomierne, co sugeruje, że korytarze wybetonowano.

– Jesteśmy w stanie udowodnić, że te obiekty są. Trzeba jeszcze wykonać powtórne badania w celu weryfikacji i znalezienia odpowiedzi na wszystkie pytania – podkreśla Szpakowski. – Na sto procent mamy tunel wychodzący z dworca w Walimiu, który prowadzi w linii prostej bezpośrednio do podziemi we Włodarzu. Mówimy o odkryciu ukończonej, połączonej ze sobą części Riese. Tam może być wszystko – dodaje. Złożył w starostwie powiatowym oficjalne zawiadomienie o swoim odkryciu.

Jest więcej „złotych pociągów”?

Badacze nie wykluczają, że naziści mogli ukryć znacznie więcej pociągów i ciężarówek ze zrabowanymi z całej Europy kosztownościami. Bez względu na to co kryje się pod ziemią, Szpakowski jest przekonany, że z kolegami odnalazł wejście do podziemnego miasta. – Nie szukam złota, tylko rozwiązania zagadki Riese – zaznacza.

Dwóch innych poszukiwaczy, Piotr Koper i Andreas Richter, wokół których rozpętała się medialna wrzawa, przekonuje, iż mają niezbite dowody na istnienie „złotego pociągu”. Twierdzą iż, zorganizowali sponsorów, którzy pomogliby w odkryciu legendarnych wagonów. Z części od 10 proc. znaleźnego chcieliby utworzyć na Dolnym Śląsku muzeum.


Zobacz „Po prostu. Program Tomasza Sekielskiego”

źródło:
Zobacz więcej